Reklama

Trudne czasy dla rolników

26/02/2013 00:00
Spotkanie z przedstawicielami Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Poznaniu zdominowały tematy związane z ekonomią i polityką. Ale mowa była też o... bobrach

Istnienie około 900 gospodarstw i 14.000 hektarów gruntów rolnych najlepiej potwierdzają rolniczy charakter gminy Łobżenica. Potwierdziła to też spora grupa okolicznych rolników, którzy przyszli zapoznać się ze sprawozdaniem za miniony rok i planami na przyszłość Zespołu Doradczego WODR, działającego na terenie powiatu pilskiego.

Jego kierownik Jerzy Markowski, analizując zeszłoroczne działania, wymienił szereg przeprowadzonych warsztatów. Związane były one przede wszystkim z podnoszeniem kwalifikacji zawodowych rolników i wprowadzaniem innowacyjności w ich gospodarstwach. Poruszana była też tematyka związana z przyjaznymi dla środowiska metodami upraw, odnawialnymi źródłami energii, rozwojem agrobiznesu i agroturystki. Według J. Markowskiego z roku na rok obserwuje się coraz większą samodzielność rolników w kwestii wypełniania wniosków o dopłaty obszarowe. Jego zdaniem plany na najbliższe lata powinny skupiać się wokół większej ilości porad indywidualnych i powoływaniu gospodarstw demonstracyjnych (w 2012 r. w powiecie pilskim powstały pierwsze dwa), które mogłyby stanowić zaplecze dla szkoleń.

[[reklama]]
Bezlitosna ekonomia


Kolejna część spotkania poświęcona była analizie opłacalności produkcji rolniczej. Jan Brożek z WODR w Poznaniu odniósł się do bieżącej sytuacji, mówiąc o deregulacji rynku, która dzieje się na skutek afer związanych chociażby z zanieczyszczonym mlekiem w proszku czy koniną, która udaje wołowinę. Według prognoz pomimo zwiększenia nakładów na rolnictwo w Polsce ze środków Unii Europejskiej o prawie 5 miliardów złotych, w latach 2014-20, w stosunku do lat 2007-13, przewiduje się możliwość bankructwa nawet 700 tysięcy najmniejszych gospodarstw. To wywołało wyraźne ożywienie na sali i sprowokowało do dyskusji na temat planowanego przez rząd wprowadzenia podatku dochodowego dla rolników i zmian w KRUS. Piotr Maj, przewodniczący Powiatowej Izby Rolniczej w Pile powiedział, że z Izbami nie są prowadzone w tej sprawie żadne konsultacje. Zdaniem J. Brożka rządowe reformy nie wpłyną na poprawę dochodów rolników, a przyczynią się głównie do wzrostu cen żywności. Pośród przytaczanych przykładów pojawiły się: chleb kosztujący obecnie około 2,50 zł – po zmianach mogący kosztować 3,40 zł, masło – 4 zł za kostkę, po zmianach – 5,40 zł czy mięso wieprzowe – cena za kilogram około 24 zł, po zmianach 32,40 zł.
[[nowa_strona]]



Łobżeniccy rolnicy skomentowali też prezentowane na spotkaniu, a ich zdaniem oderwane od rzeczywistości, dane Głównego Urzędu Statystycznego o dochodach uzyskiwanych z jednego hektara przeliczeniowego. – W latach 70-tych za 100 jaj można było kupić 38 litrów paliwa, dziś za 100 sprzedanych jaj nie kupię nawet 10 litrów – mówił Andrzej Borowy. – My jesteśmy tylko od produkowania, a nie od zarabiania – padł inny komentarz z sali. Według opinii specjalistów z WODR tendencją najbliższych lat będzie powstawanie dużych gospodarstw i wypieranie z rynku mniejszych i słabszych producentów.

Bobry i nie tylko

Pośród poruszanych problemów na tapetę trafiły też bobry. Rolnicy z gminy Łobżenica stają się bezsilni wobec plagi wodnych gryzoni, które, tworzonymi przez siebie tamami, zalewają uprawy. Zdaniem burmistrza Cerlaka, który też brał udział w spotkaniu, skutecznej metody nie ma, bo choć istnieje możliwość sezonowego odstrzeliwania tych chronionych prawem zwierząt, to krótki czas na to przeznaczony i ich płochliwość nie pozwalają wykonać wystarczającego limitu odstrzałów. Okazję do rozmowy z burmistrzem wykorzystał Leszek Tyszkiewicz. Przypomniał Eugeniuszowi Cerlakowi o składanych przez niego obietnicach wyborczych, w których szczególny nacisk miał być kładziony na tworzenie w gminie sprzyjających warunków dla rolnictwa. Tyszkiewicz wskazał też na fatalny stan dróg gminnych, w których topią się nie tylko szkolne autobusy ale i ciężki sprzęt rolniczy. W odpowiedzi E. Cerlak powiedział, że ma świadomość, jak te drogi wyglądają i że zakupione 1000 ton gruzu to kropla w morzu potrzeb, jednak na ten rok z budżetu gminy maksymalnie uda się kupić i nawieźć kolejne 1000 ton. Ratunkiem, zdaniem burmistrza, mogą być tu pieniądze kierowane przez sołtysów z funduszu sołeckiego.

Sz. Chwaliszewski
[[reklama]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości