Trzy lata pozbawienia wolności dla oskarżonego i 80 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz poszkodowanego zasądził poznański sąd.
To wyrok, jaki półtora roku po zdarzeniu wydał Sąd Okręgowy w Poznaniu. W lipcu 2017 roku w okolicach Piecewa miał miejsce sąsiedzki zatarg, zakończony dramatycznym finałem. Jeden z mężczyzn przygniótł drugiemu nogi łyżką koparko–ładowarki. Przed poznańskim sądem odbyły się trzy rozprawy. Na ostatniej sąd skazał oskarżonego. Uznał, że jako operator koparko–ładowarki uderzył pokrzywdzonego łyżką maszyny, powodując jego upadek na ziemię, a następnie opuścił łyżkę na nogi mężczyzny i „przesunął” nią, na skutek czego doszło do obrażeń, które stanowiły realne zagrożenie życia. Trzy lata pozbawienia wolności to najniższy wymiar kary za ten czyn.
W poczet kary wliczono oskarżonemu okres pozbawienia wolności, który spędził w areszcie. Oprócz 80 tys. zł nawiązki zasądzonej na rzecz pokrzywdzonego, finansowe konsekwencje dla oskarżonego to również ponad 1,4 tys. zł kosztów sądowych. Sąd uznał, że mężczyzna działał umyślnie.
Uzasadnienie wyroku liczy dwadzieścia siedem stron, m.in. obszerny opis zajścia. Rafał B. wraz z synem udali się na należące do oskarżonego pole, w celu wyrównania i utwardzenia przylegającej drogi. Późniejszy pokrzywdzony – Andrzej C., wykonywał oprysk rzepaku na sąsiednim polu. Ciągnikiem wyposażonym w opryskiwacz z dwiema lancami o długości po dwanaście metrów każda, poruszał się po wyznaczonych uprzednio tzw. ścieżkach technologicznych. Pierwsze okrążenie po swoim polu wykonał w odległości dwunastu metrów od granicy, przejeżdżając bezkolizyjnie obok koparko–ładowarki, obsługiwanej przez Rafała B. Wykonując kolejne okrążenie po jednej ze ścieżek technologicznych, Andrzej C. zatrzymał się przed maszyną oskarżonego, której łyżka uniemożliwiała przejazd. Stanąwszy na przednim kole ciągnika zaczął wówczas krzyczeć do Rafała B., aby odsunął łyżkę i umożliwił przejazd. Doszło do wymiany zdań, która przerodziła się w szarpaninę. Rafał B. i jego syn podeszli do Andrzeja C. i ściągnęli go z ciągnika, a następnie zaczęli go uderzać rękoma i kopać. Ten, widząc zbliżających się napastników, wyciągnął ze skrzynki z narzędziami metalowy lemiesz, chcąc za jego pomocą ich odstraszyć. Później jednak odrzucił go na bok, bojąc się, że może zostać wykorzystany przeciwko niemu. Późniejszy poszkodowany zdołał się wyswobodzić, m.in. dzięki ugryzieniu oskarżonego w okolice nadgarstka prawej ręki, i sam zaatakował Rafała B., którego przez moment dusił za szyję, po chwili jednak został odciągnięty przez syna oskarżonego. Ostatecznie mężczyźni się uspokoili i powrócili do wcześniej wykonywanych prac.
Jak zauważono w uzasadnieniu, Andrzej C. odrzucił jeszcze przy tym propozycję Rafała B., aby pogodzić się i podać sobie ręce „na zgodę” – w jego ocenie propozycja była nieszczera z uwagi na to, że wcześniej został zaatakowany. Rafał B. zadzwonił wówczas na policję, prosząc o wysłanie patrolu celem przeprowadzenia interwencji.
Konfrontację między mężczyznami obserwował inny mieszkaniec okolicy, który w tym czasie jechał na swoje pole. Widząc zamieszanie zadzwonił do Andrzeja C., aby zapytać, co się stało. Po otrzymaniu informacji postanowił porozmawiać z Rafałem B., jednak, obawiając się konfrontacji w pojedynkę, zadzwonił po swojego ojca, który po pewnym czasie również dojechał do miejsca zdarzenia. Tymczasem Andrzej C. ponownie podjechał do Rafała B. i jego syna, po czym doszło do kolejnej szarpaniny między mężczyznami. Syn Rafała B. kazał się Andrzejowi C. wynosić, ten z kolei popchnął go w klatkę piersiową. Stojący obok świadek starał się ich rozdzielić.
W tym czasie Rafał B. wsiadał do koparko–ładowarki i uruchomił łyżkę pojazdu. Jego syn i wspomniany świadek, stojąc przodem do pojazdu, w reakcji na poruszającą się łyżkę, odsunęli się na bok. Andrzej C. stał tyłem do sprzętu, nie zdążył wykonać uniku, uderzony przewrócił się na ziemię. Znalazł się między łyżką a koparką. Rafał B. opuścił urządzenie.
– W czasie, gdy łyżka koparki przygniatała nogi pokrzywdzonego, oskarżony Rafał B. wykonał jeszcze manewr „podciągnięcia” łyżki koparki, wskutek czego łyżka ta przesunęła się po nogach Andrzeja C., powodując jeszcze większe obrażenia – wskazano w uzasadnieniu wyroku.
Świadek zdarzenia i jego ojciec, który w tym czasie już dojechał na miejsce, zaczęli krzyczeć w stronę Rafała B., aby się zatrzymał. Ponieważ było to bezskuteczne, zaczęli rzucać w koparkę kamieniami. Jeden z nich rozbił szybę kabiny, uderzając Rafała B. w lewą stronę klatki piersiowej. Jeden z mężczyzn próbował wejść do kabiny i wyłączyć sprzęt, ale bezskutecznie.
Kiedy łyżka koparki została uniesiona przez operującego sprzętem Rafała B., nogi Andrzeja C. zostały uwolnione i zaczął się on czołgać po ziemi, chcąc znaleźć się poza zasięgiem koparki. Jeden ze wspomnianych mężczyzn udzielił mu wówczas pomocy. Złapał go pod pachami i odciągnął w bezpieczne miejsce. Jak stwierdzono w uzasadnieniu, uchronił go w ten sposób przed kolejnymi obrażeniami, bo w tym czasie oskarżony ponownie opuścił łyżkę, nie trafił i ta uderzyła w ziemię. Syn Rafała B. wskoczył na schody prowadzące do kabiny koparki i z ojcem odjechali z miejsca zdarzenia, kierując się w stronę swojej posesji.
Andrzejowi C. udzielono pierwszej pomocy, wezwano też pogotowie i policję. Prowadzenie akcji ratunkowej na miejscu byłoby utrudnione ze względu na potrzebę dojazdu na pole. Karetka nie miałaby szans tam wjechać, dlatego Andrzeja C. zabrał z pola quadem jeden z mężczyzn. W drodze przeniesiono go do samochodu terenowego kolejnego mężczyzny i w ten sposób przewieziono go w miejsce, gdzie było możliwe przekazanie ratownikom medycznym. Później C. trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Pile.
Gdy tego dnia policja zatrzymywała oskarżonego i syna na terenie ich posesji, był tam już inny mężczyzna, którego Rafał B. wezwał telefonicznie, twierdząc, że obawia się o własne życie, a policja nie chce odpowiedzieć na jego wezwanie.
U żadnego z trzech mężczyzn: poszkodowanego, oskarżonego i jego syna nie wykazano obecności alkoholu.
Jak uznano w uzasadnieniu wyroku, doznane obrażenia realnie zagrażały życiu poszkodowanego. Mężczyzna przeszedł trzy operacje. Po opuszczeniu szpitala nie był w stanie sam się poruszać. Dopiero po wielotygodniowej rehabilitacji zaczął poruszać się przy balkoniku, a następnie o kulach. „Pomimo wielomiesięcznej rehabilitacji pokrzywdzony nie odzyskał pełnej sprawności fizycznej, w czasie orzekania w dalszym ciągu miał problemy z poruszaniem się” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku.
Podczas naszej rozmowy sprzed kilku dni Andrzej C. stwierdził, że wciąż nie wrócił do pełnej sprawności. Nie ma pewności, że będzie to możliwe. Traci wiarę w medyczne prognozy, które już wcześniej miały zapewniać, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Tymczasem w styczniu ponownie musiał położyć się na szpitalny stół.
– Kiedy popracuję trochę dłużej, nogi natychmiast puchną. O bieganiu nie ma mowy – podkreśla. Ciężko wzdycha na wspomnienie lęku przed gangreną i amputacją nogi.
Zdaniem oskarżonego przyczyną wymiany zdań, a następnie rękoczynów pomiędzy nim a Andrzejem C. miał być fakt, że ten ostatni, przejeżdżając koło ciągnika obsługiwanego przez syna, opryskał go substancją służącą do wykonywania oprysku rzepaku. To miało doprowadzić do scysji, która zakończyła się szarpaniną, po której chciał się zresztą godzić, na co Andrzej C. miał się tylko odgrażać. Rafał B. stwierdził, że najpierw kamienie poszły w ruch, a dopiero po tym łyżka koparko–ładowarki, ale bez opuszczania, miały to być ruchy jak kosą, nisko przy ziemi, w celu obrony. Podobnie zeznawał jego syn – stwierdził, że został zaatakowany przez pokrzywdzonego i świadków zdarzenia.

Zdjęcie sprzed kilku dni – mężczyzna wciąż nie odzyskał pełnej sprawności w nogach. Szczególnie skomplikowane jest gojenie prawej, która była bardziej pokiereszowana – to w niej doszło do otwartego złamania
– Próbowali go pobić, gonili go, on zaś uciekał wokół koparki, gdy zaś próbował wejść do jej kabiny, był ściągnięty z drabinki i następnie bity, aż do utraty przytomności – wtedy mężczyźni mieli rzucać kamieniami i w ten właśnie sposób koparka miała stać się narzędziem obrony. Sąd, opierając się również na opinii biegłego lekarza, uznał jednak ich zeznania za niewiarygodne.
W uzasadnieniu podkreślono również, że mężczyźni od wielu lat pozostają w konflikcie, który wywołany został postępowaniem rozgraniczeniowym zajmowanych przez nich nieruchomości.
Andrzej C. był w procesie oskarżycielem posiłkowym. Ku jego zaskoczeniu, podczas ostatniej rozprawy prokurator próbował zmienić kwalifikację czynu i żądać niższej kary – roku pozbawienia wolności. Z kolei wyrok trzech lat więzienia dla Rafała B. nie satysfakcjonuje pokrzywdzonego – złożył apelację, oczekuje większego wymiaru kary w tym zakresie. Wyrok nie jest prawomocny. Nie mamy potwierdzenia, czy apelację złożył również obrońca oskarżonego.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wkoncu ten psychol pójdzie do więzienia! Ten człowiek jest chory umysłowo!
Nadal informacje płyną od strony Andrzeja. C ludzie czytają tylko jego wypowiedzi a drugiej strony nie zna nikt ale niebawem wszystko się wyjaśni to że Andrzej uderzył kilka lat temu Rafała. B szpadlem to cisza że miał zakaz zbliżania się to też cisza same bzdury tu a prawda jest inna.....
Znam poszkodowanego z lat szkolnych. Spoko gość w sile wieku. Jakie 80 tys? Za takie coś to z 80o tysięcy conajmniej
Wszyscy znają tych pojebów z odizolowanej dżungli To nie ludzie a zwierzęta Uważają się za Bóg wie kogo a są zwykłymi dziadami Andrzej - spoko gość Znam go tyle lat Życzę zdrówka i cierpliwości Odszkodowanie ? Zbyt małe do zaistniałego wypadku ! Dodać jeszcze prace w kamieniołomach ! Takim - nie ludzià a bydlaką powinno się wydać najsurowszą karę
mam nadzieje ze bedzie jakies odwołanie i dostanie wieksze odszkodowanie a winny pojdzie na minimum 10 lat do wiezienia
To było robione CELOWO SWIADOMIE Ciężki sprzęt Zagrożone kalectwo utrata życia 140tys 6lat pozbawienia wolności Jestem Prawnikiem z 6 letnim doświadczeniem Taki wyrok Pozdrawiam i życzę powodzenia rodzinnie
Znam tych psycholi z piecewa ta kara zasadzona to smiech na sali jakie sądy mamy w naszum chorym kraju....Im minnim powino sie za sądzić co najmiej 15 lat a nie taki chory wyrok jak ten o krok od tragedii gdzie mogł człowiek zginąć i nawet nikt by nie wiedzial gdyz by go koparka nogi polamali wrzucili w dół i zakopali żywcem bez mrugniecia okiem bez skrupułów
wszyscy znają tatusia z synusiem z piecewa, najgorsze ścierwo z możliwych. Robią z siebie ofiary a tak naprawde jakby mogli zabiliby tego czliwieka! Co to za śmieszna kara, sędzia przekupiony zastraszony czy o co chodzi?? Trzymam kciuki za pozytywnie rozpatrzoną apelację, oby jeden i drugi poszedł siedzieć bo przez takich psycholi strach z domu wyjść!
80tys to jest kpina ta samo czas rozprawy Gosciu nie mogl pracować na swoim gospodarstwie utracil dochody. Do konca zycia kaleka ani biegac anj dlugo pracowac
Przejedziemy się tam z kolegami. Który to dom?
Polskie sądy to kpina jak i Polski rząd
,, poszkodowany ,, teoretycznie tak . woła kolegów aby się ,,pogodzić,, i dają przykład innym jeszcze tylko kii bejsbolowych brak.Do czego doszło jak cię napadną to jeszcze musisz odszkodowanie bijącemu zapłacić bo się przewrócił i nogę złamał
no nie dość ze pryskają bez uzgodnienia. czym podtruwają pracujących sąsiadów. do tego wpadają na posesje i atakują. to jeszcze za obronę idzie się do więzienia! co za sprawiedliwość w tym kraju :(
Kargul i Pawlak chowają się przy tych troglodytach. Jednym i drugim dać medal `\_(`¡`) _/`
Trochę mam mieszane uczucia. Dla mnie obaj panowie ponoszą winę. Żaden nie ustąpił. Obaj atakowali się nawzajem. Jeden wart drugiego. Trzeba było kogoś skazać.
Panowie obszarnicy z okolicy robią co chcą. Pola chemią traktują, drogi rujnują/ 5 ton, a nie 40 ton/ i jeszcze się awanturują. BRAK nadzoru nad tą rolniczą bandą. Przechwałki ile z hektara,a smród cieknących beczek ściele się po wiejskich dróżkach.Jak dostaną 500 od Kaczyńskiego,to może 1 krowę zobaczymy. Więcej bocianów niż ich hodowli!
I odezwał się przysłowiowy "wiejski głupek".
Pracuje na ciezkim sprzecie i uzycie łyzki od koparki ważącej ok.700 kg jako (kosy ) to jest wyraźnie za maly wyrok psychol w sprzecie budowlanym to zgroza była kłutnia byly rekoczyny ... Ale zaatakowac czlowieka koparką to atak z premedytacją nie da sie zrobic tego przypadkiem zrobił to i niech go podnosi mydło psuje reputacje operatorską i powinien siedziec dozywotke w psychriatryku czemu ? Mogli sobie po gebach dac morda nie szklanka wyobraźcie sobie co jesli by sie stalo jak by wpadl w furie i uzył koparko ladowarki ważącej 7.800- 11.500 ton i uzywal lyzki jak niby kosy na tłumie ludzi bo mu czyms zawinili ? Niech mu dupa pęka w wiezieniu .a synalek profilaktycznie raz w tygodniu po mordce oberwał za tatusia geny te same
CHĘTNIE Z KUMPLAMI Z SIŁKI WPADNĘ TAM ZA DARMO ZROBIĆ PORZĄDEK Z TATUSIE I SYNUSIEM Z PATOLI BĘDĄ BŁAGAĆ O LITOŚĆ ZIOMKI TAKĄ ŁYŻKĘ W RĘKACH PODNIOSĄ I W GRATISIE JESZCZE RESZTA RODZINKI PO PYSKU DOSTANIE :) DAJCIE ADRES
Chlopcze nie wiesz o czym mówisz nie wiesz kim są Ci ludzie ich forteca jest nie do zdobycia
Wszystkie komentarze z grozbami trafiają w poniedziałek do prokuratury w Szczecinie pozdrawiam.
Wszystkie komentarze z grozbami trafiają w poniedziałek do prokuratury w Szczecinie pozdrawiam.
Policja juz ma wasze IP z których urządzeń były wysyłane komentarze z grozbami.
A Redakcją Gazety Zlotowskie pl. Prokuratura tez sie zajmie jeszcze w tym miesiącu.
Wkoncu ten psychol pójdzie do więzienia! Ten człowiek jest chory umysłowo!
Nadal informacje płyną od strony Andrzeja. C ludzie czytają tylko jego wypowiedzi a drugiej strony nie zna nikt ale niebawem wszystko się wyjaśni to że Andrzej uderzył kilka lat temu Rafała. B szpadlem to cisza że miał zakaz zbliżania się to też cisza same bzdury tu a prawda jest inna.....
Znam poszkodowanego z lat szkolnych. Spoko gość w sile wieku. Jakie 80 tys? Za takie coś to z 80o tysięcy conajmniej