Reklama

Tylko Jaworowiczowa z telewizji tu pomoże

18/02/2013 00:00
Poznali się 9 lat temu przez koleżankę. On zaprosił ją na wesele. Zakochali się w sobie. Miało być jak w bajce, wyszło jak w filmie bez happy endu

Sielanka na starcie

Ela to młoda 40 letnia dziewczyna. Rodzice odradzali jej ten związek. Zdarzało się, że już na randki Jan przychodził podpity. Jak to w życiu bywa jednak, miłość jest ślepa. Tak było w tym przypadku. Ela miała już za sobą nieudany związek, a z niego dziecko. Nie słuchała rad. Myślała, że uda się jej zmienić ukochanego, że jej mężczyzna przestanie pić. Wzięli ślub i zamieszkali u Jana w jednym z bloków w Jastrowiu. Po ślubie na świat przyszła córka.

Na początku było dość dobrze. W porównaniu z tym, co teraz przeżywa Ela, nawet rewelacyjnie. Jan pracował, utrzymywał rodzinę. Dobrze zarabiał. Ela wychowywała dzieci, prowadziła dom. Były i kłótnie, ale w jakim małżeństwie ich nie ma – tłumaczyła sobie kobieta. Niestety, z czasem wymiana zdań była coraz częstsza i coraz głośniejsza. Ona jemu zarzucała, że pije, on, że to wszystko jej wina, że rozpuszcza pieniądze.
[[reklama]]
Przepraszał i pił

Potem zaczęły się kilkudniowe wyjścia. Mężczyzna znikał na tydzień z domu, wracał, przepraszał, obiecywał poprawę. Potem ponownie pił i wyzywał. I tak na zmianę. – Dawałam mu szansę, nie pamiętam ile razy, prosił, bym mu pomogła. Powiedziałam, że może na mnie liczyć zawsze mimo wszystko. Ale żeby móc sobie pomóc trzeba jeszcze chcieć. A on chwilę chciał, ale zaraz potem już nie – opowiada Elżbieta. Dodaje, że do domu kolegów nie przyprowadza, uderzyć też nigdy nie uderzył, tyle że ciągi alkoholowe potrafiły trwać całym tygodniami i miesiącami. – Smród niemytego ciała i alkoholu roznosił się nie tylko w domu, ale i po całej klatce schodowej. Wstydzę się kogoś do domu przyprowadzać. Dzieci też się wstydzą – mówi kobieta. Jan choruje na padaczkę alkoholową. Często ma ataki. Kobieta ratowała go już kilka razy…

Czekając na wyrok


Wyzwiska są na porządku dziennym. Sytuacja w domu odbija się na dzieciach. Syn Eli ma kłopoty w nauce, stał się nerwowy, drażliwy. Czternastolatek widzi, co się dzieje w domu, reaguje na swój sposób. By mu jakoś pomóc babcia, matka Eli, wzięła go do siebie. - Awantury w nocy doprowadzają do tego, że wzywam policję. Przyjeżdżają, uciszają, czasami go wezmą na izbę wytrzeźwień albo pytają, czy mam się u kogo przespać. Idę wtedy z dzieckiem w nocy do cioci i wujka, którzy mnie wspierają i pomagają jak umieją. Ja uciekam z dzieckiem, a on, pijak, zostaje w domu. To tak ma wyglądać? – mówi Ela.
[[nowa_strona]]
Rok temu kobieta powiedziała sobie: dość. Rozwiodła się. Teraz chce, by Jan się wyprowadził, ale on nie chce, bo to mieszkanie po jego rodzicach. Nie jest ono jednak jego własnością, to mieszkanie komunalne. Mężczyzna mieszka tam już 40 lat. Sąd nakazał eksmisję, Jan odwołał się od wyroku i sąd drugiej instancji unieważnił sprawę i skierował do ponownego rozpatrzenia. Następna rozprawa w marcu. Sąd zdecyduje komu należy się mieszkanie- Ja sobie radę dam bez niego. Poszłam teraz do pracy, ale potrzebuję pomocy. Nie wiem, co robić, by mieć w końcu trochę spokoju dla siebie i dzieci. Szukam wszędzie pomocy, porady, co robić w takiej sytuacji… - Elżbieta rozkłada bezradnie ręce.

Kiedyś zarabiał, dziś nagrywa

Jan potwierdza wersję początkową eksmałżonki. Zakochali się w sobie. Był ślub, potem dziecko. Zaakceptował jej syna z poprzedniego związku. - Jak pracowałem i dobrze zarabiałem to było w miarę w porządku. Ja zarabiałem, ona wydawała. Zrobiła remont w domu, kupowała ciuszki i spełniała swoje zachcianki. Chodziła jak księżniczka – mówi rozżalony. - Piłem, ale nie dużo. Ale i tak ile bym nie wypił, czy to jedno piwko, czy dwa, czy wódkę, reakcja zawsze ta sama: wojna i afera. Jak przestałem dużo zarabiać, to wszystko zaczęło się już walić totalnie. Wciąż wzywała do mnie policję, za byle co. Przyjeżdżali. Ale jak ja wzywałem to mnie lekceważyli. Zmyślała im na mnie niestworzone rzeczy, dlatego ją nagrywam. Muszę mieć dowody dla policji, dla sądu - tłumaczy. Przed ślubem policja nigdy do niego nie przyjeżdżała: - A teraz ciągle – żali się.

[[reklama]]
Ona winna


Jan przyznaje: - Piję, owszem. Dlaczego nie idę na leczenie? Bo to nic nie da. Byłem parę razy na detoksie, ale jak wracam do domu to odechciewa mi się wszystkiego. Jestem jak śmieć dla niej i jej rodziny. Najlepiej by było, gdybym się wyprowadził. Jej chodzi już tylko o to mieszkanie i o to ze mną walczy. Niech pani zobaczy, jak tu jest ładnie. Rzeczywiście, mieszkanie wyremontowane. - Jest brudno, bo właśnie sprzątam – tłumaczy mężczyzna i dodaje: - Żal mi córki, bo ona traci najwięcej, ale nie mam motywacji. Jestem spokojny nawet jak sobie popiję. A ona to nerwus. Wyzywa mnie i dzieci jak wpada w szał. Czemu Elka nie chce iść powrotem do rodziców? Rodzice mają duże mieszkanie i byłby spokój – pokazuje, jego zdaniem, proste rozwiązanie.

Pytam Jana, dlaczego się tak trzęsie, skąd te poty. Czy z powodu braku alkoholu? – Nie - zaprzecza - po prostu źle się dziś czuję. Oszukuje i mnie, i siebie.

Mieszkanie, które łączy i dzieli


Oboje małżonkowie potwierdzają, że policja interweniuje u nich często. Ostatnio kazano mu sprzątnąć stos puszek w pokoju, bo już nawet podłogi nie było widać. – Sprzątnął - mówi Ela. Świadkiem awantur jest ich 9-letnia córka, która po niejednej takiej nocy musiała rano iść do szkoły. Opiekunka społeczna też do nich zagląda. Obiecują poprawę. Chwilę jest lepiej, potem znowu to samo.

Zapytany o sprawę burmistrz Jastrowia mówi, że musi być wyrok sądu o eksmisji, poza tym informacja sądu, czy eksmitowanemu przysługuje prawo do lokalu socjalnego z zasobów gminy - wtedy może coś pomóc w zakresie lokalu. Istnieje też inne wyjście - zrzeczenie się praw do lokalu na jednego z nich, ale to nie wchodzi w grę, bo ani Ela, ani Jan nie chce się wyprowadzić. Nie przysługuje im mieszkanie komunalne, bo nie figurują na liście oczekujących.
[[nowa_strona]]
Jaworowicz rozwiązaniem

Sąsiedzi uważają, że wina leży po środku. Zgodnie dodają, że ciąży im to sąsiedztwo, bo dla Eli i Jana nie ma znaczenia, czy jest dzień, czy środek nocy. Krzyczą, wyzywają się, ona głośno płacze. On jest cichszy. - Ela jest na pewno znerwicowana, ile można tak żyć? Dużo klnie, szkoda dziewczyny - opowiadają. On czasami śpi na schodach, bo go była żona nie chce wpuścić do domu. Jedna z sąsiadek twierdzi, że pił już od młodych lat. Inny sąsiad dodaje tylko:- Pogubiły się te dzieciaki w tym życiu. Trzeba im jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Za stary już jestem, ale na mój chłopski rozum to tu jest dużo agresji. Żeby przy którejś kłótni nie doszło do tragedii - przestrzega. Według niego trzeba działać zanim do nieszczęścia dojdzie. - Tu już chyba pomóc może tylko telewizja, może Jaworowiczową tu ściągnąć? Ona poruszy niebo i ziemię i znajdzie wyjście – mówi z przekonaniem.

*Imiona bohaterów zostały zmienione

Joanna Kozij



[[reklama]]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości