Trwa ustalanie, czy to te zwierzęta zabiły daniele w dwóch miejscach na terenie gminy Złotów.
Do pierwszego ze zdarzeń doszło w ubiegły weekend, z soboty na niedzielę, w hodowli zlokalizowanej w Nowym Dworze.
– Od znajomych otrzymywałem wcześniej informacje, że w mojej okolicy widziano wilka – mówi właściciel. Zagroda danieli, którą posiada, mieści się blisko domu. Teren jest ogrodzony i oświetlony.
– W ten wieczór psy spały w domu. Zwierzę, które zaatakowało, do zagrody dostało się podkopem. Uduszone zostały dwa cielaki. Jeden z nich został wypatroszony i wyciągnięty poza zagrodę i ślad po nim zaginął. Pokiereszowana została też łania, która nie przeżyła tego zdarzenia – mówi hodowca. Sposób działania drapieżnika oraz ślady, jakie zostawił pozwalają przypuszczać, że był to wilk. 100% pewności ma przynieść jednak opinia, którą na podstawie analizy zebranych informacji i śladów opracuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu. Jej treść powinna być znana pod koniec tygodnia.
Kilka dni później okazało się, że doszło do bardzo podobnego zdarzenia w sąsiedniej wsi, tym razem w Górznej.

Zwierze wykonało podkop pod siatką, by dostać się do zagrody
– Hodowlą danieli zajęliśmy się w 2016 roku, zaczynając od jednego koziołka – rozpoczyna Andrzej Łaziński z Górznej. W ciągu dwóch lat stado znacznie się rozrosło.
– Mieliśmy dziewięć matek, sześć cieląt i daniela – samca – wylicza pan Andrzej, w którego gospodarstwie prowadzonym rodzinnie nie brakuje też innych zwierząt. Atak na ich hodowlę nastąpił w nocy z wtorku na środę.
– Rano odkryliśmy, co się stało. Pod siatką był wykonany podkop. Zagryziona i wypatroszona została jedna z matek. Pozostałe daniele były tak przestraszone, że od tamtej nocy grupują się i nocują w części działki, która leży najbliżej drogi biegnącej w stronę Jastrowia – mówi mężczyzna. Dodaje, że w pierwszej chwili przyszło mu na myśl, że ataku mógł się dopuścić pies. Jednak późniejsze odkrycia, które udokumentowali pracownicy RDOŚ, także w tym przypadku pozwalają przypuszczać, że był to jednak wilk. Wskazywać może na to strzępek sierści pozostawiony na ogrodzeniu oraz charakterystyczne ślady odciśniętych w miękkiej ziemi łap.
– Straty to ok. 800 zł, tutaj jednak nie chodzi o pieniądze. Te zwierzęta hodujemy dla przyjemności, a nie dla zysku. To przykre dla nas zdarzenie, ale informacja o nim być może przestrzeże innych, bo wiele mówi się o tym, że na terenie gminy jest wilcza rodzina – mówi Andrzej Łaziński. Przy jego zagrodzie została zainstalowana fotopułapka. Urządzenie może dać kolejne dowody w sprawie. Ponadto przy płocie stanęły fladry* mające odstraszać drapieżniki. Dodatkowe środki zabezpieczające zamierzają też podjąć sami gospodarze.
– Będziemy musieli wkopać dodatkową siatkę w ziemię, tak by w przyszłości utrudnić wykonanie podkopu – mówi p. Andrzej.
Gdy tylko będzie znany raport Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w tej sprawie, przedstawimy go Państwu na łamach „Aktualności”.
Sz. Chwaliszewski
Fladry – to kawałki czerwonego, zwiewnego materiału (np. dederon), o wymiarach 10 × 60 cm, naszyte na mocny sznurek. Rozwiesza się je wokół pastwiska lub na zewnątrz koszaru, na wbitych w ziemię tyczkach, w odległości około 1,5–2 m od zewnętrznych boków ogrodzenia. Fladrami można też otoczyć zwierzęta pasące się na uwięzi, jednak należy zadbać, by nie mogły dosięgnąć fladr i ich pogryźć.
Info z www.polskiwilk.org.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kolesie Szyszki przetrzebili dziką zwierzynę w lasach (przed laty było pełno sarenek i jeleni, teraz spotykane sporadycznie) więc wilki przerzuciły się na inny posiłek.
A co niby te wilki jadły wcześniej? Zjadły co dzikie i teraz dawaj w zagrody a potem na ludzi to normalne, wilk też chce żyć i mu obojętne będzie jakie to białko.
Też widzieliśmy wilka między Radawnica a Ledyczkiem ok północy wyglądał strasznie nie chciała bym spacerować jego ścieżkami
W niedzielę widziałem dwa duże wilki przed miejscowością Nowiny
A białych myszek tam nie było?
Mamy zdjęcie trzech wilków koło Kamienia.Kierowały się na Górzno.
W Józefowie tez są. W tej chwili około 5 sztuk.
W krzywej wsi też sa
Limitowane odstrzały wilka załatwią sprawę, na razie jest ok, puki człowieka nie zagryzą. Zmianę zachowania wilka widać gołym okiem, choćby po tym że częściej występują przypadki poruszania się osobników po "ludzkich" szlakach komunikacyjnych - drogach utwardzonych i asfaltach. To wyraźny znak że obawa wilka przed człowiekiem zaniknęła. Kiedyś wilk unikał wszystkiego co ludzkie, dziś wyżarł wszystko co żyło w lesie i podchodzi pod osiedla ludzkie... Nieprawda? Fałsz? Kit? A pomyślcie kiedy ostatnio widzieliście pasące się sarny na polu albo kiedy przebiegła wam któraś przed maską samochodu na drodze.....
Więcej dokarmiania dzikich zwierząt w ich siedliskach przez łowczych, to dzikie zwierze bliżej dokarmiającego, dzikie zwierze bliżej dokarmiającego, to częstsze sytuacje naruszenia siedliska dokarmiającego, częstsze sytuacje naruszenia siedliska dokarmiającego, to gwarancja społecznego przyzwolenia na odstrzał przez dokarmiającego - łowczego. Łowczy dokarmia - Łowczy strzela - Łowczy ma kiełbasę - Łowczy happy. Wilk leniwy - Wilka nie ma. Łowczy happy - Wilka nie ma. I kto tu jest komu W I L K I E M?...
Za te sprowadzenie wilków na nasze tereny odpowiedzialni są tylko leśnicy. To im głównie przeszkadzało że ludzie chodzą po lesie za grzybami jagodami, a sami polować nie mogli. Więc teraz po kłopocie, ludzie i młodzież się już nie pałęta po lasach bo strach.
Wszędzie są aż strach wejść do lasu na jagody
Kolesie Szyszki przetrzebili dziką zwierzynę w lasach (przed laty było pełno sarenek i jeleni, teraz spotykane sporadycznie) więc wilki przerzuciły się na inny posiłek.
A co niby te wilki jadły wcześniej? Zjadły co dzikie i teraz dawaj w zagrody a potem na ludzi to normalne, wilk też chce żyć i mu obojętne będzie jakie to białko.
Też widzieliśmy wilka między Radawnica a Ledyczkiem ok północy wyglądał strasznie nie chciała bym spacerować jego ścieżkami