Reklama

Z pustego i Wełniak nie naleje

02/12/2012 00:00
Zwolnienie z podatku? - strata dla gminy. Podstrefa ekonomiczna? - bez sensu. Złotów nie ma pomysłu na ściągnięcie inwestorów. Tymczasem miejscowych kuszą ofertami inni, choćby Niemcy

Z pocałowaniem ręki

12 lipca tego roku. Do Metplastu Karo wpływa oferta z niemieckiego Görlitz. Władze miasta, leżącego przy granicy z Polską, proponują przeniesienie fabryki do siebie. W piśmie sporządzanym w języku polskim opisują warunki, podają zalety inwestowania w Saksonii.

Maksymalne wsparcie inwestycji ze środków Unii Europejskiej to 30%, a średnich i małych przedsiębiorstw - do 50%. - Tego typu oferty stają się standardem. Inwestora trzeba zachęcić – inicjatywę Niemców ocenia prezes Metalplastu Karo Złotów, Dariusz Filipowicz.
To nie podkradanie firm, to biznes.

Przykład z naszego podwórka. 26 listopada 2006 roku. W Blękwicie otwarta zostaje nowa siedziba firmy Rek-Swed. To efekt starań m.in. wójta gminy Złotów Kazimierza Treli o pozyskanie przychylności Lasse Granqvista. Szwed zamyka zakład w Złotowie i przenosi się na teren gminy Złotów. W zamian otrzymuje całkowite umorzenie podatku w latach 2007 – 2009 i 50% ulgi rok później. Łącznie to ponad 158 tys. złotych. Dodatkowo gmina dokłada się do budowy chodnika z Blękwitu pod bramę firmy.

Filozofia jest prosta: nie pytaj, co inwestor może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla inwestora.

Przyjdzie góra do Mahometa


Co dla potencjalnych inwestorów może zrobić Złotów? - Możemy zaproponować teren budowlany – burmistrz Złotowa, Stanisław Wełniak odpowiedź ma gotową. - W Blękwicie mamy ponad 100 ha w pełni uzbrojonych – kilka miesięcy wcześniej o tym samym terenie włodarz mówi, że jak przyjdzie inwestor, to miasto działki uzbroi. - Woda jest, do przepompowni ścieków 100 metrów, gaz idzie obok, prąd jest naprzeciwko. W każdej chwili możemy to uruchomić – utrzymuje St. Wełniak.

Samorząd może też umorzyć podatki, ale o takich działaniach Stanisław Wełniak mówi wprost: - Co to za interes zwolnić firmę na ileś lat z podatku? To żaden interes, to jest działanie na szkodę gminy. Jak przedsiębiorca zatrudniający załóżmy 100 osób nie ma 17 tys. zł na podatek, to to jest żaden przedsiębiorca.

To myślenie na skróty, z którym nie zgadza się radny Stanisław Wojtuń. – Nie ma tu woli burmistrza, który ma przecież większość w radzie. A trzeba pamiętać, że jeżeli stworzymy tu miejsca pracy, to te pieniądze z zastosowanych ulg w końcu do nas wrócą – członek komisji gospodarczej zachęca do perspektywicznego myślenia.
[[reklama]]
Jedyna konkretna pomoc Złotowa dla przedsiębiorców to zwolnienie w podatku od nieruchomości w ramach regionalnej pomocy inwestycyjnej. Przez rok przy inwestycji do 30 tys. euro lub utworzeniu co najmniej trzech miejsc pracy; dwa lata przy nakładach do 100 tys. euro lub sześciu miejscach pracy i trzy lata dla inwestycji powyżej 100 tys. euro i co najmniej dziesięciu nowych miejscach pracy.
[[nowa_strona]]
Złotów na wstecznym

A pracy w Złotowie jest niewiele. Na koniec października w mieście było 1037 bezrobotnych. W powiecie: 4374. Kilka tygodni temu upadł Płytmat, pracę straciło ponad sto osób. Nowych inwestycji nie widać.

Stanisław Wełniak: - Nie trzeba żałować, że coś pada, bo to pada z różnych powodów. Jest potencjał, są nieruchomości w Złotowie i prędzej czy później chętny na nie się znajdzie. Na przykład padł Jankowiak, stało to puste, potem znalazł się chętny i to działa. To samo z Zaciszem – nie udawało się, nie udawało, a teraz to funkcjonuje.

Burmistrz Wełniak twierdzi, że podstawowym zadaniem miasta jest dbanie o te firmy, które tu działają. Ale inicjatywa Görlitz kuszącego Metaplast Karo to ostrzeżenie, które należy traktować serio. Kto się nie rozwija, ten się cofa. A Złotów dusi się we własnym sosie.

W mieście działa około tysiąca podmiotów gospodarczych. Ich liczba w ciągu ostatnich lat zmieniała się nieznacznie.
[[reklama]]
Przedsiębiorca z worem

Zmieniają się za to podatki. W 2008 roku taksa od budynków zajętych pod działalność wynosiła 15,21 zł za metr. W roku 2012 już 19,37 zł, mimo protestów przedsiębiorców.

Karol Pufal, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie: - Jak ktoś chce rozszerzyć działalność, to trzeba mu pomóc, a nie myśleć o zapełnieniu kasy miasta.

Do kosza trafiła umowa między burmistrzem a przedsiębiorcami mówiąca o nieprzekraczaniu granicy 80% maksymalnych stawek podatku. Dziś jest to średnio 83%. – Umowa dotyczyła poprzedniej kadencji, a gminy, które uchwalały podatek później niż my, mają wyższe podatki – odpiera zarzuty włodarz Zlotowa i dodaje: - Nawet jeśli indywidualny przedsiębiorca ma 300 m² powierzchni, a płaci teraz 19 zł za metr, to to daje 470 zł miesięcznie podatku. I za to chce, żeby mu ulice budować, oświetlenie zrobić i dziecko do przedszkola przyjąć.

Na klimat inwestycyjny w mieście skarżą się też duzi przedsiębiorcy: - Czy Rada Miejska gruntownie analizuje swoje decyzje? Stawka podatku od nieruchomości jest na poziomie stawek obowiązujących w miejscowościach Śląska, a często wyższa - tak wynika z informacji, jakie mam z innych naszych spółek. Skoro na Śląsku jest inny dostęp do infrastruktury, do specjalistów, to czym Złotów chce zachęcić inwestora? – pyta D. Filipowicz.

W przypadku Metaplastu Karo niedawno uchwalony wzrost stawki podatku o średnio ponad 2,2% poskutkuje wzrostem zobowiązania wobec miasta do ponad 700 tysięcy złotych w przyszłym roku. To 23% więcej niż w roku 2008.

Prezes Filipowicz: - Ja rozumiem problemy samorządów, ale wyglądając przez okno widzę zakład, który upadł i szukam w tym świadomości lokalnej. Wzrost podatków przyjmuję z pokorą, ale on sprawia, że tych kwot gdzieś trzeba poszukać.
[[nowa_strona]]
Bajka o strefie

Czy Złotów ma szansę na utworzenie strefy lub podstrefy ekonomicznej? Duże aglomeracje właśnie w nich szukają szans na rozwój. Starosta Ryszard Goławski wierzy, że stać nas na to: - Moglibyśmy rozmawiać o utworzeniu podstrefy Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, ale do tego potrzebne są tereny. Włodarz powiatu ma pomysł na ich pozyskanie, ale szczegółów zdradzać nie chce.

Ale i wobec strefy Stanisław Wełniak jest sceptyczny: - To jest zły pomysł. Wielkim zwolennikiem strefy był Kazimierz Trela. Jeździł do Słupka itd., ale szybko zmienił zdanie. Grunt trzeba oddać strefie, a gmina nie ma z tego nic. Przy dużych aglomeracjach to ma sens, bo strefy są rejestrowane i płacą podatki.

Strefa ekonomiczna funkcjonuje w Pile, ale boomu inwestycyjnego tam nie widać. Jednak czy to usprawiedliwia brak inicjatywy władz Złotowa?
[[reklama]]
- Żeby przyciągnąć nowych inwestorów miasto robi niewiele – uważa radny Stanisław Wojtuń.
A przykłady, że można, są. W Podaninie koło Chodzieży od niedawna działa fabryka mebli mająca docelowo zatrudniać tysiąc dwieście osób. W zdobyciu środków unijnych na jej budowę pomógł poseł Adam Szejnfeld. Dla Złotowa parlamentarzyści z naszego regionu nie robią w tym temacie niczego.

Z kolei prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz politykę miasta podporządkowuje inwestorom. Dosłownie rozwija przed nimi czerwony dywan, co przynosi efekty. Produkty reklamujące miasto znają w świecie – na przykład figurę krowy z Nowej Soli z popcornem w środku ma w ogrodzie Sylwester Stallone.

Burmistrz Bochni, Stefan Kolawiński ma 25 mln zł ze środków UE na Bocheńską Strefę Aktywności Gospodarczej. Prace nad projektem trwały kilka lat, ale wkrótce pod miastem powstaną dwie fabryki ze stu pięćdziesięcioma miejscami pracy.

Czy jesteśmy gorsi od Nowej Soli czy Bochni? Nie, ale musimy wykorzystać swój potencjał.
- Musimy postawić na turystykę, ale w tym temacie także nic się nie dzieje – twierdzi St. Wojtuń. A mogłoby. Choć turystyka to nie jedyny pomysł. Do ich realizacji trzeba jednak mieć otwartą głowę.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości