Czasem są tak twarde, że można sobie zęby połamać. Wtedy z pomocą przychodzi foliowa torba.
Wkładam bułkę do reklamówki, wlewam trochę wody i czekam, aż zmięknie
– mówi pani w różowym berecie. Zmiękczania pieczywa nauczyli ją ludzie pod kościołem. Niektórzy od ponad roku czekają tutaj na chleb. Przychodzą z Krzywoustego, Bohaterów Westerplatte, z placu Kościuszki.
Najgorzej, gdy jest duży mróz albo leje, to nie wystoisz
– odzywa się mężczyzna oparty o ławkę. Cały ubrany na czarno, w militarnej kurtce z dużymi kieszeniami na piersi, powoli zaciąga się papierosem wetkniętym w lufkę. Szklanych rurek do palenia mało kto dziś używa, najczęściej palacze własnoręcznie skręcający papierosy. Taka lufka ma kilka zalet: bibułka nie przykleja się do warg, do ust nie dostają się skrawki tytoniu no i zapobiega też przesiąknięciu dłoni dymem. W latach 20. XX wieku długie lufki (nawet powyżej 30 cm) były modne wśród wyzwolonych kobiet z wyższych sfer. Sąsiad „czarnego”, pan Henryk, pali normalnie, bez pomocy szkła. Ostatni z trójki mężczyzn – Leszek wypuszcza z ust kłęby pary. Jest tuż przed ósmą, lekki mróz szczypie w uszy, a on strasznie marznie, bo ma miażdżycę.
W domu tak grzeję, że mam 27 stopni, inaczej w nogi mi zimno
– twierdzi, przestępując z nogi na nogę. Leszek pod kościół ma najbliżej, wystarczy, że przejdzie przez ulicę. Co wtorek i piątek bierze zieloną płócienną torbę z napisem „eko” i nadstawia ją po suchy chleb. Były pracownik STW ma własny patent na starą bułkę:
Tniesz ją na pół, dajesz trochę wody, obtaczasz w jajku i palce lizać
– cmoka z zadowoleniem, podając przepis.
Zasady dotyczące starego chleba zmieniły się niedawno. Jeszcze kilka lat temu za rozdawanie zeschniętego pieczywa groziły konsekwencje. Przykład piekarza z Opola, który za wydawanie bułek i chlebów biednym musiał zapłacić podatek, przez co zbankrutował, odstraszał jego kolegów po fachu. Ci, którzy ryzykowali, bali się o tym mówić otwarcie.
Dzisiaj rozmawiać na te tematy jest niebezpiecznie. Jak będziemy mówili o weterynarii, to przyjdzie tutaj inspekcja, jak o skarbówce, to przyjdzie skarbówka i nas zamknie
– mówił nam trzy lata temu właściciel jednej z lokalnych piekarni.
Jak biednemu dziecku dałem bułkę, to moja prywatna sprawa. A to, co zostaje, klienci kupują następnego dnia za pół ceny
– twierdził inny.
Czasem ktoś podrzuci do noclegowni jakieś drożdżówki, ale nieoficjalnie
– przyznawał również kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Złotowie Piotr Brewka. Bo latem 2013 roku z obdarowywaniem kogoś jedzeniem trzeba było się kryć albo płacić podatki od dobroci. Tamtej jesieni jednak prawo się zmieniło. Dlatego dziś dwa razy w tygodniu piekarnia oddaje potrzebującym tzw. zwroty.
Słodycz starości – Pani w berecie pracowała w urzędzie jako sprzątaczka. Dziś ma 800 zł emerytury. Miałaby więcej, około tysiąca, gdyby zrezygnowała z etatu wcześniej...
Chlebowe kółko – Leszek zaczyna się denerwować. – Może dzisiaj nie przyjedzie? – wypowiada na głos słowa, których obawiają się wszyscy...
Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]
Pani w berecie pracowała w urzędzie jako sprzątaczka. Dziś ma 800 zł emerytury. Miałaby więcej, około tysiąca, gdyby zrezygnowała z etatu wcześniej.
Myślałam, że jak dłużej popracuję, to dostanę więcej, a mam mniej, bo zmieniły się zasady
– żali się. Chyba nie ma pojęcia, jak jej sytuacja może być aktualna. Rząd PiS obniża wiek emerytalny Polaków, co poskutkuje niższymi emeryturami. Jednocześnie zamierza zachęcać nas do pracy po osiągnięciu tych uprawnień. Pani w berecie już by się na to nie nabrała.
Dostaję grosze, dlatego przychodzę tu od około roku, koleżanki mi powiedziały, że można dostać chleb za darmo. Już go kupować nie muszę
– zapewnia, chowając dłonie w kieszeniach obszernej kurtki. Czasami pieczywa ma tyle, że wspomoże nim dorosłego syna.
Kiepsko sobie radzi
– mówi smutnym głosem, jednak szybko wraca na temat dostaw chleba:
Czasem trafi się coś słodkiego do kawy...
Bywa, że o tę babkę lub drożdżówkę w ogonku się pokłócą, po cichu, bo oficjalnie komitet kolejkowy działa bez zarzutu.
Kto jest ostatni?
– pyta kobieta po trzydziestce. Miejsce ma znaczenie, bo zwrotów ze sklepów nie dla wszystkich może wystarczyć. Zwłaszcza, że auto z piekarni najpierw odwiedza hospicjum i tam zostawia część niesprzedanego towaru.
Markety chciałyby mieć wszystko na półkach i to jak najwięcej. Sprzedają sto chlebów, a żądają stu pięćdziesięciu bochenków, a potem zwroty trzeba utylizować
Reklama
– oburzał się piekarz, z którym rozmawialiśmy.
To można zrobić z makaronem czy z grochem, ale nie z chlebem. Dlatego moi kierowcy mają celowo wydawać chleb. Staramy się podchodzić do sprawy w sposób moralny. Zwracamy uwagę na to, żeby chleba naszego powszedniego nie marnować.
Leszek zaczyna się denerwować.
Może dzisiaj nie przyjedzie?
– wypowiada na głos słowa, których obawiają się wszyscy zgromadzeni pod kościołem św. Stanisława Kostki.
Czasami nie przyjeżdża trzy razy z rzędu
– martwi się mężczyzna w czerni. W międzyczasie opowiada o sobie. Mówi, że od dwunastu lat, z przerwami, mieszka w noclegowni w Złotowie. Kiedyś miał rodzinę, ale z żoną się rozwiódł. O dzieciach nie wspomina. W noclegowni zimą ma zapewniony obiad (ze szpitalnej kuchni go przywożą), opłacony przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Złotowie.
Śniadanie i obiad zorganizować trzeba sobie samemu
– mówi były spawacz i mechanik m.in. w firmie „Polmo” i „Młot”.
Zakłady się rozpadły
– wtrąca Leszek, jakby chciał usprawiedliwić los bezdomnego kolegi. Rozpadły jak ci ludzie?
Dzisiaj pod świątynią gromadzi się osiem osób. Mało, bo bywa, że jest ich i dwadzieścia. Gdy podjeżdża bus, ustawiają się w rzędzie, w kolejności w jakiej przyszli i otwierają torby. Kierowca szybko wrzuca do nich po dwa chleby. Najmłodsza z kobiet szepce mu coś na ucho i dostaje trzy bochenki. Staruszki, które otrzymały pieczywo szybko stają na końcu kolejki. A nuż uda się zdobyć coś jeszcze. Wzdychają zawiedzione, gdy kierowca bez słowa zasuwa drzwi. Do mnie rzuca, że na wszystko wystawiana jest faktura i odjeżdża.
Leszek jest zadowolony z darów. Ma dwa chleby – baltonowski i ciemny, z ziarnami.
To dobrze, bo taki powinienem jeść
– przypomina o kłopotach z sercem.
Do wtorku mi wystarczy. Może część dam kumplowi, bo sam tego nie przejem
– zastanawia się głośno. Może sobie pozwolić na hojność, bo niemal codziennie łapie się na darmowy poczęstunek.
Do hospicjum chodzę liście grabić, schody zamieść, godziny odrabiam
– zdradza. Za jazdę na rowerze na podwójnym gazie sędzina wlepiła mu godziny do odpracowania.
Miałem 240, a zostało mi 110. Robię u sióstr, a o 10:00 pracownice wołają mnie na kawę i ciasto. I tak muszę się męczyć te parę godzin
Reklama
– twierdzi, pakując do torby ciemny napój w plastikowej butelce. Widząc pytający wzrok, wyjaśnia:
Inkę sobie robię, bo herbata suszy.
Pod kościołem Leszek, Henryk i inni spotkają się we wtorek i piątek. Tuż przed świętami. Pogadają, spalą po fajce i rozejdą się do domów. Henryk z noclegowni już wyszedł, bo miasto przydzieliło mu lokal socjalny. Mieszka w nim sam. Leszek tak samo. A może tym razem to im trafi się coś słodkiego z białego busa?[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To bylo moje sniadanie do szkoly prosil o jedzenie mialam tylko to wiec nie bylo ruszone nie bylo jedzone swieze zapakowana bulka to co mi powiedzial sa.sobie wpierdol ta bulke i tak robi czlowiek ktory chce dostac pomocy??? Nieee on na wino chcial a nie na jedzenie..
Trzeba pomagać.dwie bułki i dwie parówki do woreczka foliowego i mu daj(ja tak robie) i mu daj to ci tej bułki co piszą poniżej do kosza nie wyrzuci.Pieniędzy nie dajcie.Powiedzcie żebrzącym aby poszli do MOPSU ponieważ MOPS za duzo wydaje na rodziny z dziecmi,że oni rodzicom swoim tez dają i siostrom a też dorabiają na czarno.MOPS powinien co kwartał dochód kontrolowac ponieważ za dużo żywnosci wyrzucają do kosza.A dzieci pożyczają do wózka i do MOPSU jadą żebrac a w domu piwa,papierosy i spanie do 11-tej do południa.
Jak komuś wystarcza na papierosy, to trudno żeby na chleb wystarczyło, no ale najwyraźniej to wyższego rzędu potrzeba.
A ja znam takie osoby ktore chodza do Mopsu jezdzi bdb samochodem ma swoje mieszkanie a jek maz pracuje za granica i przychodzi wymalowana paznokcie zrobione zlote badz kupione na bazaze zloto ale.to juz mnie nie obchodzi i mowi ze nie ma na chleb i fryzjera i dostala pieniadze . A ja wtedy nie dosc ze bylam w ciazy to jeszcze naprawde.mialam ciezka sytuacje rodzinna to dostalam 90 zl i gdzie jest tu sprawiedliwosc a Pani madam dostala 700 zl. No czlowieka to moze szlag trafic , ale co mialsm zrobic nie jestem osoba awanturujaca sie wzielam te pieniadze i z placzem wyszlam.
Znam osobe ktora ma na koncie spora sume pieniedzy o czym sie wydalo a chodzi do Mopsu i biedoli ze nie ma na chleb i podstawowe srodki do zycia.Szuka w smietniku, stoi za chlebem ktory rozdawany jest za darmo.Czy tj.normalne? Mieszkanie ma wlasnosciowe, emeryture i jeszcze takie cos robi.Ogolnie wstydzila by sie
Takie miasto jedni dostają 5000 tys podwyżki inni wydają lekką ręką wspólne pieniądze na "zdrój"a inni żyją w skrajnym ubóstwie taki kraj takie miasto wiadomo temat nie wygodny zawsze można powiedzieć zbierają na wino ,ale nie zawsze tak jest w myśl zasady ciężko sytemu zrozumieć głodnego.
Tak kochamy bliźnich,ale nie kazdy jest wporzadku. Ja jako mlada kobieta chcialam pomoc starszemu Panu ktory wołał o pomoc chcialam mu pomoc a on co zrobil??? Wyrzucil bulke ktora moglam sama zjesc w szkole. Nie.mowie.ze kazdy taki iest,ale juz sie zrazilam co do takich osob.. a znam tez taki przypadek szczery co Pan napisal na kartonie.ze zbiera na wino a kawalek dalej widac ze pijaczek zbieram na chleb to ten co napisał szczerze dostał wiecej niż ten co oszukiwal..
Każdy z nas może być bezdomnym i cierpiącym głód.Jezeli ktoś uważa inaczej to nie ma wyobraźni.Wystarczy zbieg pewnych wydarzeń,choroba psychiczna itd.Życie zna dziesiątki przypadków kiedy pozornie bezpieczni ludzie spadają z wysokiego konia i pieniądze nie pomogą... Bądźmy ludźmi ,kochajmy bliźnich
Taka prawda tylko wołają pieniądze żeby móc kupić sobie alkohol, pełno takich ludzi pod Netto w Złotowie i to ciągle stali ci sami!!!
Biedni sa ci ludzie. Ale znam przypadek co bezdomny prosil o jedzenie dalam mu bulke swieza a to bylo moje sniadanie do szkoly , a on do mnie ta bulke to sobie sama.wpierdol taka bylam zla bo nie dosc ze ja wzial i wyrzucil do smietnika to jeszcze tak mi beszczelnie powiedzial. Dlatego teraz jak widze go to wiem o co tak naprawde prosil o %% szlag czlowieka moze trafic jak takie cos robia. A pozniej sie dziwia ze mlodziez jest taka beszczelna. Ja tylko chcialam mu pomoc nie mialam pieniedzy to w zamian dalam mu o to co prosil a on wyrzucial.
To bylo moje sniadanie do szkoly prosil o jedzenie mialam tylko to wiec nie bylo ruszone nie bylo jedzone swieze zapakowana bulka to co mi powiedzial sa.sobie wpierdol ta bulke i tak robi czlowiek ktory chce dostac pomocy??? Nieee on na wino chcial a nie na jedzenie..
Trzeba pomagać.dwie bułki i dwie parówki do woreczka foliowego i mu daj(ja tak robie) i mu daj to ci tej bułki co piszą poniżej do kosza nie wyrzuci.Pieniędzy nie dajcie.Powiedzcie żebrzącym aby poszli do MOPSU ponieważ MOPS za duzo wydaje na rodziny z dziecmi,że oni rodzicom swoim tez dają i siostrom a też dorabiają na czarno.MOPS powinien co kwartał dochód kontrolowac ponieważ za dużo żywnosci wyrzucają do kosza.A dzieci pożyczają do wózka i do MOPSU jadą żebrac a w domu piwa,papierosy i spanie do 11-tej do południa.
Jak komuś wystarcza na papierosy, to trudno żeby na chleb wystarczyło, no ale najwyraźniej to wyższego rzędu potrzeba.