Rekordziści podobno ustawili się w ogonku już o wpół do pierwszej w nocy
Tuż po godzinie 8.00 odebraliśmy telefon od zniecierpliwionego kolejkowicza, który dość miał tkwienia w kolejce do rejestracji do poradni kardiologicznej. Kiedy dojechaliśmy na miejsce ogonek liczył już zdecydowanie mniej osób, jak udało nam się jednak dowiedzieć od pań i panów, którzy przybyli przed budynek w granicach godziny 7.00 – 8.00, więc wciąż tam stali, wcześniej pacjenci tłoczyli się aż pod główną bramę. Miało ich być około 100. Niektórzy spędzili na mrozie wiele godzin – podobno pierwsze osoby, zapewne kierowane troską o mogący się szybko wyczerpać limit miejsc, pojawiły się pod drzwiami budynku już trzydzieści minut po północy. Mimo ogromnego zniecierpliwienia nasi rozmówcy nie osądzili sytuacji jednoznacznie. Niektórzy uznali, że sytuacja, w której się znaleźli, to przykra kpina na kształt PRL-u, inni jednak zdawali się zupełnie nie rozumieć postępowania osób z czoła ogonka i określili je mianem histerii. Czy uzasadnionej? Jak powiedział nam dyrektor szpitala, Jerzy Teusz, wszyscy państwo, którzy stali w czwartkowej kolejce zostali zarejestrowani. Przypomnijmy, zapisy do przychodni kardiologicznej funkcjonującej przy złotowskim szpitalu odbywają się dwa razy w roku.
Patrycja Koplin
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze