Reklama

Ten kopniak dał wiarę

15/11/2016 19:00
Hanna Lalik nie próbuje ukryć, że póki co stanowisko „dzieli” z Grażyną Rutą. Z nową dyrektor zakrzewskiego przedszkola rozmawia Piotr Steffen

Zdążyła już Pani okrzepnąć na stanowisku czy wciąż w stresie przychodzi Pani do pracy?

Stres jest mniejszy, ale wciąż go odczuwam. Chrzest miałam już na początku roku szkolnego, kiedy zaliczyliśmy poważną awarię hydrauliczną. To tylko potwierdza, że potrzeby remontowe naszego przedszkola są bardzo duże.

Pierwsze dwa miesiące pracy to był istny kocioł, czy Grażyna Ruta tak wszystko poukładała, że właściwie weszła Pani na gotowe?

Wszystko było poukładane, chociaż wiadomo, że gdy pierwszy raz się w coś wchodzi, człowiek i tak nie może się odnaleźć. Dlatego te pierwsze tygodnie były trudne. Gdy weszłam do biura pierwszego dnia, nie wiedziałam, co robić. Z każdym dniem było jednak coraz lepiej.

Poprzednia dyrektor w wywiadzie sprzed kilku tygodni przyznała, że była Pani przygotowywana do objęcia obecnej roli. Bez tego dałaby Pani radę?

To na pewno pomogło, chociaż muszę przyznać, że nie było tak, iż siedziałam tutaj przez kilka miesięcy i się przygotowywałam do czekających mnie zadań. Zwyczajnie nie było na to czasu.

Reklama

Gdy szukaliście w swoim gronie następczyni Grażyny Ruty i zaproponowano Pani kandydaturę jak to Pani przyjęła?

Początkowo nie chciałam się zgodzić. Miałam świadomość, ile jest tu pracy. Z czasem się przekonałam. Utwierdziłam się w odczuciu, że jest to przecież szansa dla młodej osoby na zawodowy awans.

Boi się Pani, że zawiedzie koleżanki?

Cały czas mam świadomość, że zawieść kogoś takiego jak pani Grażyna będzie niechlubnym dokonaniem. Jestem osobą, która od czasu do czasu potrzebuje kopa. Tutaj go dostałam i to popchnęło mnie do przodu.

Nie wierzy Pani w siebie?

Niestety. Gdyby nie wsparcie osób ze mną pracujących i mojej rodziny, w życiu bym się nie zdecydowała.


W dalszej części rozmowy zadałem jeszcze 17 pytań, m.in. następujące:

Trafiła Pani do tego zawodu z powołania czy przypadkiem?

Tremuje Panią odpowiedzialność przed rodzicami i zwierzchnikami: kierownictwem urzędu i radnymi?

W skali od jeden do dziesięć, na ile by Pani siebie oceniła?

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Trafiła Pani do tego zawodu z powołania czy przypadkiem?

To był zdecydowanie świadomy wybór. Pierwsze dwa lata po studiach pracowałam w przedszkolu numer dwa w Złotowie. Zabrali tam jednak etaty i tak przeszłam do placówki w Zakrzewie.

Reklama

Tremuje Panią odpowiedzialność przed rodzicami i zwierzchnikami: kierownictwem urzędu i radnymi?

Ta świadomość jest gdzieś w tyle głowy, ale staram się nie zaprzątać nią zbyt mocno myśli. Niemniej właśnie dlatego wciąż korzystam ze wsparcia pani Grażyny. Wolę zapytać dziesięć razy niż popełnić błąd.

Była dyrektorka podkreślała, że będzie służyć Pani pomocą – rozumiem, że bez oporów korzysta Pani z tego wsparcia?

Oczywiście. Nie uważam, żeby była w tym jakaś ujma.

W tej sytuacji może Pani powiedzieć, że jest już pełnokrwistą dyrektorką czy to jest jednak tak, że oficjalnie piastuje Pani tę funkcję, ale w praktyce „dzielicie się” nią z Grażyną Rutą?

Myślę, że ten drugi opis bardziej odpowiada temu, jak faktycznie to wygląda, za co jestem Pani Grażynie wdzięczna. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby czegoś mi odmówiła.

Ile daje Pani sobie czasu na odcięcie pępowiny?

Rok. Cieszę się, że to wszystko może tak płynnie się odbyć. Że nie toczy się na zasadzie: obejmij nowe, odpowiedzialne stanowisko i sama sobie radź.

Reklama

Nie jest trochę tak, że zastępując Grażynę Rutę musi się Pani zmierzyć z „legendą” zakrzewskiej oświaty?

Uważam, że nie ma przesady w tym stwierdzeniu. Pewnie, że obawiam się mierzyć z tą legendą.

Za dwadzieścia lat może Pani zostawić po sobie podobne opinie?

Mam taką nadzieję.

Czyli objęcia funkcji nie traktuje Pani jak chwilowe zajęcie, a jednak pisze sobie scenariusz na lata?

Dzisiaj nie jestem w stanie powiedzieć, że gdy minie ta kadencja, za pięć lat, ponownie wystartuję w konkursie. Nie jest to nic przyjemnego.

Dlaczego? Przecież nie miała Pani kontrkandydatki. Pewnym było, że Pani wygra konkurs.

Niekoniecznie, komisja mogła uznać, że się nie nadaję. Konkursu wcale nie wspominam dobrze i nie wiem, czy zdecydowałabym się wystartować w nim po raz drugi. Wcale nie czułam się z góry wygrana.

Przemaglowano Panią?

W komisji konkursowej były osoby z zewnątrz, spoza gminy, które naprawdę chciały mi udowodnić, że nie nadaję się do tej roli.

Reklama

Osoby z kuratorium?

Tak. Dlatego zadawano mi takie pytania, na które nie będę potrafiła odpowiedzieć.

Były takie?

Tak. Jestem niestety panikarą i w tamtej sytuacji także zbyt mocno poddałam się nerwom. Teraz tym się nie przejmuję, bo z tego co słyszałam, stało się tak nie tylko w moim przypadku. To ponoć dość częste sytuacje podczas konkursów.

Wyszła Pani z konkursu z poczuciem, że dała plamę?

Trochę.

W skali od jeden do dziesięć, na ile by Pani siebie oceniła?

Naciągnięta siódemka. Niech będzie, że sześć z plusem, bo ładniej brzmi (uśmiech).

Czym będzie różnić się dyrektor Hanna Lalik od swojej poprzedniczki?

Jestem już z młodszego pokolenia, dlatego za jeden z głównych celów w zakresie administracji stawiam sobie unowocześnienie pewnych rzeczy. Musimy wprowadzić tutaj nieco większą informatyzację. W kontekście pedagogicznym, wychowawczym, przynajmniej na początku będę przede wszystkim kontynuować rzeczy już rozpoczęte. One są bardzo wartościowe, więc nie ma sensu ich zmieniać. Z najbliższych rzeczy mam na myśli np. nasz kalendarz adwentowy, którego – z tego co mi wiadomo – nie ma w żadnym innym przedszkolu w okolicy. Co roku w grudniu dzieci i rodzice wykonują zadania, którymi wspólnie przygotowujemy się do świąt.

Reklama

Względem kadry od blisko dwóch miesięcy jest Pani przede wszystkim dyrektorką, a nie koleżanką, jak dotychczas. Jest Pani spokojna o współpracę?

Przez tych kilka tygodni dobrze nam się pracowało, nie zauważyłam żadnych zmian. U nas spełniają się zawodowo fajne i bardzo zgrane osoby, dlatego jestem spokojna i nie spodziewam się takich problemów.

A czy nauczycielki i pracownicy powinny się obawiać, że to Pani może uderzyć woda sodowa do głowy?

Nie ma takiej możliwości.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tereska - niezalogowany 2016-11-15 22:21:27

    i co...mozna w krotkim czasie zrobic kariere?...mozna.inne osoby pracuja na to latami a tu prosze.PSTRYK I ŚWIATŁO.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości