Eugeniuszowi Cerlakowi zarzucono bezczynność w sprawie skierowanej przez mieszkańców Walentynowa. Poszło o hodowlę trzody chlewnej i rozjeżdżaną drogę
Rozpatrzenie skargi znalazło się w programie ostatniej sesji Rady Miasta. Na sali sesyjnej dało się odczuć, że był to jeden z najbardziej wyczekiwanych punktów obrad. Autorzy zażalenia, Lucyna i Marian Fąs, jeszcze przed posiedzeniem Rady dostarczyli do jej przewodniczącego Edwarda Starszaka kolejne pismo. Było to potwierdzenie, iż nadal są niezadowoleni z opieszałości Eugeniusza Cerlaka.
O co poszło?
Fąsowie zarzucili włodarzowi gminy, że przez ponad dwa miesiące nie zrobił nic (łącznie z brakiem udzielenia informacji) w sprawach, w których u niego interweniowali. Pierwsza z nich dotyczyła wniosku o ustanowieniu ograniczenia prędkości do 40 km/h na drodze biegnącej przez Walentynowo w stronę Sławianówka. Na tej drodze wprowadzony miał być również zakaz wjazdu pojazdów o masie przekraczającej 12 ton. Drugi wniosek związany był z działalnością Grzegorza Kotaraka, także zamieszkującego tę część Walentynowa. Zdaniem Lucyny i Mariana Fąsów, Grzegorz Kotarak nie przestrzega zakazu hodowli trzody chlewnej w ilości do 39 sztuk dużych, degradując w ten sposób środowisko. Postępowanie w tej sprawie toczy się też w sądzie – to jednak, zdaniem Fąsów, nie usprawiedliwia opieszałości burmistrza. W gminie sprawą zajęła się komisja rewizyjna, która miała uznać, czy skarga była zasadna, czy też nie. [[reklama]] Według Komisji Rewizyjnej
Badanie sprawy przyniosło nieoczekiwane wnioski. Okazało się bowiem, że droga będąca przedmiotem sprawy, pierwotnie uznana za drogę gminną – wcale nią nie jest. Należy do Skarbu Państwa i jest w zarządzie starosty pilskiego, stąd w tej części skargi burmistrz Cerlak, zdaniem komisji, nie ponosi winy, bo to nie do niego powinien być kierowany wniosek o zmianę organizacji ruchu, lecz do Zarządu Dróg Powiatowych w Pile. W drugiej sprawie, związanej z zakazem zbyt dużej hodowli trzody chlewnej prowadzonej przez Grzegorza Kotaraka, komisja rewizyjna stwierdziła, że toczy się postępowanie w sprawie określenia uwarunkowań środowiskowych, zgody na realizację przedsięwzięcia polegającego na zmianie sposobu użytkowania budynków gospodarskich na budynki inwentarskie i postępowanie prowadzone przez starostę pilskiego. W związku z tym wydanie decyzji przez burmistrza Cerlaka możliwe będzie dopiero po zakończeniu tych postępowań. – Komisja rewizyjna stwierdziła, że skarga na działanie burmistrza Łobżenicy jest częściowo zasadna, w związku z brakiem udzielenia Państwu Fąs odpowiedzi w obowiązującym terminie. W pozostałych sprawach skarga jest bezzasadna – podsumowywał zastępca przewodniczącego tej komisji Wiesław Wróblewski. Eugeniusz Cerlak przeprosił obecnych na sali Lucynę i Mariana Fąsów, przyznając, że nie powinno dojść do sytuacji, w której nie została im udzielona odpowiedź, jednak zastrzegł, że nie chce komentować spraw, które poruszane były we wniosku kierowanym do niego pod koniec listopada 2012 roku. Dyskusja na żywo
Debatę w sprawie rozpoczął radny Andrzej Mojsiewicz, który już wcześniej badał sprawę i jego zdaniem będzie się ona przewijać jeszcze przez długi czas. Przyczyny widzi w błędach administracji terenowej i braku wyegzekwowania na czas naruszeń prawa. Głos zabrał też Marian Fąs, który wyraził żal, że w momencie gdy samodzielnie podjął się naprawienia drogi, z łobżenickiego urzędu skierowano do niego pracownika razem z policją. – Pracując społecznie czujemy się jak przestępcy – mówił. W dyskusję włączyła się również Lucyna Fąs, opisując, w jaki sposób ciężarówki z paszą, jadące do gospodarstwa Grzegorza Kotaraka, rozjeżdżają ten odcinek nieutwardzonego duktu. – Jeszcze trochę i tej drogi tam w ogóle nie będzie – mówiła. Radny Piotr Łosoś zaproponował podjęcie negocjacji pomiędzy sąsiadami, zamiast spychania sprawy do władz powiatu. – To jest droga powiatowa, tamta wojewódzka, a my to w Warszawie mieszkamy. Nie! My tu mieszkamy. Trzeba w tej sprawie widzieć człowieka. Musimy dochodzić do porozumienia – mówił. Zwrócił się też do burmistrza, aby w tej sprawie zrobił wszystko co da się zrobić, żeby choć w minimalnym stopniu złagodzić konflikt. Wydaje się, że to nie ostatnia dyskusja w tej sprawie.
Sz. Chwaliszewski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze