Reklama

To koniec Domu Polskiego?

05/07/2013 00:00
W hotelu odcięto wodę, miasto zażądało zapłaty, a właściciel lokalu podał burmistrza do sądu. Dom Polski ma opuścić budynek przy Domańskiego 5

W hotelu odcięto wodę, miasto zażądało zapłaty, a właściciel lokalu podał burmistrza do sądu. Dom Polski ma opuścić budynek przy Domańskiego 5

- Stale powtarzali, że jeszcze trochę, że wyjdą z tego, a okazało się, że dług przyrasta – o sytuacji hotelu Dom Polski mówi burmistrz Stanisław Wełniak. - Mają zaległości, które nakazują mi rozwiązanie umowy. Sprawa jest w sądzie o nakaz wydania nieruchomości.

Wezwanie o wydanie lokalu Urząd Miejski w Złotowie wydał 28 maja tego roku. Miesiąc wcześniej wypowiedział umowę dzierżawy budynku. Na razie bezskutecznie.
Andrzej Gabrych i Jerzy Kuźma nie zgadzają się z decyzją burmistrza.

[[reklama]]

Kto komu jest winny?

Ponad 57 tysięcy złotych – takie zaległości w płatności umowy dzierżawy oraz za media miał na początku maja Dom Polski. Tak wynika z obliczeń urzędników. Jednak według rachunków właścicieli restauracji i hotelu, to miasto jest winne pieniądze im.

- Od początku 2006 roku do dziś za ogrzewanie budynku zapłaciliśmy prawie 157 tysięcy złotych. Płaciliśmy za całość, choć użytkujemy około 80% powierzchni – twierdzi Andrzej Gabrych. – Według naszych wyliczeń za samo tylko ogrzewanie gmina miasto Złotów powinna nam zwrócić kwotę ok. 31 383,04 złote – dodaje.

Do tego A. Gabrych sugeruje dodać blisko 7 tys. złotych za wodę, który to rachunek także powinno pokryć miasto.

Jakie opłaty pokrywać ma miasto? Za Związek Nauczycielstwa Polskiego i Związek Bojowników o Wolność i Demokrację. Biura tych organizacji znajdują się na piętrze Domu Polskiego. – Zgodnie z prawem musimy udostępnić im bezpłatnie pomieszczenia na działalność – wyjaśnia Stanisław Wełniak.

Sąsiadujące z ZNP Sojusz Lewicy Demokratycznej i Niemieckie Towarzystwo Społeczno–Kulturalne rachunki regulowały.

Roszczenia Domu Polskiego burmistrz odrzucił w całości. – Z ostrożności dodaję, że nawet gdyby przyjąć podniesione przez Panów roszczenia za zasadne, to i tak kwota, na którą one opiewają, jest znacznie mniejsza aniżeli wartość zaległości z tytułu czynszu i mediów wobec miasta – w piśmie z 24 czerwca 2013 roku burmistrz odnosił się do wspomnianych ponad 38 tysięcy złotych.

[[reklama]]

Właściciele hotelu broni składać nie zamierzają. - Jeszcze za śmieci nie płacą, a wynoszą do naszego śmietnika. Tak samo klatka schodowa jest wspólna, a sprzątam tylko ja. To jest następne jakieś 20 tys. zł przez te lata – utrzymuje A. Gabrych.
[[nowa_strona]]
Stara umowa, zła umowa

Co się stało, że właściciele hotelu problemy z płatnościami przez ZNP i ZBoWiD zgłaszają teraz, czyli po ponad siedmiu latach dzierżawy obiektu (umowa zawarta została 28 marca 2006 roku)? Stanisław Wełniak nie ma wątpliwości - roszczenia dzierżawcy są związane z jego kłopotami finansowymi. - Musieli źle zainwestować, bo do pewnego momentu szło im dobrze, a od pewnego czasu wpłacali należności nierytmicznie, a potem przestali płacić w ogóle – wnioskuje włodarz Złotowa.

Andrzej Gabrych z kolei zasłania się strachem. – Baliśmy się, że miasto wypowie nam umowę dzierżawy.

Przedsiębiorca nie zgadza się także, że Dom Polski powinien płacić podatek od nieruchomości. - Ja nie jestem właścicielem. Gdzie mam akt notarialny, że jestem właścicielem? – dopytuje zdenerwowany, bo miasto zaległy podatek ściągało z konta firmy na mocy nakazu naczelnika Urzędu Skarbowego w Złotowie. Warto zauważyć, że podatek za 2006 rok miasto wyliczyło w październiku 2008 roku, a za 2007 rok w październiku 2008 roku. W obu przypadkach zrobiło to na podstawie informacji podatnika.

- Oni teraz podważają umowę, ale my uważamy, że mamy rację. Umowa jest jednoznaczna –twierdzi St. Wełniak.

Oko za oko

Termin, w którym hotel i restauracja Dom Polski miały opuścić lokal przy Domańskiego minął 26 czerwca. Teraz spór stron rozstrzygnie sąd.

Podobnie jak ten w sprawie odcięcia wody. W czwartek 20 czerwca odcięli ją pracownicy Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Złotowie. - A w poniedziałek nasłali na nas Sanepid. Woda jest do zbadania, a my nie możemy teraz surówek robić – wścieka się A. Gabrych. 24 czerwca firma złożyła w Sądzie Rejonowym w Pile VII Wydział Zamiejscowy Wydział Cywilny w Złotowie pozew, w którym żąda przywrócenie dostępu do wody pitnej.

– Działania pozwanych polegające na odcięciu dostawy wody do budynku (...) podjęte w celu wymuszenia na powodach zapłaty kwestionowanego przez nich długu należy uznać za bezprawne i stanowiące naruszenie prawa – czytamy w pozwie.

Zrobimy przetarg

Na rozstrzygnięcie sądu trzeba będzie poczekać, ale włodarz miasta już myśli, co zrobić z budynkiem przy Domańskiego. – Ogłosimy przetarg na prowadzenie tam tego samego typu działalności – zapowiada burmistrz. Rozmów pojednawczych między DP a miastem raczej nie będzie, mimo że Andrzej Gabrych ma poczucie krzywdy: - Składaliśmy prośby o pomoc, ale za każdym razem miasto je odrzucało. Prosiłem burmistrza, żeby jakoś normalnie do sprawy podszedł, to mnie zbywa.

Na te żale Stanisław Wełniak odpowiada krótko: - Zgłaszali się o pomoc, ale tam nie ma podstaw. To jest czynsz.

Andrzej Gabrych przywołuje przypadek umorzeń dla innych hotelarzy w mieście. - Jedni są lepsi, drudzy gorsi. Jak brałem ten budynek, to była ruina totalna i nigdy nie dostałem złotówki pomocy od miasta.

Łukasz Opłatek


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości