Receptury były uniwersalne i jednakowe w całych Niemczech. Na pewno jednak o jakości i smaku piwa decydowała woda. Wodę w naszym browarze ciągnięto ze studni artezyjskich głębokich na 100 metrów. Była wyborna, lecz obie studnie zostały po wojnie niestety zasypane. Produkowano piwo jasne i ciemne – tzw. maltz i oczywiście wybornego pilsnera
– o smaku piwa ze Złotowa opowiada Wilhelm Pritsch, potomek Franza Welscha, właściciela miejscowego browaru. Wrócimy jeszcze do niego, teraz rzecz o piwie.
Franz Welsch pochodził z Magdeburga. Na Krajnie najpierw zatrzymał się w Witrogoszczy, gdzie kupił posiadłość. Był też właścicielem poczty. Tutaj poznał żonę – Klarę Riemer z Łobżenicy. To jej krewni byli właścicielami browaru w Szczecinku i to oni zaszczepili we Franzu miłość do piwowarstwa. Oni też namówili go do przejęcia browaru w Złotowie. W posiadanie rodziny Welschów wszedł on w 1873 roku.
Piwo warzone przy dzisiejszej alei Piasta spełniało rolę powiatowego napiwku, co zapewniało mu pewny zbyt, a Franzowi Welschowi pozycję lokalnego magnata. Był właścicielem sporej części miasta (działka z browarem w środku sięgała od ulicy Zielnej aż do budynku tuż za hotelem Krajna). Do Welscha należał też teren naprzeciwko, gdzie dziś jest basen oraz działka nad Babą. Na początku XX wieku część swojego terenu przedsiębiorca wydzierżawił lokalnym władzom, które urządziły tam siedzibę starostwa. W 1912 roku sprzedał im tę działkę, a powiat wzniósł na niej swój gmach.

Dzięki pozdrowieniom ze Złotowa mamy pojęcie, jak wyglądała praca w browarze
Prosperita trwała do wybuchu I wojny światowej. Następnie, w wyniku wyznaczenia nowej granicy, browar Welscha stracił dużą część rynku. Złotów był nadal częścią Niemiec, ale Łobżenica, Sępólno czy Więcbork znalazły się po drugiej stronie granicy, w Polsce.
W 1917 roku zmarł F. Welsch, a interes przejął jego brat Emil z Piły.
Mimo to, co wspomina „naczelny kronikarz Złotowa” Erich Hoffmann, do 1922 roku firma Welschów należała do największych podatników Złotowa i zatrudniała dużą liczbę robotników, z których większość była z nią związana przez dziesiątki lat. Welschowie płacili też duże podatki na rzecz miasta. Spośród 167 podatników Welsch, wraz z Elkussem (producent likierów, wódki i octu, zakład miał przy ulicy Dworzaczka), znajdował się w pierwszej grupie podatników przemysłowych. O statusie rodziny świadczyć może fakt, że posiadali jeden z dwóch pierwszych telefonów w okolicy. Drugi działał na stacji kolejowej.

Tak wyglądał ceramiczny kapsel do piwa produkowanego w przedwojennym Złotowie
Browar w Złotowie chylić się ku upadkowi zaczął w 1922 roku. Emil Welsch, co w swoich wspomnieniach zaznaczył E. Hoffmann, spowodował, że złotowski browar został przejęty przez browar pogranicza w Pile.
„Także tutejszy duży zakład przestał istnieć”
– napisał kronikarz. Podobną informację znajdujemy na stronie poświęconej browarnictwu – Browar.biz:
„Na początku lat 20–tych XX wieku browar W. Welsch`a odstąpił swój kontyngent 12.000 hl piwa rocznie na rzecz Dampfbrauerei Gloeckner und Rielau Deutsch Krone i zobowiązał się sprzedawać piwo wałeckie na swoim terenie, później został wchłonięty w ramach Vereinigte Grenzmark Brauereien A.G. do Rueckforth Konzern.”
26 lutego 1922 roku zmarła Klara Welsch, która osierociła trójkę dzieci: Klarę, Dorotę i Franza. To jej syn przejął rodzinny biznes i zachował browar, gdy w 1930 roku rodzeństwo sprzedało część majątku. Przez pewien czas w Złotowie wytwarzano jedynie słód, który wożono do Piły. Z Piły zaś wracało gotowe piwo, które tutaj rozlewano do butelek.
„Trzeci Franz Welsch rozdzielał jedynie piwo do 1945 roku. Mieszka teraz koło Rostocku, gdzie ożenił się w wieku 47 lat z księgową. Ślub brał w swoje urodziny, a urodził 4 sierpnia 1902. Był od 1942 roku przewodniczącym banku Raifaisena. (…) Jego siostra odebrała sobie życie w 1945 roku. Inna siostra wyszła za kapitana w stanie spoczynku Wilhelma Pritscha urodzonego 17 grudnia 1886 roku”
– czytamy w wydanych przez Muzeum Ziemi Złotowskiej zapiskach Ericha Hoffmanna.
Ostatnim śladem po browarze Welschów w Złotowie jest ich dom znajdujący się przy alei Piasta 13. To ten gmach poruszał serce wspomnianego już Wilhelma Pritscha – wnuka Franza Welscha – który od końca lat 80–tych XX odwiedzał gród nad Głomią. Najpierw nieśmiało, by z czasem zatrzymywać się tutaj na kilka miesięcy w roku. Planował nawet przeniesienie się do Złotowa na stałe.
Odwiedzam obecnych lokatorów naszego domu przy hotelu Krajna. Utrzymujemy stałe kontakty, także telefoniczne. W Złotowie jestem niezwykle mile przyjmowany, poznałem wielu nowych mieszkańców, także młodych ludzi. Dużą pomoc okazywał nam zawsze Jerzy Kloskowski, niedawny dyrektor muzeum, pan Sobieszczański oraz władze miejskie. Z dumą i zadowoleniem przyglądam się temu, co się tu dzieje
Reklama
– mówił dawny mieszkaniec alei Piasta.
Pan Wilhelm, rocznik 1920, Złotów opuścił w 1938 roku, gdy otrzymał nakaz pracy. Potem trafił do wojska i służył jako oficer jednostki radiolokacyjnej nieopodal granicy austriacko–węgierskiej. W 1944 roku ożenił się z Anną Marią z Chojnic. 2 maja 1945 roku trafił do amerykańskiej niewoli, długo nie wiedział, co się dzieje z jego rodziną, która została w Złotowie. Nie miał pojęcia, że jego żona, matka i teściowa 27 stycznia uciekły ze Złotowa. Trafiły do punktu zbiorczego na zachód od Świnoujścia. Potem dotarły do Magdeburga.
Wilhelm Pritsch 2 tygodnie po zakończeniu wojny został wypuszczony z niewoli i z marszu zaczął poszukiwania rodziny. W Schwerinie natknął się na ojca. Razem wyjechali do Kiel. Informację o bliskich W. Pritsch otrzymał od znajomych z Berlina mieszkających w Złotowie. By spotkać się żoną przekroczył nielegalnie granicę. Do Kiel wrócili razem w 1946 wraz z angielskim transportem przesiedleńców.
Odwiedzając po latach Złotów Wilhelm Pritsch nie miał do nikogo pretensji. Nie rościł sobie praw do rodzinnego domu, więcej – podobno wsparł finansowo jego remont. Tak potoczyły się losy historii, a on był jedynie jej częścią. Ale Złotów zawsze był dla niego ważny. Do końca życia w swoim domu w Montabaur miał złotowski kącik. Były tam zdjęcia, stary klucz do złotowskiego domu i klucz do skrytki. Złotów w miniaturze.
Korzystałem z książek „Złotów oczami Ericha Hofmanna. Ludzie, fakty, anegdoty”, 2013 rok; „Kronika Złotowa i okolic cz. III, lata 1921 – 1952”, artykułu Waldemara Kujawy z Tygodnika Pilskiego oraz publikacji internetowych MZZ i innych stron.
W posiadaniu butelek z browaru w Złotowie, należącego do rodziny Welsch posiadającego certyfikat dostawcy piwa na dwór cesarski jest Jerzy Kanurski z Kujanek. Wspominał o tym w artykule opublikowanym przez Głos Wielkopolski.
Mam trzy takie butelki. Jedną z nich znaleźliśmy podczas organizowanej przez naszą rodzinę od lat akcji oczyszczania jeziora Borówno
Reklama
– opowiada pan Jerzy, podkreślając, że butelka jest szczelnie zamknięta i do dzisiaj częściowo wypełniona piwem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Masz rację. Ta nowa to kpina jakaś? Czytałam wywiad z nią, bo gdy przyjeżdżam do rodziców na wakacje, to nadrabiam zaległości z Aktualności. Ja byłam wreszcie dumna z naszego muzeum, zabierałam tam wszystkich swoich gości, znajomych, bo to nareszcie było piękne, zadbane i bardzo interesujące miejsce.Nawet w niedzielę zdarzało mi się zabrać tam przyjaciół, bo wystarczył telefon i p. Jelonkowie z przyjemnością otwierali, oprowadzali, opowiadali tak, że miło było słuchać. Będzie mi tego bardzo brakowało. A dotychczasową Panią Dyrektor serdecznie pozdrawiam i zapewniam, że zrobiła Pani kawał dobrej roboty. Imponującej nawet dla tych, którzy mają możliwość bywać w dużych muzeach.
My także mamy jedną oryginalną butelkę ze złotowskiego browaru F. Welsch , niestety pustą.
ha! ale gamoń ze mnie. adres jest podany w artykule... ciekawe czy są jeszcze gdzieś receptury z tego browaru? dobry pomysł na biznes
Mam butelki z Tego Browaru
Stoi. Aleja Piasta, po lewej stronie, idąc do dworca. Street View pomoże lub spacerek ulicą.
gdzie stał/stoi ten jego dom z pocztówki?
Na pocztówce jest podpis Welscha
Wilhelm Sepp Pritsch zmarł w 2005 roku, a nie rok temu. Jak zżynać od innych, to chociaż dokładnie i z podaniem źródła.
Ano,było ,minęło i nie wróci.Niemcy to gospodarny i uczciwy Naród.Gdyby nie wojny:I i II to Złotów byłby piękniejszy.Poprzesuwali granice.Nastąpiło przemieszczanie się ludności,część wymieszało się no i mamy to co mamy. Wałęsa powiedział,że dobrze byłoby Polskę przyłączyc do Niemiec. Ale my chcemy mieć swoje Państwo niepodległe.Szkoda tylko,że Polacy nie potrafią być za sobą tylko się kłócą ale myślę,że to z biedy i niedostatku. Gdyby pięciu Polaków założyło spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością to też powstałby Browar ale zbyt wysokie podatki nie pozwoliłyby rozkręcić Firmy. Dlatego Polacy wolą pracować u kogoś,kto z pokolenia na pokolenie prowadzi Firmę.
Tak, muzeum.. wydawało kroniki Hoffmanna, publikacje profesorów rodem ze Zlotowa, zajmowało się historią lokalną i nie tylko. Działało jak należy. A teraz.. Będzie "warsztatownia" artystyczna, jakich mamy w mieście dziesiątki.
Posiadam taka butelkę lecz bez korka bardzo stara zielona i gruba grawer wytwórni napisy w tym flatow mogę oddać w dobre rece
Czy ta butelka jest nadal aktualna? Dopiero trafiłem na ten artykuł
Mam taka lecz bez korka gdzie moge ja oddać?
Masz rację. Ta nowa to kpina jakaś? Czytałam wywiad z nią, bo gdy przyjeżdżam do rodziców na wakacje, to nadrabiam zaległości z Aktualności. Ja byłam wreszcie dumna z naszego muzeum, zabierałam tam wszystkich swoich gości, znajomych, bo to nareszcie było piękne, zadbane i bardzo interesujące miejsce.Nawet w niedzielę zdarzało mi się zabrać tam przyjaciół, bo wystarczył telefon i p. Jelonkowie z przyjemnością otwierali, oprowadzali, opowiadali tak, że miło było słuchać. Będzie mi tego bardzo brakowało. A dotychczasową Panią Dyrektor serdecznie pozdrawiam i zapewniam, że zrobiła Pani kawał dobrej roboty. Imponującej nawet dla tych, którzy mają możliwość bywać w dużych muzeach.
My także mamy jedną oryginalną butelkę ze złotowskiego browaru F. Welsch , niestety pustą.
ha! ale gamoń ze mnie. adres jest podany w artykule... ciekawe czy są jeszcze gdzieś receptury z tego browaru? dobry pomysł na biznes