Reklama

Wieś do sądu idzie... ulicami

03/11/2017 07:00
– Gościu sobie idzie, wie, jak się nazywam, spisuje numer domu i mnie podaje na świadka – Zdzisław Nylec skarży się na sąsiada. – Wioska jest oburzona – mówi w imieniu wezwanych

Czy zna pan Ł.?

Znam.

Wie Pan, kto budował dom, w którym mieszkał z żoną i dziećmi?

Nie wiem.

Tak pan Zdzisław wyobraża sobie swoją wizytę w sądzie. Stawić ma się tam 9 listopada. Razem z kilkoma innymi mieszkańcami Drożysk Wielkich. Za sobą epizod w charakterze świadka ma już część jego sąsiadów.

Dwadzieścia parę osób wezwanych na sprawę...

– Z. Nylec prowadzi sklep, sprawa o podział majątku sąsiadów jest głównym tematem rozmów klientów. Teraz jednak sklepikarz zaprasza nas do swojego domu, zza lady skarżyć się nie chce. Z teczki wyjmuje dokumenty, w tym decyzję Sądu Rejonowego w Złotowie o grzywnie dla jednego z mieszkańców.

Reklama

Pan Albin leży obłożnie chory, przykuty do łóżka, a dostał trzy wezwania. Został ukarany mandatem 300 zł, że nie przyjechał zeznawać

– oburza się. Niby wie, że do sądu stawić się trzeba, ale ponad siedemdziesięcioletniego mężczyznę bierze w obronę. Mówi, że to prosty człowiek, na prawie znać się nie musi. Dziś pani Zofia Zielińska, żona Albina, wie, że sądowi odpowiedzieć coś trzeba.

Muszę iść do lekarza i załatwić takie pismo, że w listopadzie mąż też nie pojedzie. Syn, jak będzie jechał, to zawiezie

Reklama

– ona sama wezwania nie dostała. I całe szczęście, mówi, bo „plotków powtarzać nie będzie”.

Bo z sądami w Drożyskach Wielkich mieć do czynienia nikt nie chce. Zwłaszcza w tej sprawie. Chodzi o podział majątku. Konkretnie o dom. Niby budowany razem przez małżeństwo, ale po trzydziestu latach okazuje się, że nie tak do końca wspólnie. Była żona twierdzi, że pożyczki na budowę sama spłaciła. Były mąż, że on sam te mury stawiał. Sprawę rozstrzygnąć ma sąd. Z pomocą sąsiadów zwaśnionej pary.

Co ja mogę zaświadczyć, kto ten dom budował?

Reklama

– Z. Nylec denerwuje się, że sąd pozwala, by mężczyzna wzywał na świadków prawie pół wsi. Najpierw z jednej ulicy, teraz z drugiej, numerami. Na chybił trafił.

Kolega w Niemczech pracuje. Ma tysiąc kilometrów jechać, żeby na rozprawie powiedzieć, że nic nie wie? Jest wezwana kobieta, która była dzieckiem, jak oni to budowali...

– właściciel sklepu pokazuje kolejne dokumenty. Te mają pomóc wzywanym do sądu odzyskać pieniądze. Za dojazd, za czas, za utracone dniówki. Takie prawo. Skoro mieszkańcy muszą się stawić w sądzie, to sąd musi im to wynagrodzić.

Reklama

Tylko dlaczego my? Dlaczego ja mam płacić za idiotę?

– pan Zdzisław przypomina, że ten zwrot będzie z kasy państwa. Znaczy się naszej.

Sąd milczy

Z pytaniami w tej sprawie zwróciliśmy się do rzecznika Sądu Okręgowego w Poznaniu. Zapytaliśmy o limit świadków w sprawie (wszyscy wezwani mają udzielać informacji na tę samą okoliczność), o to czy i jak walczący o dom mężczyzna uzasadnił powołanie na świadków kolejnych osób. Choć minęły niemal dwa tygodnie od złożenia wniosku, odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Szkoda, bo było tam ważne pytanie dotyczące funkcjonowania sądów. Chodziło o wykluczające się decyzje dwóch sądów – rejonowego w Złotowie i odwoławczego w Poznaniu. Pierwszy przyznał mieszkańcowi Drożysk Wielkich prawo do mieszkania w domu, o który sprawa się toczy. Były maż miał mieć dostęp do pokoju, kuchni i łazienki z ubikacją. Sędzia uznał, że była żona pozbawiła pana możliwości korzystania z domu, bo wymieniła zamki. Ona zaś zeznała, że jej eks sam się wyniósł z domu przed kilku laty. Od orzeczenia sędziego się odwołała. Sąd w Poznaniu przyznał jej rację.

Reklama

Gdzie tu paradoks? Zdzisław Nylec tłumaczy.

On ma od sądu postanowienie tymczasowe, że może tam mieszkać, a ona z kolei ma sądowy zakaz. Przyjechała policja, ale ręce im opadły, bo co teraz? On kwit im pokazuje i ona też

– gdyby nie wiszące nad nim wezwanie na rozprawę, sklepikarz pewnie zanosiłby się od śmiechu. Tyle że powodów do radości nie ma, bo sąd w Złotowie najwyraźniej się nie popisał. 22 września tutejszy sędzia wydał klauzulę wykonalności dla decyzji – były mąż może korzystać z domu. I polecił wszystkim organom i urzędom, których to może dotyczyć, by ten tytuł wykonały i udzieliły pomocy. Właśnie tym dokumentem miał wymachiwać mężczyzna.

Reklama

Tymczasem prawie dwa tygodnie wcześniej sąd odwoławczy w Poznaniu uznał zażalenie byłej żony. I prawa do współposiadania domu byłemu mężowi odmówił. Ten dokument pokazuje nam była żona.

Szkoda, że rzecznik sądu nam tej sprzeczności nie wyjaśnił.

Motywów swojego działania nie zdradził nam także mężczyzna, który podaje na świadków kolejnych mieszkańców Drożysk Wielkich. Odwiedziliśmy go kilka razy (mieszka tuż obok domu, który jest przedmiotem sporu), ale go nie zastaliśmy. Na zostawioną tam prośbę o kontakt także nie odpowiedział. Pomówiliśmy za to z jego byłą żoną. Pani szczegółowo opowiedziała nam historię swojego małżeństwa, budowy domu i sprawy sądowej, ale na koniec zaznaczyła: to dla pana wiadomości, niech pan tego nie pisze. Na koniec jednak przyznała, że rozumie złość sąsiadów.

Reklama

Ludzie są na niego wściekli. Niech założą mu sprawę o jakieś zadośćuczynienie

– podpowiada.

No tak, ale to znowu trzeba by po sądach chodzić. A tego mieszkańcy Drożysk Wielkich już mają dość.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Czesiek - niezalogowany 2017-11-03 17:04:32

    Wszyscy wiedzą, że sądownictwo jest w Polsce chore, niewydolne, ale jak PiS chce coś na tym polu zmienić, to barany protestują przed sądami, manipulowani przez PO.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Suweren - niezalogowany 2017-11-03 09:11:30

    Te nasze sądy to totalna porażka , brak słów. Np. Jak można skazać zaocznie kogoś kto nawet nie wie, że przeciwko nie mu jest sprawa w sądzie i nie był wezwany i przesłuchany itd. Długie terminy spraw, coś wiem na ten temat. Do du..... z taką sprawiedliwością

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marco - niezalogowany 2017-11-03 08:21:46

    Wolne sady KOD gdzie sa ci co tak prostestowali pod sadami i palili znicze ? hahahaha tutaj macie bezmyślność sadu powoluje kogos kto byl wtedy dzieckiem co on pamieta ? Starszego chorego Pana a potem wali mu mandaty skonczyc z ta kasta sedziow tacy niby biedni a w media markt pendrivy i inne rzeczy do kieszeni biora i kradna

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości