Reklama

Ze skargą na burmistrza

12/03/2013 00:00
Eugeniuszowi Cerlakowi zarzucono bezczynność w sprawie skierowanej przez mieszkańców Walentynowa. Poszło o hodowlę trzody chlewnej i rozjeżdżaną drogę

Rozpatrzenie skargi znalazło się w programie ostatniej sesji Rady Miasta. Na sali sesyjnej dało się odczuć, że był to jeden z najbardziej wyczekiwanych punktów obrad. Autorzy zażalenia, Lucyna i Marian Fąs, jeszcze przed posiedzeniem Rady dostarczyli do jej przewodniczącego Edwarda Starszaka kolejne pismo. Było to potwierdzenie, iż nadal są niezadowoleni z opieszałości Eugeniusza Cerlaka.

O co poszło?

Fąsowie zarzucili włodarzowi gminy, że przez ponad dwa miesiące nie zrobił nic (łącznie z brakiem udzielenia informacji) w sprawach, w których u niego interweniowali. Pierwsza z nich dotyczyła wniosku o ustanowieniu ograniczenia prędkości do 40 km/h na drodze biegnącej przez Walentynowo w stronę Sławianówka. Na tej drodze wprowadzony miał być również zakaz wjazdu pojazdów o masie przekraczającej 12 ton. Drugi wniosek związany był z działalnością Grzegorza Kotaraka, także zamieszkującego tę część Walentynowa. Zdaniem Lucyny i Mariana Fąsów, Grzegorz Kotarak nie przestrzega zakazu hodowli trzody chlewnej w ilości do 39 sztuk dużych, degradując w ten sposób środowisko. Postępowanie w tej sprawie toczy się też w sądzie – to jednak, zdaniem Fąsów, nie usprawiedliwia opieszałości burmistrza. W gminie sprawą zajęła się komisja rewizyjna, która miała uznać, czy skarga była zasadna, czy też nie.
[[reklama]]
Według Komisji Rewizyjnej

Badanie sprawy przyniosło nieoczekiwane wnioski. Okazało się bowiem, że droga będąca przedmiotem sprawy, pierwotnie uznana za drogę gminną – wcale nią nie jest. Należy do Skarbu Państwa i jest w zarządzie starosty pilskiego, stąd w tej części skargi burmistrz Cerlak, zdaniem komisji, nie ponosi winy, bo to nie do niego powinien być kierowany wniosek o zmianę organizacji ruchu, lecz do Zarządu Dróg Powiatowych w Pile. W drugiej sprawie, związanej z zakazem zbyt dużej hodowli trzody chlewnej prowadzonej przez Grzegorza Kotaraka, komisja rewizyjna stwierdziła, że toczy się postępowanie w sprawie określenia uwarunkowań środowiskowych, zgody na realizację przedsięwzięcia polegającego na zmianie sposobu użytkowania budynków gospodarskich na budynki inwentarskie i postępowanie prowadzone przez starostę pilskiego. W związku z tym wydanie decyzji przez burmistrza Cerlaka możliwe będzie dopiero po zakończeniu tych postępowań. – Komisja rewizyjna stwierdziła, że skarga na działanie burmistrza Łobżenicy jest częściowo zasadna, w związku z brakiem udzielenia Państwu Fąs odpowiedzi w obowiązującym terminie. W pozostałych sprawach skarga jest bezzasadna – podsumowywał zastępca przewodniczącego tej komisji Wiesław Wróblewski. Eugeniusz Cerlak przeprosił obecnych na sali Lucynę i Mariana Fąsów, przyznając, że nie powinno dojść do sytuacji, w której nie została im udzielona odpowiedź, jednak zastrzegł, że nie chce komentować spraw, które poruszane były we wniosku kierowanym do niego pod koniec listopada 2012 roku.

Dyskusja na żywo


Debatę w sprawie rozpoczął radny Andrzej Mojsiewicz, który już wcześniej badał sprawę i jego zdaniem będzie się ona przewijać jeszcze przez długi czas. Przyczyny widzi w błędach administracji terenowej i braku wyegzekwowania na czas naruszeń prawa. Głos zabrał też Marian Fąs, który wyraził żal, że w momencie gdy samodzielnie podjął się naprawienia drogi, z łobżenickiego urzędu skierowano do niego pracownika razem z policją. – Pracując społecznie czujemy się jak przestępcy – mówił. W dyskusję włączyła się również Lucyna Fąs, opisując, w jaki sposób ciężarówki z paszą, jadące do gospodarstwa Grzegorza Kotaraka, rozjeżdżają ten odcinek nieutwardzonego duktu. – Jeszcze trochę i tej drogi tam w ogóle nie będzie – mówiła. Radny Piotr Łosoś zaproponował podjęcie negocjacji pomiędzy sąsiadami, zamiast spychania sprawy do władz powiatu. – To jest droga powiatowa, tamta wojewódzka, a my to w Warszawie mieszkamy. Nie! My tu mieszkamy. Trzeba w tej sprawie widzieć człowieka. Musimy dochodzić do porozumienia – mówił. Zwrócił się też do burmistrza, aby w tej sprawie zrobił wszystko co da się zrobić, żeby choć w minimalnym stopniu złagodzić konflikt. Wydaje się, że to nie ostatnia dyskusja w tej sprawie.

Sz. Chwaliszewski


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości