Czuję się sto procent lepiej niż moja 68-letnia córka
Józefa Szymaniak wkrótce skończy 96 lat. Mieszka w Tarnówce ze swoją 68-letnią córką i jej mężem. Ciężko pracowała od najmłodszych lat. Ojciec miał 60-hektarowe gospodarstwo, a ona była najstarsza z rodzeństwa, więc na jej głowie spoczywało wiele obowiązków. Praca towarzyszyła jej niemal przez całe życie.
[[reklama]]
Odebrałam nawet poród Pracowała w Jastrowiu, Złotowie, Tarnówce. W zasadzie całe życie fizycznie. Jej mąż poświęcił się pracy zawodowej i mało miał czasu na pomaganie pani Józefie w domu. Kiedyś kobieta nie miała tak łatwo jak teraz, nie było pralek - prała na tarze, nie było pampersów - były pieluchy z materiału, które trzeba było gotować w kotle, potem ręcznie uprać, by były czyste. - Odkurzaczy, robotów i wielu innych rzeczy też nie było - wspomina. - Teraz kobietom jest lżej - mówi i dodaje: – Pamiętam jak sama robiłam masło, paliłam w piecach kaflowych, nie tak jak teraz w jednym i w całym domu ciepło. Pranie, sprzątanie, przynieść wodę, wynieś ścieki, praca zawodowa, gotowanie i wychowywanie dzieci, uprawa ogródka. Ciągle w ruchu, ciągle wiele obowiązków. Zdarzyło się nawet, że gdy pracowała jako kucharka na porodówce w Tarnówce, to jedna z kobiet zaczęła rodzić. Akuszerka wyjechała do Złotowa, nikogo z personelu nie było. Nie było nad czym się zastanawiać. Przyjęła poród. W życiu nie miała czasu na nudę. [[nowa_strona]] Recepta na długowieczność - Takowa nie istnieje - śmieje się Józefa Szymaniak. Według niej to dobre geny. - Jedzenie kiedyś nie było nafaszerowane taką chemią jak teraz – podkreśla. Kobieta zapewnia, że nigdy nie piła żadnych sztucznych napojów, tylko kompoty. Lubiła od czasu do czasu z jakiejś okazji wypić kieliszek wina albo szampana. Piła kawę, najczęściej z sąsiadką, a do kawki obowiązkowo papierosek - zefirek. Jak sąsiadka zmarła to przestała palić, ale popalała ze 20 lat. Nie ma swojej ulubionej potrawy, lubi wszystko jeść. Nie stosowała nigdy żadnej diety. Sportów nie uprawiała, bo na brak ruchu narzekać nie mogła, a na brak czasu i owszem. Była i jest osobą pogodną, towarzyską.
[[reklama]]
Teraz jest mi najlepiej Przez 64 lata była żoną i, jak mówi, starała się być dobrą żoną. Urodziła sześcioro dzieci, dwoje zmarło. Dorobiła się 4 wnuków, 3 prawnuczek i 1 praprawnuczka. - Nigdy na nic poważnego nie chorowałam, nie biorę tabletek oprócz witaminek i mogę powiedzieć śmiało, że czuję się o 100% lepiej niż moja 68-letnia córka. Teraz to najlepszy okres w moim życiu. Nie muszę już pracować, mogę leniuchować bezkarnie. Córka się mną opiekuje, dobrze gotuje, dba o mnie - chwali córkę pani Józefa. - Ja teraz spędzam czas na spacerach, czytaniu gazet – „Aktualności Lokalnych” i „Przyjaciółki”, oglądam telewizję i swoje ulubione seriale. Do związku emerytów w Tarnówce Józefa Szymaniak należała od początku istnienia klubu. Teraz nie chodzi już na spotkania, bo jest śnieg, zimno, ale jak przyjdzie lato to kto wie. Są tacy, którzy twierdzą, że tylko praca i ruch to recepta na długowieczność, inni, że zdrowe jedzenie. Każdy ma jakąś teorię, jednak pani Józefa uważa, że to wszystko, co nam się ma przydarzyć, jest zapisane „tam na górze”.
Joanna Kozij
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze