Reklama

Szczęsny wygrał z gminą Okonek

20/10/2018 07:20

Urzędnicy oskarżyli Wojciecha Szczęsnego o zniszczenie drogi gminnej. Zażądali ukarania go i ponad 108 tys. zł. Sąd rolnika uniewinnił

Wyrok w tej sprawie uprawomocnił się 27 września tego roku po tym, gdy Sąd Okręgowy w Poznaniu odrzucił zażalenie prawnika gminy Okonek na odmowę przyjęcia wniosku o sporządzenie uzasadnienia wyroku. Odmowa sędziego Jerzego Hławiczki z Sądu Rejonowego w Złotowie wynikała z braku ważnego pełnomocnictwa dla prawnika reprezentującego gminę.

Tak więc wyrok wydany 29 maja 2018 roku nabrał mocy prawnej. Czytamy w nim, że sąd uniewinnia Wojciecha Szczęsnego.

– Najgorsze jest to, że nie mieli żadnych dowodów – mówi rolnik z Pniewa. Sędzia przyznał mu 2 tys. zł tytułem zwrotu kosztów obrony. Zapłaci za to, podobnie jak za koszty postępowania, Skarb Państwa.

Reklama

– Po siedmiu rozprawach, które były kosztowne i nerwowe, całe dnie zmarnowane i wielu świadków zeznawało, za to wszystko zapłaci Skarb Państwa, czyli my. Czemu nie odpowie ten urzędnik? Gdyby wiedział, że odpowie swoim majątkiem, że poniesie konsekwencje, to może by się kilka razy zastanowił. A zrobiono to, żeby zemścić się na mnie za to, że walczę z urzędem, że chciałbym, aby stan dróg był lepszy – uważa mieszkaniec gminy Okonek.

Potyczki Wojciecha Szczęsnego z Urzędem Miejskim w Okonku trwają od lat. W domu ma segregator wypełniony pismami – wnioskami o naprawienie dróg gminnych. Jedna z nich, prowadząca od jego domu do centrum Pniewa, zaprowadziła strony do sądu. Wszystko zaczęło się od decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Złotowie. Po obejrzeniu drogi nakazał on gminie wykonanie profilowania i zagęszczenie nawierzchni drogi oraz poboczy, oczyszczenie przydrożnych rowów oraz uzupełnienie wybojów. Czas na to samorząd miał do 31 października 2016 roku. Z nakazu się wywiązał, zlecając zadanie firmie Terra Plus z Lipki. Zapłacił za to ponad 21,6 tys. złotych.

Reklama

– Przyjechali to robić w ostatnim tygodniu października 2016 roku, kiedy to padał deszcz. Prosiłem, żeby nie ruszać teraz gruntowej drogi, bo to się rozjedzie. Powiedzieli, że się na tym nie znam, a oni muszą to zrobić – opowiada pan Wojciech. Z jego zeznań wynika, że kilkanaście dni po remoncie droga była już miejscami nieprzejezdna. Miał on wyciągać ciągnikiem ciężarówki, które nie mogły przejechać po gminnej drodze. W grudniu 2016 roku W. Szczęsnego odwiedziły dwie pracownice opieki społecznej, które, bojąc się, że utkną na tej drodze samochodem, dotarły do niego około kilometra pieszo.

Wojciech Szczęsny zgłaszał w Urzędzie Miejskim w Okonku, że stan drogi jest fatalny, ale reakcji się nie doczekał.

Reklama

Tak wyglądała gminna droga krótko po remoncie za ponad 21 tys. złotych


Zniszczył, czy naprawił?

15 marca 2017 r. wziął więc sprawy w swoje ręce.

– Zbliżała się wiosna, okres wzmożonych prac polowych, następnego dnia miałem mieć transport nawozu, więc jak mogłem maszynami rolniczymi wyrównałem tę drogę. Wiedziałem, że to na jakiś czas, ale nie było kolein i dziur – twierdzi rolnik gospodarujący na 161 hektarach ziemi. Dzień później Straż Miejska z Okonka kontrolowała oznakowanie posesji w okolicy. Funkcjonariusze stwierdzili, że ktoś zniszczył drogę. Zapytany przez nich W. Szczęsny stwierdził, że to jego robota, tyle że on drogi nie zniszczył, lecz ją naprawił.

Reklama

Dalej sprawy potoczyły się poza jego wiedzą. Strażnicy sporządzili notatkę, potem urzędnicy, w końcu do Komisariatu Policji w Okonku trafiła informacja o zniszczeniu mienia gminy. O tym, że sprawa ma dalszy bieg rolnik z Pniewa dowiedział się w końcu lipca 2017 roku, gdy otrzymał wyrok nakazowy. Uznano go za winnego tego, że w okresie od 10 listopada 2016 roku do 17 marca 2017 roku w Pniewie dokonał zwężenia drogi gminnej poprzez jej zaoranie. Miał zapłacić 300 zł grzywny oraz 30 zł kosztów sądowych.

– 4 sierpnia złożyłem odwołanie od tego wyroku i zaczęła się sprawa przed sądem – opowiada. Najpierw bronił się sam, w końcu sięgnął po pomoc adwokata. Uznał to za konieczne tym bardziej, że 24 lipca gmina zażądała od niego ponad 108 tys. zł tytułem naprawienia szkody.

Reklama

Po blisko rocznej batalii i kilku rozprawach 29 maja 2018 roku pan Wojciech został oczyszczony z zarzutu zniszczenia ok. kilometra gminnej drogi. Tak swoją decyzję uzasadniał sędzia Jerzy Hławiczka:

– Wręcz przeciwnie, uznać należy, iż stan drogi po marcu 2017 r. uległ nieznacznej poprawie, na co wskazuje nawet treść pism gminy Okonek – między innymi z dnia 11 maja 2017 r. (k.360 akt), gdzie wskazano, że w wyniku przeprowadzonej lustracji nie stwierdzono nieprzejezdności drogi.
W związku z powyższym Wojciech Szczęsny zastanawia się, czy zażądać od burmistrz Okonka przeprosin. Małgorzata Sameć publicznie twierdziła, że zniszczył on gminną drogę.

Reklama

Łukasz Opłatek

Komentarz burmistrz Małgorzaty Sameć:

Pan Wojciech Szczęsny został obwiniony o popełnienie wykroczenia z art. 100§1 k.w., zgodnie z którym:
Kto zaorywa lub w inny sposób zwęża pas drogowy lub pas przydrożny podlega karze grzywny do 1000 zł albo karze nagany.

Materiał dowodowy zgromadzony w toku postępowania w postaci wyjaśnień samego obwinionego, jak również zeznań świadków oraz zebranej dokumentacji potwierdziły, że Wojciech Szczęsny w sposób nieuprawniony naruszył powierzchnię drogi publicznej poprzez jej zbronowanie.

Reklama

Nie można było zatem przyjąć, że droga publiczna została przez obwinionego zaorana. Wobec powyższego celem uznania Wojciecha Szczęsnego za winnego zarzucanego mu czynu należało ustalić, czy pas drogowy został zwężony.  

Po dokonaniu w/w ustaleń okazało się, że droga jest zbronowana, jednakże nie jest zwężona, co nie pozwoliło na ustalenie winy obwinionego w tym postępowaniu.

Istotnym jest, że Sąd karny jest związany zakresem zarzutu, sformułowanego przez oskarżyciela publicznego – w tym przypadku funkcjonariuszy policji.

Reklama

Sąd ustalając okoliczności sprawy nie ma możliwości zmodyfikowania zarzutu, poprzez rozszerzenie go o przepisy prawa, zawierające inne znamiona wykroczenia.

W mojej ocenie, zarzut postawiony Wojciechowi Szczęsnemu powinien znaleźć podstawę prawną w art. 100§2 kw, zgodnie z którym:

Kto włóczy po drodze publicznej lub porzuca na niej przedmioty albo używa pojazdów niszczących powierzchnię drogi podlega karze grzywny do 1000 zł albo karze nagany.

W takiej sytuacji, opierając się na okolicznościach ustalonych w sprawie, Sąd mógłby uznać sprawstwo Wojciecha Szczęsnego.

Reklama

Niezależnie od powyższego stwierdzić należy, iż materiał dowodowy zgromadzony w sprawie o wykroczenie będzie mógł stanowić istotny dowód w przypadku wytoczenia sprawy o odszkodowanie na drodze cywilnoprawnej.

Konstrukcja przepisów wykroczeniowych i karnych nie pozwala na przypisanie winy za czyn, który nie jest wyraźnie określony w treści zarzucanego artykułu. Nie zmienia to jednak faktu, iż Wojciech Szczęsny przyznał się do dokonania ingerencji w drogę publiczną, co może stanowić podstawę do zastosowania innych, bardziej adekwatnych instrumentów prawnych.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-10-20 08:38:14

    Porażająca buta urzędnika. Mimo niekorzystnego dla gminy wyroku wyroku nadal grozi rolnikowi. Nie chciałbym mieszkać w takiej gminie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-10-20 08:43:09

    jak to dobrze ze wojciech nie jest juz mieszkancem jastrowia

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość1 - niezalogowany 2018-10-20 10:10:08

    A z jakiej racji koszty ponosi Skarb Państwa czyli My wszyscy, a nie urzędnik?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości