Każdego roku do 30 kwietnia radni mają obowiązek złożenia oświadczenia o stanie swojego majątku. Tym razem sprawdziliśmy, co posiadają członkowie Rady Miejskiej w Łobżenicy
Jak wielu, jak wiele zaoszczędziło?
Spośród czternaściorga radnych jedynie sześcioro posiada jakiekolwiek oszczędności. Najbardziej gospodarną radną okazuje się być Iwona Reinholz-Cynajek, która nie tylko jest szczęśliwą posiadaczką pokaźnej sumy 42 tys. zł i blisko 1 tys. dolarów, lecz także papierów wartościowych o łącznej wartości ponad 13 tys. zł. Dość dużą zaradnością i wprawą w oszczędzaniu wykazuje się też Robert Biskupiak. Udało mu się bowiem odłożyć 9 tys. zł i 1,2 tys. franków szwajcarskich o równowartości ok. 4 tys. zł. Po 8 tys. zł zaoszczędzili z kolei Jan Andrearczyk i Tomasz Kupczyk. Najmniejszym funduszem o wartości 2 tys. zł dysponuje zaś Piotr Łosoś. [[reklama]] Duży niekoniecznie oznacza drogi
Właścicielem największego, a zarazem najdroższego domu jest Andrzej Mojsiewicz. Posiadana przez niego nieruchomość zajmuje powierzchnię 433 m2 i jest warta 620 tys. zł. Radny jest ponadto posiadaczem czterdziestometrowego mieszkania o wartości 50 tys. zł. Tańszy o 20 tys. zł od domu radnego Mojsiewicza jest dom Moniki Tadych, mierzący 209 m2. Do radnej należy także mieszkanie o powierzchni 61 m2, wycenione na kwotę 250 tys. zł. Oprócz nich, właścicielem domu i mieszkania o łącznej wartości niespełna 600 tys. zł jest Piotr Łosoś. Szczególnymi wydają się deklaracje Leszka Badury, którego sześćdziesięciometrowa nieruchomość warta jest zaledwie 30 tys. zł, Antoniego Kapeji, posiadającego 145 m2 o rzekomej wartości 40 tys. zł czy chociażby Jerzego Wachowskiego, zamieszkującego w budynku o stupięćdzięsięciometrowej powierzchni i wycenionego ponoć na 100 tys. zł. [[reklama]] Niesłychanie kosztowne posiadłości
Wyobraźmy sobie plik niespełna 10 tys. stuzłotowych banknotów o wartości niemal 1 mln zł. Bagatela, nieprawdaż? Właśnie tyle musiałaby zapłacić osoba zainteresowana kupnem stadniny koni Moniki Tadych. Mając jednak w kieszeni wyłącznie 61% tej sumy, mogłaby pozwolić sobie tylko na przejęcie gospodarstwa radnego Kapeji o przybliżonej powierzchni 19 ha. Podobnie, nie wolno nam zapominać o Piotrze Łososiu. Skoro zarządza on aż trzema działkami budowlanymi o łącznej powierzchni 0,5 ha i wartości 350 tys. zł, jemu też przysługuje tytuł „pana na włościach”. Najskromniej uposażonym wydaje się być Grzegorz Bruski, którego dosłownie ciut większa parcela warta jest śmieszne pieniądze, bo zaledwie 9 tys. zł. [[nowa_strona]] Najbardziej kasowy biznes
Własną działalność gospodarczą prowadzi troje łobżenickich radnych. W kontekście prawnym stanowią oni osoby fizyczne. Największe zyski z tego tytułu osiąga Iwona Reinholz-Cynajek, której apteka zarobiła w ubiegłym roku niecałe 404 tys. zł. Prawie trzykrotnie mniejszy dochód uzyskała firma radnej Tadych, świadcząca usługi transportowe i przeładunkowe. W najtrudniejszej sytuacji jest natomiast Andrzej Mojsiewicz. Radny wstrzymując prowadzenie działalności gastronomiczno-handlowej, nic nie zyskał. Ten przypadek to dobra nauka dla wszystkich obecnych i przyszłych przedsiębiorców. Po prostu – zawieszenie działań jeszcze nikomu się nie opłaciło. [[reklama]] Cztery koła
Współcześnie, żeby prawidłowo i rzetelnie wykonywać powierzone nam obowiązki, trzeba być mobilnym. Innych sposobów nie ma! Radni w Łobżenicy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Do połowy z nich należy czterokołowy środek lokomocji. Niektórym los sprzyjał nad wyraz pomyślnie, dając im szansę wyboru pomiędzy kilkoma autami. I tak np. właścicielką trzech samochodów jest Iwona Reinholz-Cynajek. Co prawda, Peugeot 3008 – najmłodszy w kolekcji radnej, bo z 2010 r. – jest własnością apteki „Pod Koroną”, ale prawdopodobnie żaden z jej pracowników nie ma nic przeciwko, gdy pani Iwona od czasu do czasu dla własnych potrzeb skorzysta z firmowego mienia. Nie byle czym, bo mercedesem jeżdżą radni Jan Andrearczyk i Piotr Łosoś. Do pierwszego należy mercedes Benz 220-CDI z 2006 r., drugi zaś cieszy się pięcioletnim modelem C-200. [[reklama]] Dobry zwyczaj – nie pożyczaj!
Mistrzynią wśród radnych, pod względem wielkości zaciąganych kredytów, bez wątpienia jest Monika Tadych. Jej zobowiązania pieniężne opiewają na kwotę blisko 0,5 mln zł. Równie wprawiony w pożyczanie jest Antoni Kapeja, który spłaca dwa kredyty o łącznej wartości 231 tys. zł. Z kolei dług Roberta Biskupiaka jest mniejszy o 92 tys. zł. Swoją niezwykłą roztropność udowodniła Zdzisława Bosak, która na okoliczność ogrodzenia własnej posesji zapożyczyła się na niewielką sumę 15 tys. zł.
Na słowa uznania zasługują Zdzisława Bosak i Iwona Reinholz-Cynajek. Jako jedyne w złożonych przez siebie oświadczeniach zadeklarowały bowiem, że środki finansowe uzyskane z diety radnej przekazały na cele dobroczynne.
Tobiasz Buzała
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze