Reklama

Sprawiedliwości stało się zadość

15/03/2013 00:00
- Od początku czułam się strasznie skrzywdzona sposobem, w jaki próbowano się mnie pozbyć. Nie mogłam się z tym pogodzić - wspomina Jadwiga Łukasik. 5 marca, wskutek orzeczenia sądu, kobieta wróciła do pracy

Przypomnijmy, sprawa miała początek w ubiegłym roku, kiedy to po zmianie zapisów regulaminu, który określał wymogi kwalifikacyjne, jakie powinien spełniać kierownik Warsztatu Terapii Zajęciowej, dotychczas pełniąca to stanowisko Jadwiga Łukasik otrzymała wypowiedzenie. Nowy regulamin uprawomocnił się po dwóch tygodniach, na reakcję czasu było więc niewiele. - Miałam żal, że nie dano mi szansy na uzupełnienie kwalifikacji – wspomina J. Łukasik.

[[reklama]]

Nasza rozmówczyni nie zgodziła się z wypowiedzeniem, sprawa trafiła więc do sądu pracy. Wyrok, który zapadł 21 grudnia, okazał się być dla niej korzystny. Wypowiedzenie nabierało mocy z dniem 31 grudnia, kierownik miała więc nadzieję na zachowanie ciągłości pracy. Po nowym roku normalnie sprawowała swoje obowiązki, mimo tego 7 stycznia wręczono jej świadectwo pracy, a decyzję uzasadniono faktem, że w sprawie została złożona apelacja w sądzie okręgowym. Na świadectwie widniała data 31 grudnia. W jakim charakterze kobieta przebywała zatem w WTZ na początku roku? Trudno powiedzieć.
Sąd drugiej instancji podtrzymał poprzedni wyrok – uznał wypowiedzenie za bezzasadne i bezskuteczne. Wyrok, do realizacji w trybie natychmiastowym, zapadł 1 marca. J. Łukasik niezwłocznie zgłosiła przełożonemu gotowość do pracy i 5 marca wróciła do WTZ. - Sprawiedliwości stało się zadość – oceniła kobieta.
Póki co nie określono jeszcze warunków zatrudnienia, J. Łukasik nie przedstawiono żadnej umowy, nie wznowiono też tej poprzedniej.

Chłodna nonszalancja
Jak przyjęto J. Łukasik w pracy? - To zależy kto – powiedziała otwarcie. - Przez pracowników, których wolę nazywać kolegami i przez uczestników – bardzo serdecznie. Przez pracodawców, miałam wrażenie, że z chłodną nonszalancją.
Jarosław Janusiak, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, przełożony J. Łukasik nie chce się wypowiadać w tej sprawie. - Nie dyskutuję z orzeczeniami sądu – powiedział nam krótko.

Patrycja Koplin

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości