Rekultywacja niewielkiego akwenu, nad którym mieści się miejskie kąpielisko, to projekt, który w ramach budżetu obywatelskiego na 2018 r. uzyskał dofinansowanie w wysokości 60 tys. zł.
Pomysłodawcą takich działań jest Kacper Kaluta, który do jeziora czuje szczególny sentyment. Z plażą związany był już jego dziadek, który jej doglądał a ratownikami są także jego mama, wujek i kuzyn. Teraz natomiast młody druh nie zamierza dopuścić, aby akwen stracił swe walory i funkcję rekreacyjną, jaką pełni od kilkudziesięciu lat.
Od kilku lat stan jeziora znacznie się pogarszał. Poprzez obserwację zauważyłem, że granica roślinności podwodnej z roku na rok przesuwa się w głąb akwenu. Rozrost roślinności spowodował uniemożliwienie wędkowania z wielu stanowisk usytuowanych wzdłuż linii brzegowej oraz zmniejszył komfort osób kąpiących się w okresie letnim. Nie ukrywam, że proces eutrofizacji zbiornika może doprowadzić do wypłycenia, pogorszenia jakości wody, zamulenia dna zbiornika oraz wymierania organizmów żywych. Przez niekorzystne czynniki eutrofizacji jezioro traci swoje walory rekreacyjne i z biegiem lat może stracić swoją najważniejszą funkcję, jaką jest plaża miejska
– tak Kacper opisuje niekorzystne procesy, którym zamierza przeciwdziałać. Dodaje także, że za zadbaniem o kąpielisko przemawiają względy bezpieczeństwa, gdyż ostatnimi czasy wielu ludzi, ze względu na pogorszenie stanu wody i dna, wybierało inne jeziora, nad którymi nie ma strzeżonych przez ratowników plaż.

W pierwszej kolejności wycięto zarośla porastające brzegi jeziora
W sobotę rozpoczął się pierwszy etap prac. Choć tafla jeziora jest jeszcze skuta lodem, to grupa 20 strażaków i wędkarzy w mroźne sobotnie przedpołudnie zabrała się do oczyszczania brzegów z zarośli. Po czterech godzinach pracy obejście jeziora znacznie zyskało pod względem estetycznym, a wędkarze uzyskali dostęp do większej ilości stanowisk. Na dalszych etapach sam zapał ochotników jednak nie wystarczy. Do wykoszenia roślinności porastającej dno sprowadzona zostanie specjalna kosiarka pływająca, ponadto zbiornik będzie oczyszczany przy zastosowaniu bezpiecznych biologicznie środków metodą dr. inż. Marcina Sitarka. Tym zabiegom zostanie poddana większa część jeziora. Kacper Kaluta chce w ten sposób oczyścić akwen i spowolnić jego eutrofizację, ale przy zachowaniu jego walorów przyrodniczych, czyli m.in. nie niszcząc siedlisk ryb. Mówiąc o wymiernych efektach liczy na zwiększenie przejrzystości wody, zlikwidowanie nieprzyjemnego zapachu, usunięcie nadmiaru mułu, a także poprawę warunków życia dla ryb. Rekultywacja ma pozytywnie wpłynąć na komfort plażowiczów i wędkarzy. Pomysłodawca i organizator działań liczy, że większość prac uda się wykonać jeszcze przed sezonem letnim.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kacperek gdzie masz swój rowerek ?
A myslec to nadal nie potrafią. Takie prace wykonuje się na jesień!! Nie na wiosnę gdy roslinnosc odzywa a ryby składają ikrę !!
Niby dlaczego ja mam pokazywać Tobie cokolwiek? Moja noga tam nie stanęła od dwóch lat i raczej nie stanie. Dlaczego? Bo to nie jest miejsce przyjazne dzieciom i psom. Nie życzę sobie, aby moje dzieci oglądały dziada sadystę przy basenie, tuż przy pomoście, który na żywca obcina łeb rybie, patroszy ją i następnie wrzuca zakrwawione wnętrzności obok do wody zostawiajac syf, łuski i smród wokół siebie. I tak to mniej wiecej wygląda wokół calego jeziora, plus ludzkie odchody i brudy po szkodnikach łowiacych ryby. Pogonić to dziadostwo, to i czysto będzie, oraz bezpiecznie bez strachu, ze pies, czy dziecko umaże się klocem, albo nabije na haczyk.
jakby każdy po sobie sprzątał to by nie było tego syfu.Proste
Swoją drogą, daleko do lata?
Wystarczy żeby każdy wokół siebie posprzątał i będzie super!! P.S. piersiszefski może pokażesz jak to się robi... czy zasięg wi-fi Ci zniknie i nie ruszysz szanownych 4 liter sprzed monitora?!
Mam nadzieję że latem tez zadba o nabrzeza jeziora i na bieżąco pousuwa butelki po wódzie, ludzkie klocki kału, haczyki i żyłlki po brudasach wędkarzach?
piersiszefski - W mojej miejscowości już dawno nie ma wędkarzy bo PZW ich przegniło. Karta droga i kontroli dużo. Co do wędkowania to sam lubię posiedzieć. Drażni mnie kłusownictwo, śmieci w wodzie,o ludzkich odchodach nie będę się wypowiadał bo szkoda słów. Ryby często patroszy się na miejscu a wnętrzności wrzuca do wody to jest naturalna zanęta. Rybie łuski kojarzą mi się z łupinami słonecznika które często widać na plażach, też nie lubię. Za to bardzo mocno przeszkadza mi gdy jestem na publicznej plaży z dziećmi a uparci ludzie spacerujący z pasami wprowadzają je do wody pomiędzy ludzi. To jest nagminne zjawisko. Ciekawe czy jak bym wyszedł na spacer ze świnią albo krową i wlazł z nią na publiczną plażę to by komuś przeszkadzało?
Kacperek gdzie masz swój rowerek ?
A myslec to nadal nie potrafią. Takie prace wykonuje się na jesień!! Nie na wiosnę gdy roslinnosc odzywa a ryby składają ikrę !!
Niby dlaczego ja mam pokazywać Tobie cokolwiek? Moja noga tam nie stanęła od dwóch lat i raczej nie stanie. Dlaczego? Bo to nie jest miejsce przyjazne dzieciom i psom. Nie życzę sobie, aby moje dzieci oglądały dziada sadystę przy basenie, tuż przy pomoście, który na żywca obcina łeb rybie, patroszy ją i następnie wrzuca zakrwawione wnętrzności obok do wody zostawiajac syf, łuski i smród wokół siebie. I tak to mniej wiecej wygląda wokół calego jeziora, plus ludzkie odchody i brudy po szkodnikach łowiacych ryby. Pogonić to dziadostwo, to i czysto będzie, oraz bezpiecznie bez strachu, ze pies, czy dziecko umaże się klocem, albo nabije na haczyk.