- A kto by się nie wystraszył? - o kulach gradu większych niż gołębie jaja mówi E. Sypniewska. - Ja to z doniczką na głowie siedziałam, tak się bałam - dodaje B. Galla
Ługi rzadko są centrum. Zwykle historia omija wioseczkę połączoną ze światem koślawą powiatową drogą. Ale tę historię z 10 czerwca mieszkańcy zapamiętają na długo. - Syn zobaczył chmurę, szła w naszą stronę, z ukosa - opowiada Bernadeta Galla, była sołtys Ługów. Obchód gospodarstwa zaczyna od samochodu. Na masce widać dziesiątki wgnieceń wielkości paznokcia. - Rzuciliśmy się do folii, żeby zamknąć w niej bramę - opowiada pokazując kolejne zniszczenia. Do ogrodu idziemy przez stodołę. Jej wnętrze szatkują snopy światła, bo kule lodu przebiły się przez eternit. Na podłodze leżą jego skrawki. - Jak to zaczęło tłuc, to założyłam na głowę doniczkę, tak się bałam - kobieta pokazuje też dłoń, w którą trafiła zmrożona kula większa od pięciozłotówki...
To fragment artykułu, który znajdą Państwo w jutrzejszym wydaniu Aktualności Lokalnych.
Zachęcamy do lektury!
Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale czego ludzie się spodziewają , klimat sie ociepla, nie ma co ziemi chłodzić bo każdy skrawek lasu wycięty pod inwestycje, a będzie jeszcze gorzej!
Najgorszy jest wiatr
Zawsze jedno mnie zastanawia: nie szkoda kasy na to gówno? Niewiem ile to kosztuje ale napewno więcej niż papierosy.
Ale czego ludzie się spodziewają , klimat sie ociepla, nie ma co ziemi chłodzić bo każdy skrawek lasu wycięty pod inwestycje, a będzie jeszcze gorzej!
Najgorszy jest wiatr
Zawsze jedno mnie zastanawia: nie szkoda kasy na to gówno? Niewiem ile to kosztuje ale napewno więcej niż papierosy.