Reklama

Z miłości do księdza. W buczkowskiej parafii wszystko jest inaczej

20/08/2017 19:00
Im bardziej cierpi, tym mocniej wiąże się z ludźmi. A oni zrobiliby dla niego wszystko. Takiego kapłana ze świecą szukać

Pogrzeb. Tłum żałobników, córki zmarłej zawodzą, a tu księdzu grunt spod nóg ucieka. Z kropidłem wzniesionym ku niebu wjeżdża pod trumnę. Szok. Płacz się urywa, ksiądz krzyczy:

Wandziu, nie bierz mnie za żywota!

W domu sołtysa Ryszarda Glugli siedzimy we czwórkę, wszyscy zanosimy się od śmiechu.

Leciał wtedy program „Śmiechu warte”. Jakby to dał w telewizję, wielką nagrodę by ksiądz dostał

– Jan Gołła z rady parafialnej rechocze najgłośniej. To on wyciąga duchownego z grobu. A ten to chłop na schwał, ponad sto kilogramów.

Reklama

Biały był jak te drzwi tutaj, ale dalej normalnie mszę odprawiał

– pamięta sołtys.

Ksiądz Tadeusz Kolon trafia do Wielkiego Buczka z końcem wakacji 1990 roku. Ze Śląska. Robi wrażenie jako „piękny, uroczy i zgrabny mężczyzna”. Z czarnymi lokami. Zaskakuje parafian talentem muzycznym. W ruch idą gitara i akordeon, potem też bębny. Powstaje schola. Ale najbardziej zjednuje sobie ludzi na piłkarskim boisku. Prawie rok po objęciu parafii, podczas dożynek, sędziuje mecz piłkarski.

Psy latały po boisku, chcieli go gryźć, ten na nie gwizdał…

Reklama

– opowiada Elżbieta Sikorska, która na co dzień pomaga księdzu.

Tak zdobywał wszystkich, bo razem z nami był

– dodaje. Z początku ludzie mu czapkują, ale on woła do nich „cześć”.

Pierwszy zgrzyt przychodzi w 1991. Przez I komunię świętą. Uroczystą mszę proboszcz planuje na 8:00, więc rolnicy się buntują. A kto trzodę oporządzi? Kto krowy wydoi i na pastwisko wypędzi? A ksiądz chciał, by parafianie więcej czasu na świętowanie mieli.

Dopiero po czasie nas przepraszał, gdy się dowiedział, ile z tym było zachodu. Że ktoś wstał o 4:00, żeby się wyrobić

Reklama

– mówi R. Glugla. Miejscowi kwitują to krótko: wtedy jeszcze miasto z ks. Tadeusza nie wylazło. Teraz komunie są jak się należy, o 10–11.


To dopiero 30% artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

W buczkowskiej parafii wszystko jest inaczej. Kazania są tak krótkie, że zdawać by się mogło, że można je przeoczyć. – Nieraz dwie – trzy minuty trwają, a człowiek...

– Ludzie sobie to chwalą. Przedtem trzeba było ze dwie godziny czekać, wyglądać księdza, a teraz idą do kościoła na wyznaczoną godzinę i już...

Ksiądz całkiem wysiada przed Sylwestrem. Kilka lat temu. Nogi odmawiają mu posłuszeństwa całkowicie – taki rodzinny spadek. Na łóżku znajduje go...

Reklama

– Beczą wszyscy jak cielaki – R. Glugla opisuje przyjazd księdza Tadeusza do domu, na chwilę, na 30–lecie jego święceń kapłańskich. Strażacy wnoszą go...

– Co? To je ksiądz?! W Buczku ksiądz jest tylko jeden, ksiądz Tadeusz. A reszta to są szczochy zdojone!...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


W buczkowskiej parafii wszystko jest inaczej.

Kazania są tak krótkie, że zdawać by się mogło, że można je przeoczyć.

Nieraz dwie – trzy minuty trwają, a człowiek zapamiętuje je na cały tydzień

– zapewnia sołtys Glugla.

To dużo ludzi z Werska, Debrzna czy innych miejscowości do nas zwabiło, bo msza nigdy nie przekroczyła godziny

Reklama

– chwali się J. Gołła.

Komunię świętą chór dostaje na koniec mszy, więc ciszy w kościele nie ma. Przyjezdni się dziwią, ale po co ciało Chrystusa przy odgłosie szurania butów przyjmować, skoro można przy akompaniamencie chóru?

Kolędy ksiądz po niemiecku śpiewa dla tych, którzy z Wielkiego Buczka i okolic na Zachód za lepszym chlebem wyjeżdżają.

To środowisko jest poniemieckie. Moja ciotka przyjechała raz z Berlina, ksiądz ją osobiście powitał, a ona bach, 50 marek na tacę!

– mówi pan Janek. Bo ksiądz Tadeusz, Ślązak w końcu, doskonale mówi w języku Goethego. Niemieckich grzechów też wysłucha i Niemcowi rozgrzeszenie da. Gdy ci z Zachodu na święta do rodzin przyjadą, to wyspowiada ich choćby w domu lub na schodach, jest nawet na telefon. A przy okazji młodych żyjących na kocią łapę do ślubu namówi.

Reklama

Okrzcić im dziecko okrzci, ale przy drugim już na ślub bardziej nalega

– twierdzi E. Sikorska.

Jak przyjdzie inny i tego wszystkiego nie będzie robił, to nie będą go ludzie uważać za księdza

– pan Gołła przypomina, że proboszcz Kolon jest ciężko chory. Sam kiedyś powiedział, że Jezus znacznie krócej niż on cierpiał...

Wreszcie w Wielkim Buczku ksiądz ma urlop. W wakacje choćby w domu siedział, to jedną mszę odprawia, a nie dwie jak normalnie. I to ludzie zaakceptowali.

Hitem parafii jest jednak kolęda. Proboszcz Kolon od lat walczy z chorobą nóg. Ta w końcu sadza go na wózek, więc duchowny nie może odwiedzać wiernych. Wpada na inny pomysł – niech oni przyjdą do niego. I przychodzą. Jednego dnia, na z góry ustaloną godzinę. Siadają w ławkach, ksiądz mówi „pokój temu domowi” i zaczynają rozmawiać. Co kogo boli, komu trzeba pomóc, jakie remonty czekają parafię. Ci bardziej skryci po mszy rozmawiają z proboszczem w cztery oczy.

Reklama

Każdy ma swoją kopertę i to, co by dał w domu, daje tu, do koszyka kładzie

– opowiada pan Janek.

Ludzie sobie to chwalą. Przedtem trzeba było ze dwie godziny czekać, wyglądać księdza, a teraz idą do kościoła na wyznaczoną godzinę i już

– mówi pan Ryszard, a pani Ela dodaje:

Opowiadałam o tym gościom mojej bratowej, to nie mogli kapnąć, co to jest.

I też by tak kcieli.

Elastyczność księdza zjednuje mu parafian. I ten jego dar przekonywania... Nagłośnienie, posadzki, ogrzewanie w kościele w W. Buczku, budowa kościoła w Czyżkowie, zalewu za plebanią – prawie wszystko robią wierni.

Reklama

On tak potrafi nas podejść, nie wiem, jak to robi, że sam najmniej zrobi, a ludzie działają

– śmieje się sołtys.

No przy kopaniu zalewu jak był dwa razy to było wiele. Tak mnie okręcił, że to prowadziłem

– dodaje J. Gołła.

Zawsze tak rzuci hasło i się dzieje…

A czasem, jak na św. Floriana, rzuci strażakom tacę i powie: idźcie sobie porządźcie.

Ksiądz całkiem wysiada przed Sylwestrem. Kilka lat temu. Nogi odmawiają mu posłuszeństwa całkowicie – taki rodzinny spadek. Na łóżku znajduje go E. Sikorska. Duchowny dziwnie mówi, znowu nafaszerował się tabletkami przeciwbólowymi. Bo od lekarzy ks. Tadeusz najchętniej opędzałby się święconą wodą. Zawołani na pomoc mężczyźni wynoszą go z domu, do karetki. Pani Ela podsłuchuje coś o sepsie. Parafia zastyga w strachu. Duszpasterz najpierw trafia do szpitala w Pile. Któregoś dnia odwiedzają go strażacy. Siadają w jego izolatce, ksiądz pali papierosy.

Reklama

Dymu pełno. Lekarz wchodzi: co tu jest? Pali się czy co? Strażaki gotowe do gaszenia...

Jan Gołła znowu zanosi się śmiechem.

„Otwórzcie prędko okno, bo jak przyjdzie ordynator to mnie zwolni”

– relacjonuje słowa lekarza. Z Piły ks. Tadeusz jedzie do Złotowa, na oddział paliatywny.

Zajęła się nim pani oddziałowa Teresa Marchlewicz–Pachuc. Ona ma niesamowite serce. I teraz jeździ do niego i robi mu te nogi

– zaznacza sołtys Glugla. W szpitalu nie ma dnia bez odwiedzin.

To ksiądz nas nauczył tego dobra

– mówią parafianie.

Reklama

Oni odwdzięczają się, trzymając kasę parafii w ryzach. To co ludzie płacą za śluby i pogrzeby idzie na konto zastępcy proboszcza, który przyjeżdża z innej parafii. Reszta ma zostać w Buczku. Ksiądz „zastępca”: Nie ma pieniędzy z tacy, gdzie ten pan?! Zawołać mi go! Gdy staje przed nim skarbnik woła:

Panie, dawaj te pieniądze z tacy! A ten twardo: – Nie, pieniądze mam tu, ale ty ich nie dostaniesz! – Beczą wszyscy jak cielaki

– R. Glugla opisuje przyjazd księdza Tadeusza do domu, na chwilę, na 30–lecie jego święceń kapłańskich. Strażacy wnoszą go na wózku do kościoła. On jedzie między ławkami wiernych, odwraca się, wydusza „Witam was moi kochani” i wybucha płaczem. Łzy leją się strumieniami przez kilkanaście minut. Z młodych i starych oczu. Parafian i przyjezdnych.

Dla młodych jest jak ojciec, dla nas jak brat i przyjaciel, dla innych po prostu jak duszpasterz. Każdy może w nim odczuć bliskość

– twierdzi pan Ryszard, któremu proboszcz Kolon przyjmował dzieci do komunii i udzielał im ślubu. Zżył się z mieszkańcami parafii przez te dwadzieścia siedem lat.

A że długo na wózku albo na motorku jeździ i nawet na podniesieniu podczas mszy nie wstaje? A pod wózkiem, za ołtarzem jest kałuża, tak mu się te nogi „pocą”? Większości to nie przeszkadza. Nasi rozmówcy twierdzą, że niepełnosprawny więcej im daje niż niejeden zdrowy. Choć cierpi, to chce być wśród nich.

Widać po nim ten ból, ale choćby na chwilę przyjedzie np. na festyn i ludzie to doceniają

– podkreśla Jan Gołła, który już się boi, co to będzie, gdy ksiądz Tadeusz przejdzie na emeryturę.

Ludzie przestaną na tacę dawać, to nowy ksiądz sam ucieknie

– żartuje Elżbieta Sikorska.

Będzie dziwnie. Będzie się działa krzywda

– uważa pan Jan. Na dowód, jakim przywiązaniem darzą księdza Tadeusza Kolona mieszkańcy sołtys przytacza historyjkę sprzed lat: Na plebanii gości oaza. Miejscowi chłopcy, trochę łobuzy, palą ognisko nad zalewem, popijają i co jakiś czas idą na panny ze Śląska. Ksiądz, który opiekuje się dziewczętami, przegania ich, a oni znowu próbują. W końcu przychodzi do ich ogniska, straszy policją.

Kto to je?

– pyta miejscowy, rzadko zaglądający do kościoła, rozrabiaka, patrząc na mężczyznę z krótkich spodenkach i podkoszulku.

Ciii, to ksiądz je

– uspokajają go koledzy.

Co? To je ksiądz?! W Buczku ksiądz jest tylko jeden, ksiądz Tadeusz. A reszta to są szczochy zdojone!

Znowu wszyscy wybuchamy śmiechem.

To była ostatnia oaza tutaj

– rzuca Jan Gołła, podtrzymując nasze rozbawienie.

Od tego czasu przywiązanie do proboszcza jeszcze wzrosło. Ks. Tadeusz zaczyna chodzić, więc parafianie mają nadzieję, że zostanie z nimi na lata.

Kochamy go za jego pogodę ducha. Za to, że jest dla nas dobry. Za to, że jest

– mówią chórem.

On ma w sobie coś wyjątkowego.

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Anna - niezalogowany 2017-08-20 22:09:25

    Ksiądz z powołania !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kasia - niezalogowany 2017-08-20 22:02:17

    Takiego kochanego księdza jak ksiądz Tadeusz nie ma drugiego !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kto ma wiedzieć ten wie - niezalogowany 2017-08-20 20:50:03

    Dobry człowiek, ale koncertowo spiiiiiiii sobie zdrowie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości