W hotelu odcięto wodę, miasto zażądało zapłaty, a właściciel lokalu podał burmistrza do sądu. Dom Polski ma opuścić budynek przy Domańskiego 5
W hotelu odcięto wodę, miasto zażądało zapłaty, a właściciel lokalu podał burmistrza do sądu. Dom Polski ma opuścić budynek przy Domańskiego 5
- Stale powtarzali, że jeszcze trochę, że wyjdą z tego, a okazało się, że dług przyrasta – o sytuacji hotelu Dom Polski mówi burmistrz Stanisław Wełniak. - Mają zaległości, które nakazują mi rozwiązanie umowy. Sprawa jest w sądzie o nakaz wydania nieruchomości.
Wezwanie o wydanie lokalu Urząd Miejski w Złotowie wydał 28 maja tego roku. Miesiąc wcześniej wypowiedział umowę dzierżawy budynku. Na razie bezskutecznie. Andrzej Gabrych i Jerzy Kuźma nie zgadzają się z decyzją burmistrza.
[[reklama]]
Kto komu jest winny?
Ponad 57 tysięcy złotych – takie zaległości w płatności umowy dzierżawy oraz za media miał na początku maja Dom Polski. Tak wynika z obliczeń urzędników. Jednak według rachunków właścicieli restauracji i hotelu, to miasto jest winne pieniądze im.
- Od początku 2006 roku do dziś za ogrzewanie budynku zapłaciliśmy prawie 157 tysięcy złotych. Płaciliśmy za całość, choć użytkujemy około 80% powierzchni – twierdzi Andrzej Gabrych. – Według naszych wyliczeń za samo tylko ogrzewanie gmina miasto Złotów powinna nam zwrócić kwotę ok. 31 383,04 złote – dodaje.
Do tego A. Gabrych sugeruje dodać blisko 7 tys. złotych za wodę, który to rachunek także powinno pokryć miasto.
Jakie opłaty pokrywać ma miasto? Za Związek Nauczycielstwa Polskiego i Związek Bojowników o Wolność i Demokrację. Biura tych organizacji znajdują się na piętrze Domu Polskiego. – Zgodnie z prawem musimy udostępnić im bezpłatnie pomieszczenia na działalność – wyjaśnia Stanisław Wełniak.
Sąsiadujące z ZNP Sojusz Lewicy Demokratycznej i Niemieckie Towarzystwo Społeczno–Kulturalne rachunki regulowały.
Roszczenia Domu Polskiego burmistrz odrzucił w całości. – Z ostrożności dodaję, że nawet gdyby przyjąć podniesione przez Panów roszczenia za zasadne, to i tak kwota, na którą one opiewają, jest znacznie mniejsza aniżeli wartość zaległości z tytułu czynszu i mediów wobec miasta – w piśmie z 24 czerwca 2013 roku burmistrz odnosił się do wspomnianych ponad 38 tysięcy złotych.
[[reklama]]
Właściciele hotelu broni składać nie zamierzają. - Jeszcze za śmieci nie płacą, a wynoszą do naszego śmietnika. Tak samo klatka schodowa jest wspólna, a sprzątam tylko ja. To jest następne jakieś 20 tys. zł przez te lata – utrzymuje A. Gabrych. [[nowa_strona]] Stara umowa, zła umowa
Co się stało, że właściciele hotelu problemy z płatnościami przez ZNP i ZBoWiD zgłaszają teraz, czyli po ponad siedmiu latach dzierżawy obiektu (umowa zawarta została 28 marca 2006 roku)? Stanisław Wełniak nie ma wątpliwości - roszczenia dzierżawcy są związane z jego kłopotami finansowymi. - Musieli źle zainwestować, bo do pewnego momentu szło im dobrze, a od pewnego czasu wpłacali należności nierytmicznie, a potem przestali płacić w ogóle – wnioskuje włodarz Złotowa.
Andrzej Gabrych z kolei zasłania się strachem. – Baliśmy się, że miasto wypowie nam umowę dzierżawy.
Przedsiębiorca nie zgadza się także, że Dom Polski powinien płacić podatek od nieruchomości. - Ja nie jestem właścicielem. Gdzie mam akt notarialny, że jestem właścicielem? – dopytuje zdenerwowany, bo miasto zaległy podatek ściągało z konta firmy na mocy nakazu naczelnika Urzędu Skarbowego w Złotowie. Warto zauważyć, że podatek za 2006 rok miasto wyliczyło w październiku 2008 roku, a za 2007 rok w październiku 2008 roku. W obu przypadkach zrobiło to na podstawie informacji podatnika.
- Oni teraz podważają umowę, ale my uważamy, że mamy rację. Umowa jest jednoznaczna –twierdzi St. Wełniak.
Oko za oko
Termin, w którym hotel i restauracja Dom Polski miały opuścić lokal przy Domańskiego minął 26 czerwca. Teraz spór stron rozstrzygnie sąd.
Podobnie jak ten w sprawie odcięcia wody. W czwartek 20 czerwca odcięli ją pracownicy Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Złotowie. - A w poniedziałek nasłali na nas Sanepid. Woda jest do zbadania, a my nie możemy teraz surówek robić – wścieka się A. Gabrych. 24 czerwca firma złożyła w Sądzie Rejonowym w Pile VII Wydział Zamiejscowy Wydział Cywilny w Złotowie pozew, w którym żąda przywrócenie dostępu do wody pitnej.
– Działania pozwanych polegające na odcięciu dostawy wody do budynku (...) podjęte w celu wymuszenia na powodach zapłaty kwestionowanego przez nich długu należy uznać za bezprawne i stanowiące naruszenie prawa – czytamy w pozwie.
Zrobimy przetarg
Na rozstrzygnięcie sądu trzeba będzie poczekać, ale włodarz miasta już myśli, co zrobić z budynkiem przy Domańskiego. – Ogłosimy przetarg na prowadzenie tam tego samego typu działalności – zapowiada burmistrz. Rozmów pojednawczych między DP a miastem raczej nie będzie, mimo że Andrzej Gabrych ma poczucie krzywdy: - Składaliśmy prośby o pomoc, ale za każdym razem miasto je odrzucało. Prosiłem burmistrza, żeby jakoś normalnie do sprawy podszedł, to mnie zbywa.
Na te żale Stanisław Wełniak odpowiada krótko: - Zgłaszali się o pomoc, ale tam nie ma podstaw. To jest czynsz.
Andrzej Gabrych przywołuje przypadek umorzeń dla innych hotelarzy w mieście. - Jedni są lepsi, drudzy gorsi. Jak brałem ten budynek, to była ruina totalna i nigdy nie dostałem złotówki pomocy od miasta.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze