Reklama

Wizja lokalna

25/11/2012 00:00
Mieszkaniec Paruszki skarżył się na władze gminy. Po sprawdzeniu okazało się, że nie miał racji

Dwa tygodnie temu pisaliśmy o Marku Machnowskim z Paruszki, który zarzuca, że na skutek błędów przy remoncie drogi, zalewa jego posesję. Burmistrz Krajenki Stefan Kitela zapewnił wówczas, że sprawdzi osobiście, czy fakt taki ma miejsce.

Sprawę na sesji wywołał radny Marek Matysiak, któremu Marek Machnowski się poskarżył. Radny oglądał również to miejsce.- Pan Machnowski zwracał się do gminy z tym problemem, na odczepnego przywieziono kilka taczek ziemi. Tak to wygląda – dodał wtedy radny. Głos zabrał wówczas zainteresowany, który na urzędnikach nie pozostawił suchej nitki. Pytał też, kto zezwolił na wywożenie kamieni z rozbiórki drogi na prywatne podwórka.
[[reklama]]
W ubiegłym tygodniu, zgodnie z obietnicą, Stefan Kitela ze swoim zastępcą pojawił się w Paruszce przy posesji Marka Machnowskiego. Faktycznie, droga jest tak wyprofilowana (jest tu zakręt), że woda spływa na niezabudowaną (ogród) posesję, z tym, że leży ona kilkadziesiąt centymetrów poniżej asfaltu. Nawet gdyby asfalt podczas remontu podniesiono o kilka centymetrów, to na pewno nie to jest powodem zalewania ogrodu. Aby jednak temu zapobiec, gmina przywiozła w to miejsce kilka przyczep ziemi. – Jeśli jest taka potrzeba, dowieziemy jej jeszcze – oświadcza Andrzej Szałek zastępca burmistrza.

A co z kamieniami? – Pytałem wykonawcę drogi, co się z nimi działo. Zgodnie z przepisami należą one do wykonawcy, który uznał, że może sobie je wziąć każdy mieszkaniec Paruszki, który chciałby u siebie poprawić wjazd na posesję. Tak też się stało. Dlaczego nie dostał kamieni marek Machnowski, tego już nie wiem – tłumaczy burmistrz Stefan Kitela.

Inwestor twierdzi, że prace wykonano zgodnie z planami; więcej – właśnie w tym problematycznym miejscu starano się skarżącemu pójść jak najbardziej na rękę. Chciano przywieźć ziemię i usypać wał, ale zainteresowany wyprosił robotników. - Ten pan chciał żebyśmy usypali wał w taki sposób, że powstałaby w tym miejscu jedna wielka kałuża. Na to nie mogliśmy pozwolić. Dlatego nie kazał nam nic robić – oświadcza kierownik budowy.

Ryszard Mikietyński


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości