- Pan mówi, że czarne jest białe, a białe czarne. Pan ze mnie durnia nie zrobi ! zdenerwował się Michał Kruszyński. Poszło o furtkę
Burzliwą dyskusję rozpoczął radny Stanisław Gawluk, który, występując w imieniu właścicieli jednego z ośrodków wypoczynkowych, działających przy jastrowskiej plaży miejskiej, zapytał burmistrza Piotra Wojtiuka, dlaczego gmina – jak to określił – zabiła deskami ich furtkę, którą można było do tej pory swobodnie przechodzić z posesji na plażę. – Jeden ma zamknięte, a drugi nie. Dlaczego? – dociekał, mając na myśli inny, położony w sąsiedztwie ośrodek.
Burmistrz zaoponował, tłumacząc, że po pierwsze furtka nie jest zabita deskami, a zastawiona pergolą, po drugie, że podjęto ten krok m.in. z tego powodu, że znalazła się w tym roku inna osoba, która zdecydowała się wydzierżawić plażę a w budynku znajdującym się przy wejściu uruchomić sklep w którym sprzedawane będzie m.in. piwo i nie fair byłoby otwieranie ścieżki na konkurencję. P. Wojtiuk przyznał, że jego zdaniem przedmiotem zażalenia jest nie zamknięcie dojścia do plaży, a raczej dojścia z plaży do baru, który jest prowadzony na terenie posesji osób, w których interesie St. Gawluk się wypowiedział. Szef Jastrowia poinformował, że w dniu sesji po południu z tymi ludźmi rozmawiał i nieporozumienia zostały wyjaśnione.
[[reklama]]
Powiedział również, że wychodząc naprzeciw społecznym oczekiwaniom w obrębie wspomnianego budynku (przy grillach) wydzielona zostanie strefa, w której plażowicze będą mogli pić piwo sprzedawane. – Zlikwidujemy pewną fikcję – powiedział. Dodał również, że zachodziła obawa, że ludzie wychodzący ze wspomnianego baru będą zaśmiecać teren plaży, a za jej czystość odpowiedzialny jest teraz dzierżawca. Burmistrz nakreślił również radnemu Gawlukowi przebieg przetargu na dzierżawę lokalu. St. Gawluk przerwał burmistrzowi, powtarzając, że nie dzierżawa go interesuje, a zasada, według której jeden ma dostęp do plaży, a drugi nie. Dodał też, że to nie w porządku, że jednemu zabija się furtkę, a drugiemu zdejmuje ogrodzenie, które jeszcze niedawno oddzielało ośrodek od plaży. [[nowa_strona]] Burmistrz tłumaczył, że owa siatka była tylko dlatego, że dawniej wejście na plażę było biletowane, a ten zabieg pozwalał w jakimś stopniu unikać wchodzenia bez uiszczania opłaty. Przewodniczący Jan Przybylski przypomniał później, że z powodu tego ogrodzenia gmina miała kiedyś kłopoty, ponieważ jeden z wczasowiczów napisał w związku z nim skargę – konsekwencji udało się uniknąć wyłącznie przez wzgląd na wspomniane bilety. P. Wojtiuk przypomniał natomiast, że linia brzegowa, jak wynika z uwarunkowań prawnych, powinna mieć szerokość co najmniej 4 metrów, a radny Jacek Witkowski dopowiedział, że jej zdjęcie było celowe nie tylko ze względu na nowopowstałe ogrodzenia, ale też choćby ze względu na projekt rekreacyjny realizowany przez nadleśnictwo, który zakłada swobodne przemieszczanie się wokół jeziora.
[[reklama]]
Radny Michał Kruszyński nie zgodził się z argumentami burmistrza. – Każdy z miasta może przyjść na plażę i rzucić plastik – powiedział, odnosząc się do kwestii zaśmiecania. – To troszeczkę zamykanie konkurencji – w ten sposób skomentował postawę P. Wojtiuka. – Wspieranie przedsiębiorczości to nie jest, chyba że konkretnych osób – podsumował. Radny zaznaczył również, że podejmując decyzję o zastawieniu furtki gmina utrudniła poruszanie się dzieciom, które od tej chwili, by przejść z ośrodka wczasowego na plażę, będą musiały przechodzić przez parking, co – jego zdaniem – nie jest bezpieczne. – Furtka była bezpiecznym przejściem – wyjaśnił. – Jako przewodniczący komisji bezpieczeństwa nie proszę, żądam udrożnienia furtki – podsumował.
Głos zabrał również Michał Ludwisiak, który powiedział, że już w fazie zamysłu zamknięcia przejścia trzeba było o tym poinformować właścicieli posesji. Na te słowa zareagował kierownik referatu Sportu, Promocji, Turystyki i Rekreacji Wiesław Puzio, który przyznał, że takie rozmowy się toczyły – sam miał być ich świadkiem. [[nowa_strona]] Wolne żarty
– Musimy dbać o to, by plaża była na tyle atrakcyjna dla dzierżawcy, by w następnych latach był on ją gotów dzierżawić. Moim zdaniem to jest dbanie o interes dzierżawcy – J. Witkowski zaprezentował swoje stanowisko. P. Wojtiuk zgodził się z przedmówcą, dodał również, że kolejne umowy na wynajem lokalu będą już podpisywane nie na rok, a na 3 do 5 lat. Co do słów M. Kruszyńskiego stwierdził, że dla dzieci, o których wspomniał, większe niebezpieczeństwo stanowiło przechodzenie wspomnianą furtką niż przez parking.
[[reklama]]
– Pan sobie raczy żartować – obruszył się M. Kruszyński. – Nie raczę – usłyszał w odpowiedzi. - Pan mówi, że czarne jest białe, a białe czarne, Pan ze mnie durnia nie zrobi – radny zupełnie się zirytował. – Co z tego, że przednia brama jest zamknięta, skoro można wjechać z boku? – dopytywał St. Gawluk, podając za przykład malucha. – Którędy? – chciał wiedzieć P. Wojtiuk. – O co tutaj chodzi? – zdenerwował się. – Był syf na plaży od wielu lat i nikomu to nie przeszkadzało – przypomniał, dodając, że wszyscy udawali, że jest w porządku i wysnuwali wnioski na zasadzie „będziemy robić”. – Jak coś w końcu zrobiliśmy to jest problem? – pytał. – No jest problem – odpowiedział radny Gawluk. Dyskusję przerwał Wojciech Sakowicz, głos zdążyła jednak jeszcze zabrać radna Agnieszka Kazberuk. – Powinniśmy wstać i powiedzieć „dziękuję” burmistrzowi za to, że mamy plażę – powiedziała. – Wcześniej był syf. Po sesji P. Wojtiuk, St. Gawluk i J. Witkowski bezpośrednio na plaży kontynuowali rozmowy.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze