O odwadze w bronieniu nauczycieli, demagogii władz powiatu i oszczędnościach w oświacie z Beatą Buczkowską-Linke z ZNP rozmawia Łukasz Opłatek
W krótkim czasie z szeregowego pracownika stała się Pani ważną postacią w oświacie.
Chciałam, by moje słowa, które na radzie pedagogicznej padały dość często, wymiernie wpływały na rzeczywistość. By moje uwagi miały wymiar znaczący i aby dyrektor, i organ prowadzący poważnie je traktowali.
Wcześniej czuła się Pani nie do końca poważnie traktowana?
Nieraz moje spostrzeżenia i sugestie były puszczane mimo uszu.
Dlaczego wybrano panią w Krajence? Kiedyś tamtejsi nauczyciele woleli, by reprezentowała ich osoba z Krajenki.
Teraz jednak z Zarządu ZNP odeszli jego długoletni działacze tacy jak Zdzisław Pasymowski czy Bogumiła Krzemkowska. Osoby te od dawna były na emeryturze. Bardzo dziękujemy im za wieloletnią działalność. Myślę jednak, że zajęcie ich miejsca przez czynnych nauczycieli było potrzebne. Ja zdobyłam zaufanie nauczycieli tym, że mam odwagę cywilną, by w pewnych momentach zabrać głos i powiedzieć, co myślę.
[[reklama]]
Dlatego najpierw została Pani szefową Związku Oddziału Nauczycielstwa Polskiego w Krajence, a w ubiegłym tygodniu przedstawicielem ZNP w całym Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Złotowie.
Chciałabym, aby moje działania wpłynęły na skonsolidowanie środowiska nauczycielskiego. Byśmy razem omawiali problemy, mimo że w Krajence niewielu nauczycieli należy do Związku Nauczycielstwa Polskiego. Myślę, że jest to spowodowane trudną współpracą nauczycieli z władzami naszego kraju. Nauczyciele są zrezygnowani także z powodu itp. nagonki medialnej. Będę zachęcała pracowników do tego, by się zapisywali do Związku, bo w jedności jest siła. Dzięki temu będziemy mieli argumenty w negocjacjach z władzami powiatu i gminy, ponieważ do Oddziału ZNP, na czele którego stoję, należą również inne szkoły, nie tylko staszicowskie.
Wydaje się, że środowisko nauczycielskie jest skonsolidowane. Zwłaszcza, gdy politycy podnoszą ręce na Kartę Nauczyciela.
To Zarząd Główny Związku jest zjednoczony. Tu na dole natomiast władze powiatowe podejmują decyzje w zasadzie bez konsultacji z nauczycielami. A to przecież nauczyciele są najlepszymi fachowcami od oświaty. U nas jednak tym, którzy podejmują decyzje, wydaje się, że się na oświacie znają, bo kiedyś chodzili do szkoły. Takie mam wrażenie.
Stoją przed Panią poważne wyzwania. Podobno w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego dzieje się nie najlepiej.
W Centrum źle się nie dzieje. Takie głosy wynikają z tego, jak nas traktują władze powiatu. Podczas jednej z sesji urzędnik starostwa stwierdził, że... To tylko fragment artykułu Łukasza Opłatka z AL 17/2014, s. 14
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze