Reklama

Wiśniewski – rywal Mościckiego. Wywiad z radnym Rady Gminy Tarnówka

06/11/2016 19:00
Niemal dokładnie w połowie kadencji, dwa lata po ostatnich wyborach i dwa przed kolejnymi, Przemysław Wiśniewski podtrzymuje zapowiedź: będzie zabiegać o funkcję wójta. Z radnym z Osówki rozmawia Piotr Steffen

Lubi Pan Jacka Mościckiego?

Myślę, że tak.

Myślę?

(Uśmiech). Może inaczej. Lubię go, w każdym razie nie mam powodów, żeby nie darzyć go sympatią.

Czasami na komisjach i sesjach można odnieść wrażenie, że nie przepada Pan za wójtem.

Nie można łączyć polityki z życiem prywatnym. Nie unikamy się, gdy jest okazja normalnie rozmawiamy. Również na prywatne tematy, chociażby związane z rolnictwem, którym na co dzień się zajmujemy. Faktem jest, że kolegami nigdy nie byliśmy, ale jesteśmy sąsiadami przez miedzę. Mamy sporo wspólnej granicy między polami.

Po dwóch latach kadencji, podobnie jak na jej początku, nadal wydaje się Pan być zagorzałym przeciwnikiem wójta. Na posiedzeniach regularnie słychać z Pana ust krytykę pod jego adresem.

Od tego jest przecież opozycja. Skoro już przypisano mi taką rolę, to do czegoś zobowiązuje. Inaczej mogłoby to być źle zrozumiane: początkowo miał coś do wójta, a nagle wszystko jest ok. Czuję się opozycją do obecnej koalicji i chcę być w tym po prostu konsekwentny. Zmuszać rządzących gminą, żeby podejmowali jak najbardziej racjonalne decyzje.

Reklama

Ma Pan poczucie, że efekty pracy wójta i jego radnych nie są optymalnie dobre dla gminy?

Wydaje mi się, że to nie jest do końca to, czego ludzie oczekiwali.

Pozytywy też Pan dostrzega?

Tak, czego najlepszym dowodem jest chyba to, że stać mnie na to, żeby dobrze ocenić, również podczas obrad, słuszne i racjonalne decyzje.

Takie opinie w Pana ustach to raczej rzadkość.

Ale się zdarzają. Kilkakrotnie podczas komisji i sesji chwaliłem. Nie pamiętam dokładnie, w jakich było to sytuacjach, ale tak było. Nie należę do tych, którzy wyłącznie krytykują. Staram się też, żeby ta krytyka była konstruktywna i mam wrażenie, że to pomaga, bo rządzący gminą biorą niekiedy te spostrzeżenia pod uwagę.

Reklama

Co w Pana ocenie jest większą słabością koalicyjnej grupy rządzącej gminą: wójt czy jego radni?

Trudno mi powiedzieć, gdyż nie wiem, kto tak naprawdę rządzi gminą.

Na sesjach i komisjach dość często zdradza Pan swoje emocje – niejednokrotnie zauważałem, że śmiał się Pan pod nosem, co było ewidentnym dowodem tego, co sądzi Pan w danej sprawie. Chociażby niedawna sytuacja, gdy w miejsce Piotra Zajkowskiego przewodniczącym komisji rewizyjnej wybrano Sylwestra Sławskiego.

Pamiętam, padły wtedy słowa, że to najlepszy kandydat na tę funkcję oraz człowiek, który najwięcej zrobił dla tej gminy. Czasami mam wrażenie, że ta ekipa zeszła ze ścieżki, którą chciała iść, a radni zapomnieli, o czym mówili na początku kadencji czy nawet przed wyborami. Niektóre decyzje, chociażby ta o powierzeniu funkcji panu Sławskiemu, są niepoważne.

Była propozycja, żeby zmienić składy komisji i powierzyć funkcję komuś spoza wyborczego komitetu wójta. Nikt nie chciał, Pan również.

Po pierwsze, wybór był z góry ustalony. Po drugie nie chcę wiązać się z żadną funkcją w radzie. Myślę, że byłbym w mało komfortowej sytuacji, nie mógłbym spokojnie wywiązywać się z opozycyjnej roli.

Reklama

Chyba przeciwnie?

Mam odmienne wrażenie. Przewodniczący komisji rewizyjnej w tym układzie nie ma żadnego wpływu na wójta.

Jest coś, co w wykonaniu wójta i radnych z jego komitetu zaskoczyło Pana w dwóch pierwszych latach obecnej kadencji?

Nie. Oczywistym było, że nowa władza uruchomi fundusz sołecki. Pewnym było również to, że będzie chciała przede wszystkim skorzystać z finansowych możliwości, jakie wynikają z ostatniego rozdania unijnych pieniędzy. Obojętnie kto by nie był wójtem, każdy sięgałby po te fundusze.


W dalszej części rozmowy zadałem jeszcze 16 pytań,  m.in. następujące:

Podsumowując ostatnie lata, w Pana ocenie kto był lepszym wójtem: Mościcki czy Baran?

Jest w Panu jeszcze żal, że to nie Panu powierzono funkcję przewodniczącego?

Rozumiem, że główny, wspólny powód tych spornych kwestii od dwóch lat jest niezmienny – chce Pan wystartować w kolejnych wyborach na wójta?

Reklama

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Nie mam pewności, czy ofensywą po zewnętrzne pieniądze wykazałby się poprzedni wójt. To był przecież jeden z głównych zarzutów względem jego rządów: że mało pozyskiwał zewnętrznych funduszy.

W końcówce poprzedniej kadencji nawet on sięgał po te pieniądze, więc myślę, że w tej kadencji również pod jego kierownictwem gmina zabiegałaby o takie fundusze.

Obecna ekipa zaskoczyła mnie na początku kadencji tym, że nie chciano obniżyć podatków. Tyle mówiono o tym w poprzedniej kadencji oraz przed wyborami, a gdy przyszło co do czego, wykalkulowano, że nie ma pieniędzy i nie można pozwolić sobie na takie obniżki. Sprawdziło się powiedzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Uważam też, że niektóre inwestycje nie są konieczne, tymczasem są rozdmuchiwane, podczas gdy później i tak niewiele z nich wynika. Tak było chociażby z planami dotyczącymi lapidarium przy cmentarzu. Inicjatywa upadła. Ten samorządowy balon niekiedy jest zbyt mocno pompowany, a później nic z tego nie wychodzi. No i te ciągłe imprezy. Wydaje mi się, że jak na niewielkie możliwości budżetu gminy zdecydowanie za dużo wydajemy publicznych pieniędzy na, mówiąc wprost, imprezowanie. Nie pamiętam dokładnej kwoty, ale w tym roku wydamy na nie ok. 50 tys. zł. Ja wiem, że rozbawione społeczeństwo jest mniej konfliktowe, ale chyba nie tędy droga. Za chwilę dojdziemy do absurdów. Któryś z sołtysów skomentował to kiedyś, że u nas to tylko igrzyska zamiast chleba.

Reklama

Podsumowując ostatnie lata, w Pana ocenie kto był lepszym wójtem: Mościcki czy Baran?

Niewiele się zmieniło. Jedynie to, że obecny wójt odważniej podszedł do kwestii unijnych funduszy. Ale, jak powiedziałem, to było oczywistym niezależnie od tego, kto kierowałby gminą. Nie sięganie po takie pieniądze byłoby strzałem w kolano, może nawet wyżej. W samym zarządzaniu budżetem nic się nie zmieniło.

Oprócz Pana jeszcze Dariusz Leszczyński często mówi NIE obecnej grupie rządzącej – jesteście razem w tej nielicznej opozycji?

Nie można mówić o zawiązaniu jakiejś koalicji między nami. Czasami konsultujemy pewne rzeczy, ale nie spotykamy się, nie przygotowujemy, na pewno nie można mówić o współpracy. To, że czasami mówimy jednym głosem potwierdza, że słusznie coś wskazujemy lub krytykujemy. Od początku było wiadomo, że w tej radzie nie będzie mowy o silnej opozycji, tym bardziej, że grupa Jacka Mościckiego bardzo szybko zaczęła przechwytywać radnych, którzy weszli do rady z komitetu poprzedniego wójta.

Reklama

Jest w Panu jeszcze żal, że to nie Panu powierzono funkcję przewodniczącego?

Nie. Mogę nawet powiedzieć, że obecnie nie chciałbym jej piastować. Będąc przewodniczącym byłoby mi niezręcznie wywiązywać się z opozycyjnej roli.

Po dwóch latach może Pan przyznać, że Marcin Nowosielski był dobrym wyborem czy powierzenie funkcji szefa rady innemu radnemu byłoby lepszym wyjściem?

To nie ma większego znaczenia. Obojętnie, kto z komitetu wójta by nie był przewodniczącym, prezentowałby zbliżony poziom.

Czasami mam wrażenie, że punktując pewne sprawy przesadza Pan. Niekiedy wydaje się, że chwyta się Pan każdej możliwej okazji, aby dopiec, zwłaszcza wójtowi.

Nie zgadzam się z taką opinią.

Miewa Pan czasami refleksję, że przegina?

Nie.

Pamiętam posiedzenie, gdy sekretarz Maria Muszyńska wypunktowała Pana wypowiedź, oceniając, że Pan przesadza. Przepraszam, że zagadnę o ten rodzinny wątek, ale jest ciekawy: dwóch wujków w radzie (Tadeusz Wiśniewski i Piotr Muszyński), ciocia w urzędzie (wspomniana sekretarz) – zdarza się, że prywatnie zwracają Panu uwagę, że w tym krytykowaniu robi się Pan zwyczajnie czepialski?

O ile pamiętam, chyba nie zdarzyło się, żeby ktoś powiedział mi, żebym dał już spokój. Zresztą, jak mówiłem, to nie jest tak, że zawsze krytykuję. Przeciwnie, zdarza się, że tonuję wypowiedzi lub się od nich powstrzymuję. Może czasami niepotrzebnie.

Reklama

Na ostatniej sesji wyraźnie zdenerwował Pan wójta. Mościcki uznał, że powinien Pan skończyć z tą nieustanną krytyką i włączyć się w coś kreatywnego. Możliwe, że cierpliwość Jacka Mościckiego względem Pana się kończy?

Nie wiem. Faktem jest, że na ostatniej sesji uniósł się, a ja nie odpowiedziałem, bo wyszedłem z założenia, że nie będę prowadzić do pyskówki. Źle by się stało, gdyby emocje wzięły górę. Tym bardziej, że wójt i tak zawsze jest na wygranej pozycji, bo ostatni może zabrać głos. Wójt zarzucił mi kiedyś, że mijamy się w gminie. Przepraszam bardzo, ale nie będę wpraszać się do jego gabinetu. On jest tam gospodarzem, jeżeli zaprosi mnie na spotkanie, na pewno wejdę i porozmawiamy. Jeśli natomiast Jacek Mościcki uważa, że powinno być jak w czasach poprzedniego wójta, kiedy chodziło się do niego z prośbą, żeby coś załatwić, to jest w błędzie. Nie na tym rzecz polega.

Jest między wami personalny konflikt.

Być może.

Reklama

Rozumiem, że główny, wspólny powód tych spornych kwestii od dwóch lat jest niezmienny – chce Pan wystartować w kolejnych wyborach na wójta?

To, że wystartuję w wyborach nie jest powodem naszych sporów w kwestii rządzenia gminą. Mamy inne priorytety. Co do wyborów, zdania oczywiście nie zmieniam. Jeżeli wójt również wystartuje, w najbliższych wyborach będziemy przeciwnikami.

Jacek Mościcki o tym wie?

Sądzę, że tak i chyba dlatego wszystko co mówię na sesjach czy komisjach odbiera jako początek kampanii wyborczej.

Ona faktycznie już się rozpoczęła w Pana wykonaniu?

Nie, jeszcze na to za wcześnie. Sądzę, że decydujący w tym zakresie będzie ostatni rok przed wyborami.

Reklama

Po co chce Pan startować? Ma Pan przecież co robić. Duże gospodarstwo jest, zajęcia na nim chyba Panu nie brakuje, pieniędzy też pewnie nie. Dla prestiżu, ambicji?

Po pierwsze mam duże przekonanie, że pewne rzeczy w naszej gminie można robić lepiej. Mam na myśli podstawowe rzeczy jak wodociągi czy kanalizacja – mówiąc dosłownie i w przenośni – bardziej przyziemne. Po drugie, taki jestem. Ale tu absolutnie nie chodzi o żaden prestiż. Raczej o potrzeby wynikające z mojego charakteru.

Będziecie mieć innych kontrkandydatów?

Obecnie wydaje się, że nie.

Pojedynek między wami będzie wyrównany czy jeden zmiażdży drugiego w tej wyborczej konfrontacji?

To będzie raczej wyrównana i myślę, że czysta walka.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zatroskany Obywatel - niezalogowany 2016-11-22 02:20:30

    Taki "drobny pijaczek" to jedynie wsiądzie na rower i rozpierdoli sobie maskę bo na nic innego go nie stać niż na starego składaka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    robert - niezalogowany 2016-11-08 19:48:10

    Ciekawe jak przez takiego drobnego pijaczka ktoś z twojej rodziny będzie miał nie daj Bóg wypadek to czy też będziesz taki mądrala

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ola - niezalogowany 2016-11-07 22:49:09

    Dziękuję za ten komentarz, a już myślałam ze tylko ja obserwując życie w naszej gminie widzę że coś jest nie tak. Może osoby do których jest adresowany przejrzą na oczy. Jeśli się tak nie stanie to będzie znaczyć że wpadliśmy z deszczu pod rynne i przy urnie wyborczej damy mandat zaufania komuś innemu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości