Sebastian Korzeniowski jest jednym z faworytów w wyścigu o fotel burmistrza Okonka. Przeczytajcie, jakie ma pomysły na rozwój gminy i przyciągnięcie inwestorów, kogo wybrał na swoją listę do Rady Miejskiej oraz dlaczego chce utworzyć Młodzieżową Strefę Wypoczynku i przywrócić Budżet Obywatelski
Zacznijmy może od tego, dlaczego postanowiłeś ubiegać się o stanowisko burmistrza Okonka? Co motywowało Twoją decyzję?
Szczerze mówiąc poczułem oddolną inicjatywę. Coraz więcej ludzi namawiało mnie do tego, żeby wystartować. Mówili: „Sebastian, jesteś młodym człowiekiem, masz jeszcze dużo energii, zakończyłeś pracę w policji, możesz spróbować czegoś więcej”. Już wcześniej o tym myślałem, a to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że powinienem podjąć wyzwanie. Wiąże się to z moimi cechami charakteru i chęcią pomocy ludziom. Ta pomoc też była dla mnie myślą przewodnią, kiedy szedłem do policji i mam nadzieję, że będę mógł to przełożyć na grunt całej gminy.
Czyli uważasz, że kariera w policji zadziała tu na plus? Byłeś dobrym policjantem?
Nie ja jestem od tego by oceniać czy jako policjant byłem dobry dla społeczeństwa. Starałem się być jak najlepszy. To trudny zawód, ale zawsze podchodziłem do ludzi z szacunkiem. Pomimo tego, że niektórzy z nich mieli na bakier z prawem, to starałem się podchodzić do nich empatycznie, traktować ich z godnością i nie przekraczać swojej władzy. Postępowałem zawsze zgodnie z literą prawa. Bywało nawet tak, że kiedy ci ludzie kończyli odbywanie kary, to wracali do normalnego życia, spotykaliśmy się i dziękowali mi za to, że tak się stało, bo gdybym nie ukrócił ich działań, to mogliby źle skończyć w przyszłości.
Nikt nie może Ci zarzucić, że nie masz doświadczenia samorządowego. W tej kadencji jesteś przewodniczącym Rady Miejskiej w Okonku, ale CV masz bogatsze.
Tak, moją drogę w samorządzie rozpocząłem w 2003 r., kiedy w wyborach uzupełniających zostałem radnym. Później zadecydowałem, żeby zrobić sobie jedną kadencję przerwy i od 2010 r. stale pełnię funkcję radnego, a w tej kadencji faktycznie zostałem wybrany jej przewodniczącym. Nie jest to łatwe zadanie, bo trzeba umieć pogodzić interesy wszystkich. Jest to funkcja szczególna, która opiera się w głównej mierze na organizacji pracy całej Rady oraz czuwaniem nad sprawnym przebiegiem komisji i sesji, co też może przełożyć się na mniejszą liczbę na przykład interpelacji z mojej strony. Mam wrażenie, że w miarę możliwości udawało mi się to realizować.
Poznałeś też lepiej specyfikę funkcji burmistrza? Możesz wejść na to stanowisko i nie będzie tam dla Ciebie niczego obcego?
Myślę, że tak. Jeżeli społeczeństwo obdarzy mnie zaufaniem i będzie mi dane zostać burmistrzem, to jestem w stanie od pierwszego dnia urzędu normalnie funkcjonować. Nie jest mi obca praca formalna. Burmistrz zresztą w mojej ocenie powinien być formalistą, a nie typem załatwiacza, tak jak określił na jednej z sesji nasz obecny burmistrz. Praca w policji nauczyła mnie, że dokumenty i prawo są podstawą do właściwego funkcjonowania i na bazie tego zawsze pracuję. Wiadomo, że pewne rzeczy można przyspieszyć, jednak muszą być poparte odpowiednią dokumentacją.
Przejdźmy do Twoich kandydatów na radnych. Co możesz o nich powiedzieć?
Od początku miałem swój pomysł na skład Rady i wyszedłem z założenia, że chciałbym mieć w niej ludzi w różnym przedziale wiekowym, którzy mogliby reprezentować swoje środowiska począwszy od młodych ludzi, przez moich rówieśników, a więc ludzi w średnim wieku, jak i kilka osób z większym doświadczeniem życiowym. Myślę, że udała mi się taka różnorodność pokoleniowa. Mamy ludzi młodych, począwszy od Jana Koczeli, Tomasza Miałszygrosza, Patrycji Dziuby, przez Pawła Misiaka, Katarzynę Marszałek czy Agnieszkę Pabian. W tym średnim pułapie znajdziemy Bartłomieja Głowackiego, Tomasza Nogę no i mnie. Ta bardziej doświadczona grupa to Marek Mikietyński, Henryk Berczyński, Irena Miler, Weronika Szwałek i Anna Pancerna-Kempska. Dzięki temu każda grupa wiekowa znajdzie swojego przedstawiciela w Radzie Miejskiej, który będzie ich głosem na forum. Co więcej, są to również osoby reprezentujące różne środowiska i są znane ze względu na swoją dotychczasową działalność na rzecz społeczeństwa. Dzięki nim nie tylko Rada będzie lepiej funkcjonowała, ale będą też odpowiednim wsparciem dla burmistrza. Bo uważam, że jako włodarz nie muszę być najmądrzejszą osobą na sali, ale muszę umieć dysponować otaczającymi mnie ludźmi i korzystać z ich wiedzy oraz doświadczenia. Chcę iść w kierunku mądrych doradców, fachowców, niż udawać najmądrzejszego i przez to podejmować złe decyzje. Również wśród pracowników urzędu.
Nie lubię też polityki zamordyzmu. Jestem zwolennikiem dialogu, dyskusji z ludźmi, aby wypracować wspólne pomysły z korzyścią dla gminy. Tłamszenie kreatywności ludzi nie wpisuje się w moje DNA.
Twoja kampania idzie pełną parą. Jak ją oceniasz?
Wszystko przebiega zgodnie z założeniami. Jeśli zrobię wszystko, co sobie założyłem, to powinno być dobrze. Banery wyborcze rozwiesiłem sam z małą pomocą moich radnych, można też mnie spotkać chodzącego po niektórych miejscowościach od drzwi do drzwi, rozmawiającego z ludźmi. Kontakt bezpośredni z mieszkańcami jest dla mnie najważniejszy. I powiem więcej – jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, jak ludzie miło reagują, kiedy się do nich osobiście wychodzi. Spotykam się z wielką sympatią. Wydaje mi się, że ludzie oddają mi tę dobroć, którą im okazywałem jeszcze za czasów pracy w policji. Fajnie się słyszy, jak ludzie wspominają, że im kiedyś pomogłem, że pokazałem im ludzką twarz policji. Rozdałem do tej pory w taki sposób ponad 500 ulotek i na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, kiedy ktoś odmówił rozmowy, ponieważ wiedział, że będzie głosował na kogoś innego. Dziękowałem i życzyłem wszystkiego dobrego. Prosiłem wówczas jedynie, aby poszedł do wyborów 7 kwietnia i zagłosował na swojego kandydata.
Zauważyłem, że mieszkańcy szukają takiego bezpośredniego kontaktu, dlatego jeśli mnie wybiorą na burmistrza, to mogę im zagwarantować cykliczne, publiczne spotkania ze mną, chociażby raz na pół roku. Będą mogli swobodnie wyrażać swoje potrzeby czy uwagi co do funkcjonowania gminy czy mojej osoby. Bo jestem otwarty na konstruktywną krytykę. Nie boję się jej, wyciągam z niej wnioski i działam ze zdwojoną siłą.
Zostajesz burmistrzem i co dalej? Jaki masz plan na gminę Okonek?
Jednym z moich priorytetów będzie przywrócenie sportu, kultury i rekreacji. Uważam, że mieszkańcy zasługują na to po tych latach oszczędzania, a nawet momentami pójścia w kierunku skąpstwa. Nie samym chlebem człowiek żyje. Było wiele ważnych inwestycji, ale czas na trochę wytchnienia dla mieszkańców. Co nie znaczny, że nagle zaczniemy wyrzucać pieniądze w błoto. Będę dążył do równowagi w tych wydatkach, bez wydawania na fanaberię, jednak na pewno obierzemy kierunek powrotu do takich sztandarowych imprez jak Półmaraton Lipcowy czy Bieg Niepodległości, ale też mamy pomysły na to, jak inaczej zaprosić mieszkańców do wyjścia z domu i integracji. Piesze wycieczki z psami, wycieczki rowerowe, nordic walking. Ważne, żeby odbywało się to cyklicznie.
Nasz komitet ma też w planie ożywienie plaży miejskiej, aby w okresie letnim stała się drugim centrum kultury Okonka. Świetnie byłoby rozpocząć sezon kąpielowy dużą imprezą w klimacie nocy świętojańskiej. Później chociażby regularne seanse kina letniego na świeżym powietrzu. Ale też inwestycja w ten teren. Rekultywacja boiska do siatkówki oraz przywrócenie stałych pomostów. Nie udało się tego zrobić obecnemu burmistrzowi, a ja chcę doprowadzić ten pomysł do końca. Ale i zimą plaża nie musi leżeć odłogiem. Mamy wielu pasjonatów morsowania i chciałbym ich zebrać w jedną grupę, zaangażować też KGW, żeby każdy mógł zjeść i wypić coś ciepłego. Zresztą KGW mogą śmiało obsługiwać gastronomicznie każdą dużą imprezę na terenie gminy. A tych brakuje, stadion miejski czeka na wykorzystanie i będę chciał organizować tam każdego roku kilka dużych imprez. To sprzyja integracji i kolejnym fajnym inicjatywom społecznym. Też w Okoneckim Centrum Kultury rodzi się wiele świetnych pomysłów, których na pewno nie będę ograniczał.
Inwestycyjnie jak Twoja kadencja jako burmistrza Okonka miałaby wyglądać?
Jestem zwolennikiem dbania w pierwszej kolejności o to, co mamy. Dlatego na pewno będę kontynuował obecny kierunek kanalizowania i wodociągowania gminy. Zarówno w Okonku jak i w mniejszych miejscowościach, wszędzie tam, gdzie jeszcze nie jest to zrobione. Stać nas na to, żeby przy szkole w Pniewie wybudować małą salę gimnastyczną. Świetlice wiejskie wymagają też modernizacji instalacji elektrycznych, przy czym zainwestujemy w budowę instalacji fotowoltaicznych, dzięki czemu zaoszczędzimy na kosztach energii. Myślę też o powrocie do dofinansowania budowy przydomowych oczyszczalni ścieków i studni głębinowych wszędzie tam, gdzie nie ma planów na kanalizowanie. Skupię się też na kontynuowaniu poprawy infrastruktury drogowej, remontu chodników.
Mam też plan rozbudowy budynku Szkoły Podstawowej w Okonku o kilka klas lekcyjnych. W tej chwili dzieci uczą się tam w ścisku, a to by pozwoliło nawet na zmniejszenie oddziałów klasowych.
Mam świadomość, że z Okonka nie zrobimy imperium przemysłowego, niemniej jednak uważam, że musimy zawalczyć o ściągnięcie do miasta strategicznego inwestora, który utworzy co najmniej kilkadziesiąt nowych miejsc pracy. Mamy pod to odpowiednie tereny i mam w planach prowadzenie odpowiednich rozmów w tym kierunku oraz właściwą promocję gminy.
A inwestycje, których chcą sami mieszkańcy? Może dać im trochę swobody w postaci Budżetu Obywatelskiego?
Tak, z pewnością powrócę do tej inicjatywy, jednak w trochę zmienionej formule. Chciałbym zaproponować osiedlom numer 1 i 2 w Okonku osobne budżety. Sołectwa mają swoje fundusze sołeckie, jednak i mieszkańcy miasta potrzebują przywrócenia wiary w to, że mają realny wpływ na to, jak wygląda ich okolica. Chciałbym w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że to społeczeństwo lokalne będzie decydowało o wydatkowaniu tych środków, a nie będzie im cokolwiek narzucane przez burmistrza.
Wygląd miasta jest ważny. Czy nie był zaniedbany przez ostatnie lata? Co z terenami zielonymi?
To też będzie mój konik. Mam trochę inną wrażliwość jeśli chodzi o estetykę miasta niż obecny burmistrz. Chciałbym pójść w kompleksowe zagospodarowanie zieleni zarówno na terenie miasta, jak i sołectw. Niezbędne będzie znalezienie specjalisty, który zajmie się pielęgnacją zieleni przez cały rok i zrobi to na wielu płaszczyznach. Jednak prostsze zadania, takie jak koszenie trawy, powinny być zlecane dla ZGKiMu. W takim systemie znaleźlibyśmy duże oszczędności.
Chcę stworzyć także Młodzieżową Strefę Wypoczynkową. Idealnie do tego nada się plac tuż przy kościele, na skrzyżowaniu ulic Chojnickiej i Niepodległości. Młodzież się tu zbiera, bo nie ma lepszych miejsc w Okonku, żeby sobie posiedzieć i pogadać. Takie miejsce im się należy. To byłby skwer z ławkami, internetowym hotspotem. Miasto zyskałoby na tym też wizerunkowo.
Wizerunek poprawiłaby także inwestycja w niewielką maszynę sprzątającą, która mogłaby zadbać o czystość chodników czy poboczy, szczególnie po zimie. Regularne czyszczenie ulic pozwoli na oszczędności przy czyszczeniu instalacji deszczowej. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby była też wykorzystywana na sołectwach.
Nie możesz już obiecać włączenia ulicznych świateł w nocy, bo przed wyborami świecą się normalnie.
To prawda (śmiech). Chyba zadziałał bardziej strach niektórych osób przed wynikami wyborów niż chęć wyjścia naprzeciw potrzebom mieszkańców. Kwestia świateł była jednak tematem jednego z innych komitetów, który zarzucał radnym obecnej kadencji, że gasząc światła zapomnieli o mieszkańcach. To jest populistyczne działanie, które mnie śmieszy, bo świadczy o nieznajomości zasad funkcjonowania samorządu. O takich rzeczach to burmistrz decyduje zarządzeniami. Rada może tylko rekomendować, sugerować, prosić i namawiać, jednak jeśli burmistrz się uprze, to jego decyzja jest wiążąca. Tak było w tym przypadku. Ja jednak nie wyobrażam sobie tego, żeby światło w Okonku miało być znowu wyłączane w nocy. Jestem zwolennikiem oszczędności, ale nie może się to odbywać kosztem bezpieczeństwa mieszkańców.
7 kwietnia zbliża się wielkimi krokami. Sypiasz spokojnie?
Pracuję w kampanii każdego dnia do późna i wstaję wcześnie rano, więc zasypiam od razu i śpię jak dziecko (śmiech). Ale faktycznie wybory coraz bliżej, mieszkańcy dają mi wiarę w dobry wynik i mogę tylko zachęcić wszystkich niezdecydowanych, żeby poszli do urn i wybrali lepszą przyszłość dla naszej Małej Ojczyzny.
Sfinansowano ze środków KWW Decydujmy Wspólnie w Gminie Okonek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!