Reklama

Więzienie za połamane koparką nogi

12/04/2019 18:30

Trzy lata pozbawienia wolności dla oskarżonego i 80 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz poszkodowanego zasądził poznański sąd.

To wyrok, jaki półtora roku po zdarzeniu wydał Sąd Okręgowy w Poznaniu. W lipcu 2017 roku w okolicach Piecewa miał miejsce sąsiedzki zatarg, zakończony dramatycznym finałem. Jeden z mężczyzn przygniótł drugiemu nogi łyżką koparko–ładowarki. Przed poznańskim sądem odbyły się trzy rozprawy. Na ostatniej sąd skazał oskarżonego. Uznał, że jako operator koparko–ładowarki uderzył pokrzywdzonego łyżką maszyny, powodując jego upadek na ziemię, a następnie opuścił łyżkę na nogi mężczyzny i „przesunął” nią, na skutek czego doszło do obrażeń, które stanowiły realne zagrożenie życia. Trzy lata pozbawienia wolności to najniższy wymiar kary za ten czyn.

W poczet kary wliczono oskarżonemu okres pozbawienia wolności, który spędził w areszcie. Oprócz 80 tys. zł nawiązki zasądzonej na rzecz pokrzywdzonego, finansowe konsekwencje dla oskarżonego to również ponad 1,4 tys. zł kosztów sądowych. Sąd uznał, że mężczyzna działał umyślnie.

Reklama

Pierwsza szarpanina

Uzasadnienie wyroku liczy dwadzieścia siedem stron, m.in. obszerny opis zajścia. Rafał B. wraz z synem udali się na należące do oskarżonego pole, w celu wyrównania i utwardzenia przylegającej drogi. Późniejszy pokrzywdzony – Andrzej C., wykonywał oprysk rzepaku na sąsiednim polu. Ciągnikiem wyposażonym w opryskiwacz z dwiema lancami o długości po dwanaście metrów każda, poruszał się po wyznaczonych uprzednio tzw. ścieżkach technologicznych. Pierwsze okrążenie po swoim polu wykonał w odległości dwunastu metrów od granicy, przejeżdżając bezkolizyjnie obok koparko–ładowarki, obsługiwanej przez Rafała B. Wykonując kolejne okrążenie po jednej ze ścieżek technologicznych, Andrzej C. zatrzymał się przed maszyną oskarżonego, której łyżka uniemożliwiała przejazd. Stanąwszy na przednim kole ciągnika zaczął wówczas krzyczeć do Rafała B., aby odsunął łyżkę i umożliwił przejazd. Doszło do wymiany zdań, która przerodziła się w szarpaninę. Rafał B. i jego syn podeszli do Andrzeja C. i ściągnęli go z ciągnika, a następnie zaczęli go uderzać rękoma i kopać. Ten, widząc zbliżających się napastników, wyciągnął ze skrzynki z narzędziami metalowy lemiesz, chcąc za jego pomocą ich odstraszyć. Później jednak odrzucił go na bok, bojąc się, że może zostać wykorzystany przeciwko niemu. Późniejszy poszkodowany zdołał się wyswobodzić, m.in. dzięki ugryzieniu oskarżonego w okolice nadgarstka prawej ręki, i sam zaatakował Rafała B., którego przez moment dusił za szyję, po chwili jednak został odciągnięty przez syna oskarżonego. Ostatecznie mężczyźni się uspokoili i powrócili do wcześniej wykonywanych prac.

Jak zauważono w uzasadnieniu, Andrzej C. odrzucił jeszcze przy tym propozycję Rafała B., aby pogodzić się i podać sobie ręce „na zgodę” – w jego ocenie propozycja była nieszczera z uwagi na to, że wcześniej został zaatakowany. Rafał B. zadzwonił wówczas na policję, prosząc o wysłanie patrolu celem przeprowadzenia interwencji.

Reklama

„Przesunięcie” łyżki

Konfrontację między mężczyznami obserwował inny mieszkaniec okolicy, który w tym czasie jechał na swoje pole. Widząc zamieszanie zadzwonił do Andrzeja C., aby zapytać, co się stało. Po otrzymaniu informacji postanowił porozmawiać z Rafałem B., jednak, obawiając się konfrontacji w pojedynkę, zadzwonił po swojego ojca, który po pewnym czasie również dojechał do miejsca zdarzenia. Tymczasem Andrzej C. ponownie podjechał do Rafała B. i jego syna, po czym doszło do kolejnej szarpaniny między mężczyznami. Syn Rafała B. kazał się Andrzejowi C. wynosić, ten z kolei popchnął go w klatkę piersiową. Stojący obok świadek starał się ich rozdzielić.

W tym czasie Rafał B. wsiadał do koparko–ładowarki i uruchomił łyżkę pojazdu. Jego syn i wspomniany świadek, stojąc przodem do pojazdu, w reakcji na poruszającą się łyżkę, odsunęli się na bok. Andrzej C. stał tyłem do sprzętu, nie zdążył wykonać uniku, uderzony przewrócił się na ziemię. Znalazł się między łyżką a koparką. Rafał B. opuścił urządzenie.

Reklama

– W czasie, gdy łyżka koparki przygniatała nogi pokrzywdzonego, oskarżony Rafał B. wykonał jeszcze manewr „podciągnięcia” łyżki koparki, wskutek czego łyżka ta przesunęła się po nogach Andrzeja C., powodując jeszcze większe obrażenia – wskazano w uzasadnieniu wyroku.
Świadek zdarzenia i jego ojciec, który w tym czasie już dojechał na miejsce, zaczęli krzyczeć w stronę Rafała B., aby się zatrzymał. Ponieważ było to bezskuteczne, zaczęli rzucać w koparkę kamieniami. Jeden z nich rozbił szybę kabiny, uderzając Rafała B. w lewą stronę klatki piersiowej. Jeden z mężczyzn próbował wejść do kabiny i wyłączyć sprzęt, ale bezskutecznie.

Na ratunek

Kiedy łyżka koparki została uniesiona przez operującego sprzętem Rafała B., nogi Andrzeja C. zostały uwolnione i zaczął się on czołgać po ziemi, chcąc znaleźć się poza zasięgiem koparki. Jeden ze wspomnianych mężczyzn udzielił mu wówczas pomocy. Złapał go pod pachami i odciągnął w bezpieczne miejsce. Jak stwierdzono w uzasadnieniu, uchronił go w ten sposób przed kolejnymi obrażeniami, bo w tym czasie oskarżony ponownie opuścił łyżkę, nie trafił i ta uderzyła w ziemię. Syn Rafała B. wskoczył na schody prowadzące do kabiny koparki i z ojcem odjechali z miejsca zdarzenia, kierując się w stronę swojej posesji.

Reklama

Andrzejowi C. udzielono pierwszej pomocy, wezwano też pogotowie i policję. Prowadzenie akcji ratunkowej na miejscu byłoby utrudnione ze względu na potrzebę dojazdu na pole. Karetka nie miałaby szans tam wjechać, dlatego Andrzeja C. zabrał z pola quadem jeden z mężczyzn. W drodze przeniesiono go do samochodu terenowego kolejnego mężczyzny i w ten sposób przewieziono go w miejsce, gdzie było możliwe przekazanie ratownikom medycznym. Później C. trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Pile.

Gdy tego dnia policja zatrzymywała oskarżonego i syna na terenie ich posesji, był tam już inny mężczyzna, którego Rafał B. wezwał telefonicznie, twierdząc, że obawia się o własne życie, a policja nie chce odpowiedzieć na jego wezwanie.
U żadnego z trzech mężczyzn: poszkodowanego, oskarżonego i jego syna nie wykazano obecności alkoholu.

Reklama

Strach przed gangreną

Jak uznano w uzasadnieniu wyroku, doznane obrażenia realnie zagrażały życiu poszkodowanego. Mężczyzna przeszedł trzy operacje. Po opuszczeniu szpitala nie był w stanie sam się poruszać. Dopiero po wielotygodniowej rehabilitacji zaczął poruszać się przy balkoniku, a następnie o kulach. „Pomimo wielomiesięcznej rehabilitacji pokrzywdzony nie odzyskał pełnej sprawności fizycznej, w czasie orzekania w dalszym ciągu miał problemy z poruszaniem się” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku.

Podczas naszej rozmowy sprzed kilku dni Andrzej C. stwierdził, że wciąż nie wrócił do pełnej sprawności. Nie ma pewności, że będzie to możliwe. Traci wiarę w medyczne prognozy, które już wcześniej miały zapewniać, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Tymczasem w styczniu ponownie musiał położyć się na szpitalny stół.

Reklama

– Kiedy popracuję trochę dłużej, nogi natychmiast puchną. O bieganiu nie ma mowy – podkreśla. Ciężko wzdycha na wspomnienie lęku przed gangreną i amputacją nogi.

Apelacje

Zdaniem oskarżonego przyczyną wymiany zdań, a następnie rękoczynów pomiędzy nim a Andrzejem C. miał być fakt, że ten ostatni, przejeżdżając koło ciągnika obsługiwanego przez syna, opryskał go substancją służącą do wykonywania oprysku rzepaku. To miało doprowadzić do scysji, która zakończyła się szarpaniną, po której chciał się zresztą godzić, na co Andrzej C. miał się tylko odgrażać. Rafał B. stwierdził, że najpierw kamienie poszły w ruch, a dopiero po tym łyżka koparko–ładowarki, ale bez opuszczania, miały to być ruchy jak kosą, nisko przy ziemi, w celu obrony. Podobnie zeznawał jego syn – stwierdził, że został zaatakowany przez pokrzywdzonego i świadków zdarzenia.

Reklama

Zdjęcie sprzed kilku dni – mężczyzna wciąż nie odzyskał pełnej sprawności w nogach. Szczególnie skomplikowane jest gojenie prawej, która była bardziej pokiereszowana – to w niej doszło do otwartego złamania


– Próbowali go pobić, gonili go, on zaś uciekał wokół koparki, gdy zaś próbował wejść do jej kabiny, był ściągnięty z drabinki i następnie bity, aż do utraty przytomności – wtedy mężczyźni mieli rzucać kamieniami i w ten właśnie sposób koparka miała stać się narzędziem obrony. Sąd, opierając się również na opinii biegłego lekarza, uznał jednak ich zeznania za niewiarygodne.

Reklama

W uzasadnieniu podkreślono również, że mężczyźni od wielu lat pozostają w konflikcie, który wywołany został postępowaniem rozgraniczeniowym zajmowanych przez nich nieruchomości.

Andrzej C. był w procesie oskarżycielem posiłkowym. Ku jego zaskoczeniu, podczas ostatniej rozprawy prokurator próbował zmienić kwalifikację czynu i żądać niższej kary – roku pozbawienia wolności. Z kolei wyrok trzech lat więzienia dla Rafała B. nie satysfakcjonuje pokrzywdzonego – złożył apelację, oczekuje większego wymiaru kary w tym zakresie. Wyrok nie jest prawomocny. Nie mamy potwierdzenia, czy apelację złożył również obrońca oskarżonego.

Reklama

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-04-12 20:47:51

    Wkoncu ten psychol pójdzie do więzienia! Ten człowiek jest chory umysłowo!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-04-12 21:02:56

    Nadal informacje płyną od strony Andrzeja. C ludzie czytają tylko jego wypowiedzi a drugiej strony nie zna nikt ale niebawem wszystko się wyjaśni to że Andrzej uderzył kilka lat temu Rafała. B szpadlem to cisza że miał zakaz zbliżania się to też cisza same bzdury tu a prawda jest inna.....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Co??? - niezalogowany 2019-04-12 21:41:06

    Znam poszkodowanego z lat szkolnych. Spoko gość w sile wieku. Jakie 80 tys? Za takie coś to z 80o tysięcy conajmniej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości