Reklama

Zamieszanie z tonami wapna od Sołtysa się zaczęło

03/02/2018 07:00
I to nie od funkcji, a od nazwiska. Pomyłka kosztowała prawie 2 tys. złotych, trochę nerwów i sporo czasu na wyjaśnienia

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem. Zaloguj się i subskrybuj treści portalu .


25 ton prywatnego wapna, o wartości blisko 2 tys. złotych, znalazło się na gminnych drogach. Wszystko zaczęło się w czerwcu, od ślubu córki jednych z mieszkańców Śmiardowa Krajeńskiego, która zmieniła nazwisko na Sołtys.

Jesienią Magda zamówiła wapno na pola. Dwa transporty po 25 ton. Pierwszy przyjechał, drugi już nie. Miesiąc później przyszła natomiast faktura za obydwa

– mówi ojciec Magdaleny Sołtys. Rodzina, aby wyjaśnić sytuację, zwróciła się do firmy, od której zakupiła materiał. Okazało się, że wapno trafiło do Śmiardowa Krajeńskiego i nawet do sołtys, ale osoby, która pełni tę funkcję, a nie ma tak na nazwisko, czyli Małgorzaty Miłoch. Co ciekawe, właściciele wapna, niczego nieświadomi, przez kilka tygodni przejeżdżali nawet koło swojego materiału. Leżał on obok kruszywa przeznaczonego na drogi. Sprawa pomiędzy sołtyskami została wyjaśniona krótko po wezwaniu do zapłacenia faktury. Magdalena Sołtys nie musi za nią płacić. Nie będzie płacić również sołtys Śmiardowa Krajeńskiego.

Reklama

Nie chciałam przyjąć tego wapna. Kierowca, który je przywiózł, upierał się, że to do mnie. Gdyby nazwał mnie Magdą, to nabrałabym od razu wątpliwości. Do głowy mi wtedy nie przyszło, że córka tych państwa jest przecież od niedawna z nazwiska Sołtys. Domyślałam się, że to jakaś pomyłka. Powiedziałam jednak ostatecznie, żeby wyrzucił to koło tłucznia, który kilka dni wcześniej przywieziono nam na drogi. Być może to też jakiś materiał dla naszego sołectwa. Nie mogłam jednak tego potwierdzić, bo to był piątek wieczorem, a tym samym w urzędzie gminy nikt nie odbierał już telefonów

– mówi M. Miłoch. Trwające kilka dni „dochodzenie” nie dało jasnej odpowiedzi, czyje to wapno. Tymczasem wcześniej poinformowani przez sołtys rolnicy zaczęli rozwozić składowany koło krzyża materiał na drogi, wapno też. Było już za późno.

Reklama

Mówiłam w urzędzie, że nie jestem w stanie tego upilnować. Stało się. Poza tym nic dziwnego, bo wielu mieszkańców było pewnych, że to odpad od tego tłucznia. Tak to wyglądało

– wyjaśnia sołtys.

Poza tym chciałam zauważyć, że ja nie podpisywałam żadnej faktury, tylko dokument „WZ”, na którym nie ma nawet mojego nazwiska. Są tam tylko dane sprzedawcy, kierowcy i symbol przyjętego towaru

– dodaje sołtys. Sytuację wyjaśnia również Urząd Gminy i Miasta w Krajence.

Informuję, iż wapno nie zostało zamówione przez Gminę i Miasto Krajenka. Pod koniec września ubiegłego roku z pozostałych do dyspozycji sołectwa środków w ramach funduszu sołeckiego zamówione zostało kruszywo drogowe. Na zlecenie Gminy i Miasta Krajenka transport kruszywa został dostarczony, złożony na terenie sołectwa, odebrany przez panią sołtys. Jak się później okazało w tym samym czasie u sołtys wsi pojawił się również kierowca z transportem wapna. Ładunek został zrzucony przy drodze gminnej. Pani sołtys skontaktowała się wówczas z pracownikiem urzędu. W rozmowie telefonicznej otrzymała informację, iż gmina nie zamawiała wapna, jedynie transport kruszywa. Pracownik poinformował również panią sołtys, iż będzie się starał wyjaśnić sprawę kontaktując się z firmą, która przyjęła zlecenie na dostawę kruszywa do sołectwa, co też uczynił. Okazało się, iż transport wapna nie został zlecony przez firmę, która dostarczyła kruszywo. O tym fakcie pracownik urzędu poinformował panią sołtys mówiąc, iż o „zagubiony transport” prędzej czy później ktoś się upomni i by do czasu wyjaśnienia sprawy złożony materiał pozostał na swoim miejscu. Dopiero pod koniec roku okazało się, skąd na terenie sołectwa pojawiło się wspomniane wapno

Reklama

– wyjaśnia Paweł Brzeziński.

Zapłacić trzeba

Mimo wszystko stało się: wapno jest już na drogach. Tym samym pojawia się pytanie: Czy w związku z tym, że wzbogaciło ono gminne drogi, zapłacą za to mieszkańcy?  P. Brzeziński z krajeńskiego ratusza, zajmujący się tą sprawą od samego początku zapewnia, że nie.

Faktura za materiał nie została i nie zostanie opłacona przez Gminę i Miasto Krajenka. Kierowca, który dowiózł materiał powinien był dostarczyć go pod właściwy adres, a nie mając pewności, utwierdzić się u przełożonych o jego poprawności. Materiał nie powinien był również być dystrybuowany bez ostatecznego wyjaśnienia jego pochodzenia

Reklama

– mówi.  P. Brzeziński zapewnia także, że nie ma obaw co do niekorzystnego wpływu wapna na drogi. W połączeniu z innymi materiałami służy ono bowiem do stabilizacji i ulepszania gruntów, głównie tych o większej zawartości iłu lub gliny.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mieszkanka - niezalogowany 2018-02-11 18:11:14

    Nasza pani sołtys powinna się nauczyć czytać bo się czyta co się podpisuje a dlaczego nie powiedzą ze wapno dostała rodzina najlepiej ze ludzie sami se wzieli bzduraaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sąsiadka Sołtysiny - niezalogowany 2018-02-05 21:55:26

    Koleżanko nie zaczynamy zdania od litery "A", trochę kultury i szacunku wśród obecnych i wykształconych ludzi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Roman - niezalogowany 2018-02-05 12:47:17

    A Pani Sołtys(funkcja) to wam skórę ratuje bo nikt nie ma odwagi i chęci z lenistwa podjąć się funkcji tak niewdzięcznej także szacun dla Niej !!!! Najwięcej gębę wycierają sobie Ci którzy nic nie potrafią a afer szukają !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości