Od ponad roku nie są już razem, ale mają trójkę dzieci, najstarsze ma cztery lata. Od momentu rozstania konkubent pani Karoliny P. z Okonka chce wszystko o niej wiedzieć: co robi, gdzie jest i czy ma kogoś. Mieszkaniec Lotynia zawsze kiedy chciał przyjechać do dzieci zapowiadał się, tej feralnej soboty wpadł niespodziewanie. – Zrobił mi straszną scenę zazdrości. Kazał mi się ze wszystkiego tłumaczyć. Mówił, że chce dalej ze mną być. Powiedziałam, że nie ma na to szans, wtedy rzucił się na mnie i zaczął bić. Zaczął się też odgrażać, że skoro z nim nie będę, to już nie będę z nikim, że mnie zniszczy, okaleczy mi twarz, że nikt mnie już nie będzie chciał, a nawet mnie zabije. Na koniec uderzył mnie w twarz i uciekł – mówi zapłakana kobieta. Akurat tego dnia nie było nikogo w domu, za ścianą mieszka ciotka, ale wyjechała, kobieta nie mogła wołać o pomoc. Pani Karolina i jej konkubent byli ze sobą około pięciu lat. Była to jej pierwsza, młodzieńcza miłość. Jej owocem są dwie córki i syn. Bywało różnie, częściej źle, bo mężczyzna mało interesował się ich życiem. Uznała, że czas zakończyć ten koszmar. Poszła zrobić obdukcję i zgłosiła wszystko policji. Wracając z komisariatu zdążyła tylko zapukać do drzwi, bo nie wzięła kluczy. – Zobaczyłam, że ktoś w moim kierunku leci z siekierą, ledwo się uchyliłam. To był mój były konkubent, zaczął bić mnie po nogach, plecach, ciągnąć za kurtkę. Dobrze, że kuzyn obok usłyszał i przyleciał, bo pewnie by mnie zabił – wspomina zdarzenie sprzed kilku dni. Z obawy o życie dzieci wywiozła je z Okonka. Musiała tak zrobić, skoro napastnik odgrażał się, że i tak któregoś dnia wyłamie drzwi i powybija okna. Mówił, że będzie ją tak nachodził, że sama odbierze sobie życie.
Instynkt ojcowski się w nim obudził
Codziennie przez trzy tygodnie jeździła do Złotowa na kursy doszkalające. Chce podnieść swoje kwalifikacje zawodowe, zawsze to o pracę łatwiej. – Zaczęły się pretensje, że zostawiam dzieci bez opieki, co jest nieprawdą, bo dwoje chodzi do przedszkola, a trzecim zajmowała się ciocia. Że się szlajam, że Bóg wie co robię. Kazał mi oddać dzieci do domu dziecka, bo tam będą miały lepiej niż z taką matką. Nie przejmował się tym, że nie mam pieniędzy na życie. Teraz niemal po roku nagle zjawił się dobry tatuś i mąż. Instynkt ojcowski się w nim obudził, będzie mnie teraz pouczał, co mam robić – mówi zdenerwowana młoda matka.
[[reklama]]
Kto mi zapewni bezpieczeństwo?
Obecnie były konkubent kobiety ukrywa się, jest poszukiwany przez policję. Gmina złożyła wniosek o ściganie go za zaległe alimenty, jest również ścigany za groźby karalne względem byłej konkubiny i dzieci. Wcześniej został zwolniony z więzienia warunkowo, miał jednak dozór elektroniczny. - Ze względu na to, że jeździłam codziennie rano na kurs, musiałam tu w Okonku nocować, dzieci zostawały w Łomczewie. Śpię z nożem i gazem pod ręką, bo skąd mogę wiedzieć, czy którejś nocy nie wybije mi okna i nie wejdzie do domu? Jestem u kresu wytrzymałości, tak dalej nie da się żyć. Do momentu jego zatrzymania jestem zmuszona żyć w ciągłym strachu – mówi z trwogą. Rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Złotowie potwierdza, że były konkubent jest ścigany listem gończym. Sprawę o pobicie i groźby karalne wyjaśniali policjanci z komisariatu policji w Okonku. Kilka dni temu akta zostały przekazane Prokuraturze Rejonowej w Złotowie.
Ryszard Mikietyński
* dane kobiety zostały zmienione
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze