Pani Gabriela Olewska i Anna Zeler, mieszkające z rodzinami w Wąsoszkach przy posesjach nr 9 i 10, czują się jak na Żuławach.
Może agroturystykę otworzę. Jezioro już mam
– mówi pani Gabriela wskazując na wodę stojącą na sąsiednich polach. I choć to żart, naszym rozmówczyniom wcale nie jest do śmiechu. Z okresowym zalewaniem, szczególnie po zimie, zmagają się już od kilku lat. Najgorzej było w 2014 roku. Po pomoc, za pośrednictwem sołtysa Wąsoszek, mieszkańcy zwrócili się do gminy. Samorząd w związku z tym, że woda zagrażała również drodze publicznej, niemal natychmiast zainteresował się sprawą. Choć, jak podkreśla burmistrz, kwestie melioracyjne nie należą do zadań własnych gminy. Okazało się, że zatkana była rura do odprowadzania nadmiaru wody przebiegająca pod drogą. Wówczas sytuację udało się opanować. Zalewani mieszkańcy problemu upatrują najprawdopodobniej w okolicznych rowach, które nie są odpowiednio udrażniane. Wcześniej, a mieszkają tutaj od urodzenia, nie było tak źle.
Rowy były czyste. Ta woda miała gdzie spływać. Teraz nikt chyba o to nie dba
– zauważa pani Anna. O zdanie, w temacie zalewanych posesji, zapytaliśmy także sąsiada mieszkanek, na którego terenie stoi woda. Ten jednak odmówił komentarza w sprawie. Nasze rozmówczynie, jak zaznaczają, nie chcą nikogo obarczać winą, nie o to im chodzi. Jedyne na czym im zależy, to na rozwiązaniu problemu raz na zawsze. – Przecież tak nie może być. Zrobiłam remont i nie ma już po nim śladu. Wszędzie powychodziła pleśń – mówi pani Gabriela. Panie nie ukrywają, że mają trochę żalu do włodarza gminy, do którego zwracały się o pomoc niejednokrotnie. Stefan Kitela wyjaśnia jednak, że z punktu widzenia prawnego nie wiele może zrobić. W 2014 rok wykonał zadanie, którego nie powinien zrobić. Tymi kwestiami zobowiązani są zajmować się właściciele gruntów, na których znajdują się rowy. Czyli przede wszystkim rolnicy lub spółki melioracyjne do których należą. Z kolei jednostką samorządową sprawującą nad tym pieczę jest starostwo. To nie tak, że gmina przez to umywa ręce. Po prostu nie byłoby zgodnym z prawem, aby wydawała publiczne pieniądze na cel, który nie znajduje się na jej liście zadań. Sprawa jest jednak monitorowana. W poniedziałek, czyli kilka dni po naszej wizycie (w Wąsoszkach byliśmy w piątek), na miejscu pojawił się pracownik Komunalnego Zakładu Użyteczności Publicznej w Krajence. Z jego informacji wynikało, że woda już spływa. Gmina sytuację zamierza kontrolować i nadal upominać, bo to jedyne co może zrobić.

Do piwnicy bez kaloszy raczej trudno wejść
Jak zapewnia Rafał Banaś, sołtys Wąsoszek w tej sprawie we wsi odbyło się już kilka zebrań. Apel jaki skierowano do rolników dotyczył głównie zapisania się do spółki wodnej. Z informacji jakimi dysponuje sołtys wynika, że część z nich zrobiła to, część wyczyściła rowy na własny koszt, a pozostali nie zrobili nic. W tym roku z pewnością dużą winę odgrywa aura. Mimo wszystko niewykluczone, że rzeczywiście brakuje również odpowiedniej melioracji.
Pamiętam jak dawnej był tutaj rów
Reklama
– pan Rafał wskazuje na pole, gdzie zamiast wgłębienia widać równą powierzchnię uprawy.
Woda miała gdzie spływać. Nic więc dziwnego, że stoi teraz na drogach, albo w lesie
– dodaje.
O wypowiedź w temacie zalanych posesji w Wąsoszkach poprosiliśmy również Starostwo Powiatowe w Złotowie. Jak się jednak okazuje z dostępnych map wynika, iż w bezpośrednim sąsiedztwie wspomnianych zabudowań nie ma żadnych urządzeń melioracyjnych.

Pracownicy PZD w Złotowie w miniony piątek wymienili rurę pod mostkiem na drodze powiatowej w Wąsoszkach. Problem powinien być rozwiązany, ale tylko pod pewnym warunkiem...
Podtopienie może być wynikiem wyjątkowo intensywnych opadów deszczu, jakich nie było od lat. W wielu miejscach grunt już nie przyjmuje wody, jest dostatecznie nasycony, tak więc woda płynie powierzchniowo lub też tworzy zastoiska wodne. Ponadto zabudowania, o których mowa, są położone niżej w stosunku do okolicznych gruntów, z których woda spływa właśnie w kierunku domostw
– wyjaśnia Patrycja Kajewska, rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego w Złotowie. Ponadto rzecznik tłumaczy kwestię opieki nad urządzeniami melioracyjnymi. Zgodnie z przepisami prawa utrzymywanie tychże urządzeń należy do zainteresowanych właścicieli gruntów, a jeżeli urządzenia te są objęte działalnością spółki wodnej, do tej spółki. Być może tym razem rzeczywiście zawiniła pogoda. Na przyszłość warto jednak pamięć o tym, jakie obowiązki należą do kogo. Choćby po to, aby przed konsekwencjami uchronić niewinne osoby. Za przykład może posłużyć most w ciągu drogi powiatowej w Wąsoszkach. Miesiąc temu zarwała się tam nawierzchnia. Poziom wody w rowie był tak wysoki, że sięgał niemal do sąsiadującego ogrodzenia. Mieszkańcy sprawę zgłosili do Powiatowego Zarządu Dróg w Złotowie. Przeprawa w tym miejscu mogła bowiem zagrażać bezpieczeństwu. Pracownicy, w miniony piątek, po kilku tygodniach od zgłoszenia problemu, wymienili rurę i wzmocnili tę część, gdzie pojawiła się wyrwa.
Jest już bezpiecznie
– zapewnia Mirosław Jaskólski, dyrektor PZD w Złotowie.
To jednak niewiele pomoże jeśli rowy, do których powinna wpadać przepływająca tędy woda, nie będą udrożnione. Problem może pojawić się zatem znowu
– zauważa i apeluje, aby mieszkańcy mieli to na uwadze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeśli piszesz o czytaniu ze zrozumieniem to również po przeczytaniu tego artykułu zapraszam na spacer po wsi (piszę do xyz) jak nie będziesz miał kaloszy to jest jeszcze rower lub auto. Piękna okolica jednak drogi ??? Zarówno Gminne jak i ta Powiatowa. Zapraszam. Można tutaj pobiegać lub spacerować z pieskiem. Po takiej wyprawie przeczytaj jeszcze raz i dopiero pouczaj innych o czytaniu ze zrozumieniem.
przeczytaj artykuł raz jeszcze ze zrozumieniem. jeśli nie pomoże czynność powtórz...
Burmistrz nic nie może.To KTO może?Jak człowiek potrzebuje pomocy od Gminy to wtedy nic nie mozna.....
Jeśli piszesz o czytaniu ze zrozumieniem to również po przeczytaniu tego artykułu zapraszam na spacer po wsi (piszę do xyz) jak nie będziesz miał kaloszy to jest jeszcze rower lub auto. Piękna okolica jednak drogi ??? Zarówno Gminne jak i ta Powiatowa. Zapraszam. Można tutaj pobiegać lub spacerować z pieskiem. Po takiej wyprawie przeczytaj jeszcze raz i dopiero pouczaj innych o czytaniu ze zrozumieniem.
przeczytaj artykuł raz jeszcze ze zrozumieniem. jeśli nie pomoże czynność powtórz...
Burmistrz nic nie może.To KTO może?Jak człowiek potrzebuje pomocy od Gminy to wtedy nic nie mozna.....