Żona lubi przejść się wieczorem z naszym psiakiem. Zrobić taką rundę na Kaczy Dołek i z powrotem. Ale od tej wiosny musi chodzić z kijem. Niejednokrotnie nie da się spokojnie przejść
– mówi Ryszard Stankiewicz. Początkowo sądził, że małżonka wyolbrzymia problem, ale po kilku osobistych próbach wie, że obawy są uzasadnione.
Po godzinie 22.00 psy są bezczelnie wypuszczane, często atakują
– Ryszard Stankiewicz twierdzi, że ostatnie takie zdarzenie miało miejsce niespełna kilka dni temu. Jego małżonka musiała schować się za płotem noclegowni na ulicy 8 Marca.
Zaatakowało ją jakieś wilczysko. Wołała o pomoc. Oczywiście okazało się, że kawał dalej szli ze smyczą właściciele
– relacjonuje.
Skoczył mi do szyi
– kobieta opisuje zdarzenie. Sytuacja skończyła się nieprzyjemną wymianą zdań i interwencją powiadomionej policji.
Najpierw nie miał kto zajechać, bo wszyscy byli ponoć zajęci. Stała kilkadziesiąt minut za płotem i czekała. Jakiś policjant wysłał swoją matkę, żeby zobaczyła, czy to jest prawda. Normalnie jaja jakieś
– mówi mieszkaniec ulicy Promykowej.
Policjanci mówią do niej, że jak chce, może złożyć zażalenie na komendzie. Sprawa jest oczywista, wszystko na miejscu, a 68–letnia kobieta ma jeszcze chodzić na policję i składać zażalenie? Paranoja jakaś. Gdzie jest dzielnicowy?
Reklama
– mówi Ryszard Stankiewicz.
Wspomina niedawny przypadek znajomego, który wracał z działek na Wielatowie.
Żeby nie zastawiał się rowerem, nie wiem, co by było
– opowiada o kolejnym ataku psa. Rozmawialiśmy z tym mężczyzną. Potwierdził zdarzenie, przyznał, że problem z psami jest. Nie chciał jednak wypowiadać się w artykule.
Rozmyśliłem się
– wyjaśnił, że nie chce być kojarzony i tworzyć międzysąsiedzkich konfliktów. Osób, które chętniej wypowiadają się anonimowo niż z nazwiska jest więcej.
Taka prawda. Wcześnie rano wypuszczają psy, podobnie późnym wieczorem. Nie chce się ludziom z nimi chodzić, to zwierzęta biegają bezpańsko po osiedlu
Reklama
– mówi młodsza mieszkanka tej części miasta.
To nie jest problem z jednym czy dwoma psami. Jest ich masa, co najmniej kilkanaście, dwadzieścia, może więcej
– kontynuuje Ryszard Stankiewicz.
Też musiałem już uciekać, bo do nas skoczył
– opowiada o spacerze z psem.
To nienormalne. Żeby żona nie mogła spokojnie iść, tylko z kijem, jak jakaś niewolnica?
– nie kryje emocji. Podkreśla, że psy przybiegają nie tylko z tego osiedla, ale również z okolic Witosa i Jastrowskiej.
Ja mniej więcej wiem, kogo to pies, ale nie chcę się narażać
Reklama
– mówi o jednym z częściej widzianych.
Znajoma, która mieszka na Jastrowskiej tak samo ma strach, jak ma wyjść wieczorem na spacer
– dodaje.
Skontaktowaliśmy się też z mężczyzną, którego syna kilka miesięcy temu ugryzł biegający po osiedlu pies. Miało to miejsce w styczniu. Akcja nabrała szerokiego rozgłosu na facebooku.
Byłem zaskoczony tak szerokim odzewem
– mówi nasz rozmówca. Rodzice poszkodowanego nastolatka próbowali znaleźć właścicieli psa. Odbierali smsy, że o późnych godzinach był widywany na osiedlu.
Przez trzy, cztery dni mocno chodziłem wokół tematu. Nie udało się jednak znaleźć właścicieli
– mówi, ale ma przeczucie, że byli pod właściwym adresem. On, syn, policjanci, a także kolega syna i inna mieszkanka osiedla. Kobieta dlatego, że tego dnia również uciekała przed goniącym ją psem – szła z córką do kościoła, pojawił się inny czworonóg i odwrócił uwagę goniącego. Kolega syna, ponieważ tego samego dnia również został zaatakowany przez podobnie wyglądającego psa. Chłopak jechał na rowerze, zdołał uciec, choć również tutaj miało dojść do powierzchownej rany.
Wyglądało na to, że ten pies zachowywał się tego dnia bardzo agresywnie. Byliśmy w trzech domach. W jednym z nich podobny do opisów pies również zachowywał się agresywnie, podobnie zresztą jak właściciele. Był duży, czarny, to mieszanka labradora z rottweillerem. Kolega syna był przekonany, że to on, ale syn i ta pani nie mieli stuprocentowej pewności
– opisuje finał sprawy.
Syn miał ranę w okolicy łokcia, to było rozszarpanie do kości. Skończyło się na serii kilku zastrzyków w Wałczu. Pozostały blizna i strach. Uraz psychiczny został też u syna – gdy widzi psa, przechodzi na drugą stronę, a ma piętnaście lat. Co będzie, jak taki pies natrafi na małe dziecko? Nie chcę być złym prorokiem, ale to jest do czasu
Reklama
– mówi mężczyzna. W ostatnich miesiącach rozmawiał z innym mieszkańcem osiedla, który też uciekał przed psem.
Wygląda na to, że ten problem wcale się nie skończył.
Gdy kiedyś szłam rano do pracy czy wieczorem wracałam z drugiej zmiany, niejednokrotnie serce miałam ze strachu na ramieniu
– przyznaje Maryla Kozak. Jej zdaniem obecnie jest nieco lepiej niż jeszcze kilka lat temu, ale do ideału wciąż daleko.
Chodzę do pracy pieszo i często widzę psy. Nawet dzisiaj zastanawiałam się, czy pobiegnie za mną i czy przypadkiem nie będzie chciał chwycić za nogę
Reklama
– opowiada. Przyznaje, że przykra praktyka, kiedy właściciele wolą wypuścić psa niż się z nim przejść, wciąż występuje na osiedlu.
Nie powinno tak oczywiście być, ale skoro już, to wystarczyłoby chociaż założyć kaganiec
– sugeruje.
Ludzie muszą się zdecydować: albo chcą mieć psa i z nim chodzić, albo… Nie można psa tak wypuszczać, to jest nieodpowiedzialne
– przyznaje, że nie chodzi wyłącznie o kwestie bezpieczeństwa, ale również czystości.
Na naszym wjeździe na okrągło sprzątamy z mężem odchody
– wyjaśnia, że w tym przypadku psy mają dostęp do posesji, bo brama znajduje się dopiero na równi ze ścianą budynku.
Wiadomo przecież, że właściciel z psem tak daleko pod bramę nie podejdzie, same tutaj wbiegają.
Pod tymi uwagami podpisuje się również Wiesława Żubryj.
Każdy pies ma swój dom, tylko nie każdy ma odpowiedzialnych opiekunów
– stwierdza.
Jak idą na spacer, często bez kagańca, bez smyczy
– zauważa i pyta, gdzie w takiej sytuacji oczekiwać worka i łopatki na nieczystości, które też każdy spacerujący z psem powinien mieć pod ręką.
Do parku nie można wyjść, bo wszędzie są zwierzęce odchody
– przyznaje.
Zdaniem rzecznika prasowego Macieja Foreckiego, uwagi o braku zainteresowania problemem ze strony dzielnicowych są nieuzasadnione.
To opinia na wyrost
– funkcjonariusz odpowiada na zarzuty, że nie widać ich na osiedlach.
Przy okazji każdej debaty mówimy o aplikacji moja komenda, o krajowej mapie zagrożeń, przedstawiamy dzielnicowych
– podkreśla, że łatwo można zdobyć informacje, kto jest dzielnicowym i nawiązać z nim kontakt.
To zarzuty, powiedziałbym, wyssane z palca
– uważa rzecznik komendy. I dodaje.
Policjanci nakładają mandaty za zachowanie nieostrożności przy trzymaniu psów
– choć zaznacza, że ten temat to przede wszystkim zakres działań straży miejskiej.
Wpływają do nas zgłoszenia, ale dotyczących pogryzień nie było
– stwierdza jej komendant, Ryszard Macanko.
Jeżeli chodzi o wałęsające się bez właścicieli psy, gdy są zgłoszenia, próbujemy ustalić ich właścicieli i karać
– komendant szacuje, że w ciągu roku strażnicy miejscy nakładają od kilku do kilkunastu takich mandatów.
Akurat z tego osiedla było w ostatnich miesiącach tylko jedno zgłoszenie o biegającym luzem psie i ukaraliśmy właściciela
– podaje, że wysokość mandatów może wynieść od 20 do 500 zł. Z obserwacji komendanta wynika, że często psy uciekają właścicielom, a nie są przez nich wypuszczane.
Co nie jest oczywiście żadnym usprawiedliwieniem. Niemniej często mamy takie zgłoszenia
– mówi o skali całego miasta. Komendant Macanko zaznacza, że straż miejska nie wyłapuje psów, ale zleca to wyspecjalizowanym firmom, poucza też mieszkańców.
Jeżeli to są psy z obrożami, nikt lepiej jak sąsiedzi z tego osiedla nie wiedzą, do kogo należą. Jeżeli zgłoszenie jest precyzyjne, interweniujemy od razu
– mówi Ryszard Macanko, deklarując, że strażnicy zapewniają anonimowość, bo nie chcą poróżniać między sobą mieszkańców.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak dziecko ucieka to pies może capnąć za spodnie. Tak to już jest. Trzeba się opanować i pokazać że jest się silnym.
PROSZĘ NIE KRZYCZEEEEĆ! :) jeśli nie potrafisz zapanować nad psem i nad tym żeby nie znajdował się w dowolnym czasie sam pośród ludzi, bardzo prawdopodobne że nie powinieneś posiadać psa. pozdrawiam psy
Panowie że straży miejskiej potrafią tylko parkingu pilnować, a jak już chodzi o bezpanskie zwierzaki to nie przyjmują do wiadomości, tylko jeszcze zdjęcia każą robić, bo to niewiarygodne... Kpina
Miejsce psa jest w schronisku jeśli choć na minutę chodzi samopas
To pewnie oszuści ze zdradzieckiej Unii Europejskiej finansowani przez Sorosa wypuscili tu swoje psy, zeby osłabić patriotyczną czujność narodu polskiego. Śmierć wrogom ojczyzny! (to żart, zeby było jasne)
Proponuje aby panowie ze straży miejskiej pochodzili po osiedlach na granicach miasta , tylko po co jeśli łatwiej jest w centrum wystawiać mandaty.
SZCZERZE POPIERAM OBURZENIE WSZYSTKICH PAŃSTWA, JESTEM POSIADACZKĄ TRZECH PSÓW I NIE WYOBRAŻAM SOBIE PUSZCZAĆ ICH LUZEM NA ULICY, FAKT MOŻE SIĘ ZDARZYĆ, ŻE PIES UCIEKNIE Z POSESJI, ALE BEZ PRZESADY NIE JEST CO NOTORYCZNIE.
Moja sąsiadka wypuszcza psa na ulicę mimo, że to osiedle domków jednorodzinnych i ma swoje spore podwórko. Ale co tam, nie będzie pies srał na jej trawniku - niech sra u sąsiadów na podjeździe, schodkach, pod płotem. Ludzie są bezczelni!
Ja nie mogę sceny prosto jak z horroru. Nie długo Yorka zobaczycie bez smyczy i będziecie uciekać na drzewo ....... Zwierzę zawsze rozpozna niedobrego człowieka. A i wszyscy kochają zwierzęta ale tylko swoje bo już sąsiada pies czy kot a nie daj Boże bezdomny to jest mu wrogiem i najlepiej lać to kijem lub dac kopa w d..... dla zasady
Musi się coś stać ,wtedy wszyscy zareagują. .Oby nie było za późno. ..
Psa trzeba wychować ale ich właścicieli ludzi trzeba wyszkolić. Niektórzy posiadacze psow to prawdziwe b..y..d..l..o i ludzie chorzy umyslowo. Przestrzegac ustawy.
Tak potwierdzam.Luźno biegajace psy są wzedzie nawet i w dzień.Z góry z okna zobaczyłam dużego psa,wilczur albo haski,który obsikiwał moją hurtkę i bałam sie wyjść z domu do lekarza.Musiałam odczekać i oglądałam się czy nie przyleci ,godz.11-ta. Na Promenadzie 80% właścicieli psow puszcza je luzem. W USA taki pies zostałby od razu zastrzelony a dla właściciela kara w wysokości pół rocznego dochodu. Ale w Złotowie nie ma w ogóle Policji.Policja nie potrafi zarobić na swoje utrzymanie bo nie wypisują mandatów.jedynie łapią pijanych kierowców.
Jak dziecko ucieka to pies może capnąć za spodnie. Tak to już jest. Trzeba się opanować i pokazać że jest się silnym.
PROSZĘ NIE KRZYCZEEEEĆ! :) jeśli nie potrafisz zapanować nad psem i nad tym żeby nie znajdował się w dowolnym czasie sam pośród ludzi, bardzo prawdopodobne że nie powinieneś posiadać psa. pozdrawiam psy
Panowie że straży miejskiej potrafią tylko parkingu pilnować, a jak już chodzi o bezpanskie zwierzaki to nie przyjmują do wiadomości, tylko jeszcze zdjęcia każą robić, bo to niewiarygodne... Kpina