Ich domy od ruchliwej drogi krajowej nr 11 dzieli zaledwie barierka i może metr chodnika. Przejeżdżają tamtędy setki jeśli nie tysiące TIR–ów dziennie, a latem sznury aut, zmierzające w kierunku morza. Już samo to powodowałoby spory dyskomfort, ale tym co naprawdę mieszkańcom ulicy Szczecińskiej w Okonku spędza sen z powiek – i to dosłownie – są zapadnięte studzienki kanalizacyjne. Każde najechanie na taką dziurę z ruchomym włazem potęguje hałas i powoduje wstrząsy. Wystarczy chwilę stanąć koło którejś ze studzienek, by na własne oczy, a właściwie uszy przekonać się, jaki daje to efekt. Pół biedy gdy przejeżdża osobówka lub mniejszy dostawczak. Najwięcej „wrażeń” dostarczają TIR–y. Jak taki pusty przejedzie to powstaje rumor przypominający trzęsienie ziemi lub kanonadę artyleryjską.
Pan Adam chętnie opowiada o swoich udrękach. Zaczyna się już o czwartej nad ranem. Ludzie zamiast z pianiem koguta budzą się więc wraz z dudnieniem TIR–ów. I tak już z różnym natężeniem do nocy.
Nie idzie tu żyć
– skarży się mężczyzna, który wspomina, że problem ciągnie się od lat. Hałas to według niego nie jedyny problem. Od wstrząsów mają pękać też ściany. Wprawdzie pan Adam akurat przeprowadził remont, więc nie widać, ale zapewnia, że mury nie wytrzymują takich wibracji.
Szkoda, że sąsiadki nie ma, bo bym pana zaprowadził, to by pokazała, jak to wygląda
– przekonuje. Potwierdza to inna napotkana w pobliżu kobieta. Ona także narzeka, że ściany pękają, szafy same się otwierają od trzęsienia, a hałas nie daje spać czy nawet telewizji oglądać, bo często zdarza się tak, że w najważniejszym momencie TIR trafi na studzienkę i akurat wszystko zagłuszy.
Nawet w łóżku tak trzęsie, że babie chłopa nie potrzeba
– mimo poważnego problemu kobieta nie traci humoru. Także inne napotkane osoby wymieniają te uciążliwości i przyznają, że trudno z tym żyć. Poza tym zapadnięte studzienki powodują niebezpieczne sytuacje na drodze.
Jechał z tydzień temu osobowy z przyczepką taką na konie, na drugą stronę go rzuciło jak wjechał w studzienkę, do katastrofy omal nie doszło. Dobrze że ten z przodu się spóźnił trochę
– opowiada pan Adam.

Każde uderzenie koła o studzienkę to potworny hałas i wstrząsy, które odczuwają mieszkańcy pobliskich domów
Mieszkańcy próbowali już o swoje walczyć. Po ich reakcjach przeprowadzono kilka napraw.
Cztery lata temu pięć razy w roku robili u nas studzienkę, ale tak po partacku, że cały czas się zapadała i pękała. Jak dali mocniejszą to teraz dwa lata jakoś wytrzymuje, ale i tak idzie w dół i znowu jest dziura
– doraźne remonty nie na długo przynoszą spokój. Wobec tego wystosowali dwa lata temu petycję do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Ta jednak wskazała, że nie powinna być adresatem, gdyż, choć jest zarządcą drogi, to właścicielem studzienek jest gmina. Tego z kolei wypierała się gmina, która uważała, że nie jest władna nic robić w pasie drogi krajowej. GDDKiA powoływała się na protokół przekazania studzienek, który podpisano jeszcze za czasów burmistrza Duszary i wzajemne przepychanki zajęły sporo czasu. Zastępca burmistrz Bronisława Ćwikła zapewnia jednak, że doszło w końcu do porozumienia i stanęło na tym, że gmina zabezpieczyła pieniądze na remont studzienek, ale ten ma być wykonany przy okazji przebudowy drogi krajowej na tym odcinku przez GDDKiA. Według wstępnych doniesień, które dotarły do mieszkańców, roboty miały rozpocząć się już w tym roku, ale obawiają się, że do tego nie dojdzie i bardziej realna jest perspektywa 2019 r. Podobne przeczucie ma radny Henryk Berczyński, który nie raz poruszał ten temat podczas sesji.
To faktycznie jest tragedia. Współczuję tym ludziom. Myślałem, że w tej kadencji uda się rozwiązać ten problem, ale niestety.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chłopcze te domy powstawały tam w czasach kiedy nie było samochodów :) Więc masz odpowiedz
Smutne jest też w jakim stanie jest bocianie gniazdo na Szczecińskiej. We wcześniejszych latach przyjeżdżała straż i czyściła gniazdo. Dziś trawa na metr, bociana w nim nie widać. Biedak sam sobie tego nie jest w stanie ogarnąć.
A ja mam pytanie. Kto takiego głupka na Lipową wpuścił.
władze miasta ignorują nie tylko problem studzienek....ludzie zobaczcie co się dzieje w tym miasteczku..... zaczyna robić sie to ""wieś....""nie ubliżąjąc wsiom ...bo jak można zauwarzyć ze tam na wsi dużo lepiej ...nasze władze nie inwestuja ... choćby sprzątanie ...czy też naprawie tych studzienek .. a gdzie inne inwestycje...gdzie praca......nic tylko wyjeb.xxxx....ć ten nasz cały URZĄD w powietrze już nie wówie nic o MOP-SIE tam to patologia ...biorą kasę...za co..... wiadomo my ich wybraliśmy ....i okazało żę nie jeden sie zawiódł.....ale chyba juz przy najbliższych wyborach sie to zmieni .... inne miasta sie rozwijają a nasze Okonek pogrąża sie ...i jeszcze troche to z niknie z mapy .....bo kto bedzie tu wegetował.....
W Jastrowiu to samo najlepsze jest to że co pół roku naprawiają. Nie ma żadnej kontroli kto i jak naprawia studzienki czy nawierzchnie. Ostatnio naprawa nawierzchni 4 osoby pracują reszta stoi, naliczyłem 17 chłopa.
Masz trochę racji w tym co piszesz ale nie do końca, idąc takim tokiem rozumowania ludzi musieliby mieszkać w lesie conajmniej 300m od siebie, aby się nie słyszeć. Problem polega na tym, że każdy się wypina na obywatela bo to nie moje tylko jego... Naprawcie studzienki i nie będzie problemu, skoro studzienki są gminy, to niech gmina da pieniądze a GDDiKA wykona pracę, czy na to potrzebowaliście, aż dwóch lat? a to, że młodzi chodzą i drą buzie w nocy to kolejna zmora miasta, pod boratem pobite butelki, młodzi ludzi drą się w niebogłosy, a dzisiaj pewnie chorują i nawet witamina C nie pomoże, policji oczywiście brak...
Wiadome jest ze studzienki dawniej nie byly w takim stanie. To w jakim sie teraz znajduja wynika z ignorancji władz miasta!
A ja mam pytanie: kto kazał tym ludziom kupować mieszkania akurat w tym miejscu? Ktoś ich zmusił? Przecież tiry, samochodu, studzienki były zarówno 30 lat temu jak i teraz. I nadal będą. Ludzie kupując mieszkanie powinni liczyć się z lokalizacją. Nie widzieli że droga jest 3 metry od okien? Gdzie mieli oczy? Rozumiem i szanuje jeśli ktoś tam mieszka bo musi (czytaj mieszkanie komunalne czy socjalne) ale ktoś kto z własnej woli wykupił mieszkanie teraz nie powinien aż tak narzekać. Trzeba było kupić mieszkanie w bloku, gdzieś na cichej ulicy. Ja mieszkam na lipowej, też mi samochody dziecko w nocy budzą... A latem imprezowicze wydzierają się całymi nocami idąc na plażę i z plaży... I co? Mam narzekać i wymagać żeby plażę zamknęli za murami? Czy może żądać ekranów wygłuszających pod domem? Haha, nie... Bo dobrze wiedziałam gdzie będę mieszkać i z czym to się wiąże. Pozdrawiam, czekam na hejt :)
Chłopcze te domy powstawały tam w czasach kiedy nie było samochodów :) Więc masz odpowiedz
Smutne jest też w jakim stanie jest bocianie gniazdo na Szczecińskiej. We wcześniejszych latach przyjeżdżała straż i czyściła gniazdo. Dziś trawa na metr, bociana w nim nie widać. Biedak sam sobie tego nie jest w stanie ogarnąć.
A ja mam pytanie. Kto takiego głupka na Lipową wpuścił.