Jak mówi szefowa wsi, korzysta z niego w ciągu roku szkolnego kilkanaścioro dzieci. Krystyna Madej objęła funkcję sołtysa Ptuszy blisko rok temu. Od kilku miesięcy zabiega o remont pobocza w Powiatowym Zarządzie Dróg, ale, jak twierdzi, jej głos nie ma siły przebicia. Dla niej to walka z wiatrakami, czuje się bezsilna i dlatego postanowiła interweniować poprzez naszą redakcję. Przyciska miarę do krawędzi drogi, pokazując, że wysokość pobocza wynosi 12-13 centymetrów. Podkreśla, że zmarzlina nie jest do końca zdrapana, więc po zimowym sezonie pobocze jest jeszcze wyższe. I kierowcy jeżdżą szybciej, pomimo faktu, że to łuk drogi. Długi łuk, bo liczący kilkadziesiąt metrów. Sołtys zapewnia, że nie wyolbrzymia problemu. – Wiem, co mówię, bo mieszkam obok. Z odległości kilku metrów widzę, co dzieje się na tym zakręcie – mówi kobieta, wspominając sytuacje, gdy na zakręcie było blisko dramatu. Łącznie z tym, że auta mogły wpaść do koryta przepływającej kawałek dalej rzeczki. – Najgorzej jest oczywiście wtedy, gdy mijają się dwa tiry – podkreśla. Jej zdaniem wystarczyłoby wysypać trochę tłucznia i niebezpieczeństwo zostałoby zmniejszone. Dlatego dziwi się, że pomimo pism wysyłanych przez nią do Powiatowego Zarządu Dróg, nie ma reakcji na te apele.
Dyrektor PZD wyjaśnia, że reakcja jest, bo po zgłoszeniach sołtys Madej postawiono na łuku znaki ograniczenia prędkości do 30 km/h. – Aktualnie musi to wystarczyć – mówi Mirosław Jaskólski. Podkreśla, że oglądał miejsce i zapewnia, że doraźne działania, o które zabiega sołtys, nie rozwiążą problemu. Zdaniem M. Jaskólskiego to miejsce wymaga dużej, kompleksowej przebudowy. Inwestycji, która będzie dotyczyć powiatu (zarządca drogi), ale też gminy (pobliskie działki), a także prywatnych właścicieli (zjazdy do posesji).
Krystyny Madej takie wyjaśnienia nie przekonują. Zwraca uwagę, że lokalizacja jest tak zaniedbana pod kątem drogowym, że od kilku lat nie wymalowano nawet barierek na mostach. – Pół biedy, że częściej stoi tutaj policja, to kierowcy pilnują jednak tego ograniczenia – zauważa. Jak mówi Krystyna Madej, jeśli nie zostaną podjęte działania w celu zapewnienia większego bezpieczeństwa na łuku drogi, jest zdeterminowana, aby do Ptuszy ściągnąć ekipę telewizyjną jednej z ogólnopolskich stacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Są zakazy poruszania się pow 12t co raczej dyskwalifikuje załadowane tiry które często widuje na naszej wąskiej, dziurawej i nierównej drodze.
Może nie zauważyłem, ale w którym miejscu stoi zakaz jeżdżenia tirów przez Osówkę?
witam ja piszę do opisu tej osoby która pisze że starczy wysypac gruzu niech pan sobie wysypie gruz przed domem i powie jak się panu chodzi po pierwsze uskok 12 cm to jest tak jak krawężnik wystający który zalicza się do wysokiego a po drugie Ptusza nie ma nic wodę założyli i to nie wszystkim a mamy 21 wiek chodnika wcale ,przystanek byle jaki a gdzie kładka dle ludzi przez most ,będzie wtedy jak stanie się tragedia jak w Skórce gdzie zgineły dwie dziewczynki .wreszcie ktoś się wziął za pożądek w ptuszy .A pan takie spostrzeżenia niech zostawi dla siebie ,ludziom też coś się należy na wioskach ,pozdrawiam mieszkańców ptuszy i trzymam kciuki.
Przejeżdżałem dzisiaj tym odcinkiem drogi i szczególnie zwróciłem na niego uwagę. Odcinek dobrze oznakowany, jeżeli kierowcy będą przestrzegać przepisów ruchu drogowego nikomu nic się nie stanie, obniżenie terenu w stosunku do krawędzi jezdni o 12 cm nie stanowi tu problemu. Za chwilę dojdziemy do paranoi i będziemy redukować wysokość niektórych krawężników. Pytanie jakie mi się nasuwa to, czy Pani sołtys widzi na terenie sołectwa inne miejsca niebezpieczne niż to bezpośrednio przylegające do jej posesji. Dla usunięcia tego "niebezpieczeństwa" proponuję starostwu sypnąć i ubić pół przyczepy rozdrobnionego gruzu - skład na terenie byłej składnicy drewna czyli transport około 300 m i spokojnie czekać na spełnienie gróźb dot. ogólnopolskiej telewizji, a dlaczego od razu nie BBC?
Takich miejsc jest znacznie więcej. Wystarczy przykład oddalonej o kilkanaście kilometrów Osówki. Tam kratki kanalizacyjne umieszczone są na skraju jezdni poniżej poziomu asfaltu o jakieś 10-15cm. Miejscowi wiedzą jak jeździć ale przejezdni często z hukiem w nie wpadają. Gdyby nie to że problem jest na łuku drogi a kierowcy pokonują go dość wolno to już dawno ktoś zostawił by koło. W przypadku mijania się dwóch pojazdów nie ma możliwości żeby w ta studzienkę w zasadzie dziurę nie wjechać. A tiry? Zacznijmy od tego że nie powinny tam w ogóle jeździć. To nie droga dla takiej masy. Za chwile będzie problem z popękanymi skrajami jezdni które miejscami już są widoczne. To przykre że potrzeba tragedii żeby ktoś coś zrobił.
Brak utrzymania widać w Piecewie. Droga jest nowa, posiada ścieki krawędziowe tylko nikt ich nigdy nie wyczyścił. Czy to aż tak dużo kosztuje?
Po co naprawić pobocze, lepiej postawić znak 30km/h- chore !!!!!!!!!!!!!
Klasyczna spychologia! Oczywiście winien brak pieniędzy na drogi powiatowe!
Są zakazy poruszania się pow 12t co raczej dyskwalifikuje załadowane tiry które często widuje na naszej wąskiej, dziurawej i nierównej drodze.
Może nie zauważyłem, ale w którym miejscu stoi zakaz jeżdżenia tirów przez Osówkę?
witam ja piszę do opisu tej osoby która pisze że starczy wysypac gruzu niech pan sobie wysypie gruz przed domem i powie jak się panu chodzi po pierwsze uskok 12 cm to jest tak jak krawężnik wystający który zalicza się do wysokiego a po drugie Ptusza nie ma nic wodę założyli i to nie wszystkim a mamy 21 wiek chodnika wcale ,przystanek byle jaki a gdzie kładka dle ludzi przez most ,będzie wtedy jak stanie się tragedia jak w Skórce gdzie zgineły dwie dziewczynki .wreszcie ktoś się wziął za pożądek w ptuszy .A pan takie spostrzeżenia niech zostawi dla siebie ,ludziom też coś się należy na wioskach ,pozdrawiam mieszkańców ptuszy i trzymam kciuki.