Reklama

To Zakrzewo nie zostało wyzwolone?

04/01/2018 07:00
Pytają mieszkańcy na wieść, że nazwa ul. 29 Stycznia propaguje komunizm i ma zostać zmieniona

Jakiś pajac u góry sobie wymysł zrobił

– wścieka się Marek Wiebskowski

To na nas spadło jak grom z jasnego nieba!

– mówi wójt Dobrosielski

29 stycznia 1945 roku Zakrzewo nie zostało wyzwolone. To nic, że mieszkańcy przez ponad 70 lat czcili tę datę. Według Instytutu Pamięci Narodowej byli w błędzie. „Zgodnie z propagandową praktyką władz komunistycznych wydarzenie to celebrowane było – niezgodnie z faktami historycznymi – jako dzień wyzwolenia oraz powód do wyrażania wdzięczności społeczeństwa wobec Armii Czerwonej. Tymczasem wbrew nadziejom Polaków, oczekujących odbudowy wolnego kraju po likwidacji okupacji niemieckiej, Armia Czerwona w latach 1944 – 1945 stała się narzędziem ponownej aneksji niemal połowy terytorium RP do ZSRR, zniewolenia całej reszty kraju oraz budowy w nim systemu komunistycznego w pełni zależnego od władz w Moskwie” czytamy w zarządzeniu zastępczym wojewody, który nakazał gminie zmienić nazwę ulicy. Pismo to wpłynęło do urzędu 13 grudnia.

Reklama

Wcześniej myśleliśmy, czy są u nas ulice podlegające dekomunizacji, ale 29 Stycznia nie rozważaliśmy

– wójt H. Dobrosielski nie kryje zaskoczenia. Zwłaszcza, że nikt dotąd nie sugerował, że nazwa ta może być źle widziana w świetle ustawy dekomunizacyjnej.

Czy jestem świętym, który powinien wiedzieć, że 29 Stycznia jest nieprawidłowe według czyjejś oceny? Gdyby poinformowali, to bym się do tego odniósł bądź uruchomił proces zmiany, a ja dostaję od razu decyzję wojewody

– miota się włodarz Zakrzewa. Decyzja jest jednoznaczna – 29 Stycznia ma zniknąć. „(…) przedmiotowa nazwa, honorująca moment wkroczenia Armii Czerwonej do wymienionej miejscowości, spełnia rolę daty symbolizującej komunizm”, uznała Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. IPN orzekł, że skoro w ciągu roku od wejścia ustawy gmina nazwy nie zmieniła, to obowiązek ten przeszedł na wojewodę. Stąd cytowane pismo.

Reklama

Pozostało jeszcze 83% artykułu[[pay]]

Zostajemy!

29 Stycznia to kilkusetmetrowa ulica. Kilkadziesiąt domów, boisko piłkarskie „Jedności”, warsztat samochodowy i szkoła. Kiedyś tę część Zakrzewa zwano Nowym Światem. Większość ludzi mieszka tu od kilkudziesięciu lat. Gertruda Budnik, kobieta po siedemdziesiątce, tak się przyzwyczaiła do nazwy ulicy, że nie wyobraża sobie innej. Zmiana byłaby jak przeprowadzka bez przeprowadzki. Andrzej Kwiecień, który jako jeden z pierwszych zapuścił korzenie na Nowym Świecie, ani myśli zmieniać czegokolwiek.

Jesteśmy przeciw! To jest rocznica wyzwolenia Zakrzewa!

Reklama

– krzyczy w progu domu zbudowanego w połowie lat 70.

My zostajemy przy 29 Stycznia!

– jego syn Sławomir krzyczy tak, jakby chciał zniszczyć mój dyktafon.

Na najwyższych rejestrach głosu operuje też Marek Wiebskowski.

Niech spier… Poważnie mówię, zaraz wszyscy wyjdą co tu mieszkają i to samo powiedzą

– mówi popularny „Fryga”.

Przeszkadza im 29 Stycznia? Ja tu mieszkam od urodzenia, od 40 lat i mi ta nazwa nie przeszkadzała, kuchnia. Jaka to komuna? Jakiś pajac u góry sobie wymysł zrobił

– wyrzuca z siebie słowa niczym karabin maszynowy kule. Czy trafia? Nie wszyscy są tego zdania.

Reklama

Przywiązana do tej nazwy jestem, ale jak trzeba zmienić, to się podporządkuję

– spokojnie mówi Jolanta Kluczka, która przy 29 Stycznia mieszka od 32 lat. Zdanie zmienia jednak po zastanowieniu się nad koniecznością zmian dokumentów.

To niech lepiej zostanie jak jest. Za dużo kłopotów z tą biurokracją. Czyli jestem za, niech zostanie.

Sławomir Kwiecień o mało nie rozdzierał szat, gdy dowiedział się o decyzji wojewody. I postawił dobre pytanie – To Zakrzewo nie ma dnia wyzwolenia?

Dokumenty bez zmian

Zmiana dokumentów, wpisu do rejestrów, dowodów rejestracyjnych pojazdów, Regonów to częsty argument mieszkańców przeciwko zmianie nazwy ulicy. Podniósł go choćby Piotr Kowalski, który przy 29 Stycznia prowadzi zakład mechaniki pojazdowej.

Reklama

Wszystko trzeba zmienić, Regon, dane w urzędzie skarbowym, pozwolenia, informacje w gminie. Dla firmy to duży koszt, a wątpię, żeby zwracali te pieniądze. Zawsze idzie pod górę dla przedsiębiorcy

– uważa mechanik. Tyle że ustawodawca to przewidział. Artykuł 5 ustęp 2 tzw. ustawy dekomunizacyjnej mówi, że zmiana nazwy ulicy dokonana na podstawie tego aktu pozostaje bez wpływu na ważność dokumentów zawierających nazwę dotychczasową. Oznacza to, że np. dowód osobisty, prawo jazdy oraz dowody rejestracyjne pojazdów, mimo zmiany nazwy ulicy, przy której mieszka osoba legitymująca się nimi, będą ważne dopóki nie upłynie ich termin ważności. Tyle w teorii. Zobaczymy, jak taki przepis sprawdzi się w praktyce, gdy np. jeden z dokumentów mieszkaniec będzie mieć wydany ze starym adresem, a drugi z nowym.

Reklama

Dalej to nikogo nie interesuje. Myśli się tylko o tym, by załatwić swoje partykularne, partyjne sprawy. Zrzucili to na barki ludzi

– uważa wójt Dobrosielski, który czuje duży opór przed narzuconą zmianą.

Skoro ta data jest komunistyczna, to może trzeba też przyjrzeć się pomnikowi w Zakrzewie? Jest tam rok 1945 rok wpisany i też nawiązuje do wyzwolenia. To co, mam wziąć przecinak i to wykuć? A może pomnik obalić? Po co te wszystkie święta tam były? Po co my mówimy o polskości?

– pyta. Na obelisku przedstawiającym gotującego się do lotu orła widnieje napis „Obrońcom polskości Ziemi Złotowskiej 1772–1945”.

Reklama

Wzniesiony on został w 1966 roku, a podczas jego odsłonięcia Zakrzewo odznaczone zostało Orderem Sztandaru Pracy II klasy. Też komunistycznym.

Wynik głosowania w sondzie na portalu

Było sobie święto

Części mieszkańców Zakrzewa nie obchodzi to, czy wieś wyzwoliła armia radziecka czy polska.

Ważne, że było wyzwolenie

– uważa P. Kowalski, który najchętniej nazwy by nie zmieniał. Z kolei Roman Rożeński, historyk i pasjonat dziejów regionu, jest pewny, że Zakrzewo wyzwalali Rosjanie, bo zamierzali zabić dziadka jego żony. Kaaz, choć mówił płynnie po polsku, to uznany został za Niemca.

Reklama

Dziadka zabrali do Kujana i chcieli go zastrzelić, a uratowali go synowie Jana Mazy, którzy wybłagali, by ci go nie zabijali

– opowiada. Taka jest historia. I ją teraz, zdaniem Sławomira Kwietnia, Zakrzewu się zabiera.

To jest szopka jakaś! To nie ma rocznicy wyzwolenia Zakrzewa? To jesteśmy dalej w Niemczech?!

– pyta rozjuszony, a jego ojciec macha ręką zrezygnowany:

A piorun jasny, niech oni nazywają Kaczyńskiego nawet...

Pytanie tylko, kiedy zakrzewianie mają obchodzić rocznicę wyzwolenia. Dotąd choćby znajdująca się przy 29 Stycznia szkoła co roku organizowała w styczniu apel, uczniowie zbierali się pod pomnikiem, gdzie składali wiązanki kwiatów i zapalali znicze.

Reklama

To była dla nas ważna data. Zwłaszcza, że w okresie międzywojennym Zakrzewo było pod władaniem Niemiec

– w imieniu społeczności mówi dyrektor Arletta Tymińska.

A czy to ważne, jakie wojsko je wyzwoliło? Takie były czasy, takie wojsko szło

– dodaje. I choć może teraz szkoła większy nacisk położy na obchody 11 listopada i 8 maja, to o 29 stycznia zapominać nie zamierza.

Nie da się zmienić historii, nie da się tego wymazać. Myślę, że historycy i my będziemy wspominać, że dla naszych ziem to było ważne wydarzenie

Reklama

– deklaruje dyrektor.

Co z tym Horstem?

Zgodnie z decyzją wojewody 29 Stycznia zmienić ma się w ul. Józefa Horsta. Nauczyciela, komendanta hufca harcerskiego w Złotowie, syna działacza polonijnego Antoniego. Ale też żołnierza wcielonego (wraz z trzema braćmi: Marianem, Tadeuszem i Ignacym) do Wehrmachtu. Józef walczył na froncie norweskim. W 1940 roku został zwolniony z wojska i ponownie powołany w 1941 r., po czym aresztowała go Abwehra pod zarzutem zdrady stanu. Po procesie został skazany na śmierć i ścięty w Brandenburgu. Piękny życiorys dla patrona ulicy? Być może, ale nie dla wszystkich. Dzień po tym, jak decyzja wojewody dotarła do Zakrzewa, w gabinecie wójta zjawił się Mateusz Wiebskowski. Stwierdził on, że argumenty, by nadać ulicy imię J. Horsta go i innych mieszkańców nie przekonują.

Ciekawi mnie, kto taką nazwę zaproponował, bo my nie zgadzamy się na narzucanie nam nazwy ulicy. Taktowne byłoby zapytanie o to mieszkańców

– uważa mieszkaniec Zakrzewa.

Być może tak się jeszcze stanie. 20 grudnia nad sprawą tą pochyli się Rada Gminy Zakrzewo. Wójt bardzo liczy na opinię radnych. Gmina ma też 30 dni na odwołanie się od decyzji wojewody do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Może zrobić to choćby po to, by mieszkańcy z 29 Stycznia mogli sami wybrać sobie nazwę ulicy. Tak, by była to dobra zmiana.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Rajmund - niezalogowany 2018-01-08 12:43:13

    Zakrzewo było wyzwolone, pamiętam jak dziadek opowiadał że pierwszy Polak w okolicy mieszkał właśnie w Zakrzewie i nazywał się Hans Kryger

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Buschdorf - niezalogowany 2018-01-07 12:58:32

    Masz racje Zakrzewo zostaje na zawsze niemieckie i nikt tego nie zmieni tylko sa ludzie ktorzy probuja napisac nowa historie dla Zakrzewa tego nigdy nie bede popieral (sa to ludzie ktorzy z Zakrzewem nie maja nic spolnego) fuj. Ja czuje sie w Zakrzewie bardzo dobrze i jestem dumny ze cos pozostalo z starego panstwa chetnie bym wszystko zrobil aby powrocilo do swojej prawdziwej macierzy..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Toms - niezalogowany 2018-01-05 10:34:05

    I bardzo dobrze. Trzeba raz na zawsze odciąć się od komunistów. Po komentarzach widzę, że wielu nie zna historii i nie wie ile złego pod koniec i po wojnie wyrządzili Polakom "wyzwoliciele".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości