Krzywa Wieś łatwo mogłaby się stać jedną z wsi zapomnianych – położoną na peryferiach, omijaną przez inwestycje, w której coraz starsi mieszkańcy żyją po swojemu, a młodsi uciekają gdzie pieprz rośnie, byle wyrwać się w świat. Tymczasem wieś została wyróżniona w ramach organizowanych przez samorząd województwa wielkopolskiego spotkań pt. „Liderzy Wielkopolskiej Odnowy Wsi” i nie raz, w ramach tego programu, jest prezentowana gościom z innych zakątków Polski jako przykład.
Aby przekonać się, że mieszkańcom Krzywej Wsi nie brakuje polotu oraz odwagi w tworzeniu wizji przyszłości, wystarczy sięgnąć do strategii rozwoju sołectwa. W dokumencie tym jako dwa duże atuty wsi wskazano aktywność mieszkańców oraz walory krajobrazu, czyli okoliczne lasy oraz wzgórza morenowe z najwyższym w powiecie wzniesieniem – Brzuchową Górą (208 m n.p.m.). To właśnie na połączeniu kapitału ludzkiego i przyrodniczego opiera się niezwykle ciekawa wizja wsi, która zakłada m.in. stworzenie tras do biegania na nartach oraz toru saneczkowego.
Bardziej realne wydaje się wyznaczenie tras dla biegaczy. Wielkim sympatykiem tego pomysłu jest Wiesław Fidurski ze Złotowa, który dobrze zna ten teren, bo nawet wyznaczył tam sobie już 8–kilometrową pętlę do biegania na nartach i gdy tylko był śnieg z chęcią przyjeżdżał w to miejsce zażyć ruchu. Podkreśla, że przygotowanie takiej trasy wcale nie wiąże się z wielkimi kosztami. Wystarczy oznakować szlak, Nadleśnictwo Lipka posiada już urządzenie do odciskania śladu narciarskiego, ewentualnie przydałoby się jeszcze stworzenie parkingu z wiatą dla osób, które miałyby przyjeżdżać tam biegać. Miłośników nart biegowych ponoć nie brakuje w regionie. Gdy złotowianin przymierzał się do organizacji zawodów w tej dyscyplinie to zgłosiło się kilkadziesiąt osób chętnych do udziału. Niestety bieg nie doszedł do skutku, ponieważ zabrakło śniegu. I to jest chyba największa przeszkoda w realizacji pomysłu. Potwierdza to nadleśniczy Janusz Grabowski, który także przychylnie ustosunkowuje się do wizji mieszkańców Krzywej Wsi.
Podejrzewam nawet, że śnieg przestał padać w związku z tym, że zakupiliśmy urządzenie do wyciskania śladu narciarskiego
Reklama
– nadleśniczy dopatruje się złośliwości ze strony natury, która nie pozwoliła ani razu wykorzystać zakupionego kilka lat temu urządzenia. Nie widzi natomiast problemu, aby część dróg leśnych w okresie zimowym wyłączyć z ruchu kołowego na potrzeby stworzenia trasy biegowej. Zresztą dopóki w grę nie wchodzi konieczność ograniczenia obszaru produkcji leśnej, czyli wycinki drzew, to nadleśnictwo jest jak najbardziej otwarte na współpracę także przy innych projektach. Sympatycy nart duże nadzieje wiążą więc z tegoroczną zimą. Wiele prognoz zapowiadało, że będzie mroźna i biała, choć jak na razie nie za bardzo się to sprawdza. Wiesław Fidurski zwraca natomiast uwagę, że w okolicach Krzywej Wsi panuje specyficzny mikroklimat, który sprawia, że jak już śnieg spadnie, to utrzymuje się tam dłużej niż na innych okolicznych terenach.

Czy w przyszłości będzie można tędy biegać na nartach albo zjeżdżać na sankach? Sołtys Maria Szymańska ma taką nadzieję
Biały puch nie jest natomiast niezbędny do utworzenia toru saneczkowego. Jego pomysłodawca, Manfred Schmidt, wymarzył sobie bowiem tor całoroczny, na wzór takiego jaki działa np. w Karpaczu czy po czeskiej stronie Karkonoszy w Szpindlerowym Młynie, skąd pan Manfred zaczerpnął pomysł, który narodził się w jego głowie już 15 lat temu. Sanki poruszają się tam po torze przypominającym trasę roller coastera, pełnym zakrętów, przy prędkości dochodzącej nawet do 40 km/h. Bez wątpienia byłaby to nie lada atrakcja, szczególnie dla dzieci. W tym przypadku jednak największą przeszkodą są finanse. Inne tego typu projekty, realizowane w Polsce, kosztowały od 900 tys. zł wzwyż. Śmiało można więc powiedzieć, że bez pozyskania dofinansowania zewnętrznego, np. z środków unijnych, nie ma co marzyć o torze saneczkowym na Brzuchowej Górze. Manfred Schmidt zdaje sobie z tego sprawę, lecz mimo tego od 15 lat nie porzucił swojego pomysłu. W tym czasie nawiązał nawet kontakt z projektantem z Niemiec, który zajmuje się takimi rzeczami, ale dopóki nie ma widoków na pozyskanie pieniędzy, to i nie ma sensu zaczynać z projektem.
Powyższe plany pozostają więc, póki co, w sferze marzeń, ale i bez tego Krzywa Wieś potrafi się promować. Piękne tereny oraz gościnność mieszkańców zwróciły uwagę miłośników sportów. Wiesław Fidurski organizował przebiegające tamtędy wyścigi kolarstwa górskiego, a w tym roku miejscowość była ważnym punktem na trasie uczestników Krajna Adventure Race – zawodach łączących biegi na orientację, jazdę na rowerze i kajakarstwo. Zawodnicy startujący ze Złotowa musieli tu m.in. zdobyć Brzuchową Górę, a potem mogli odpocząć przed dalszym etapem na sali wiejskiej, gdzie częstowano ich rogalikami, specjalnością tamtejszych gospodyń.
Pamiętam pierwszy rajd. Przyjeżdża starszy pan coś około 80–tki, chyba najstarszy uczestnik, tchu nie może złapać, ale mówi do kolegów: K...a, widzieliście jak tu ładnie? Miłe, gdy człowiek usłyszy takie słowa
Reklama
– sołtys Maria Szymańska przyznaje, że to dzięki takim wydarzeniom i pochwałom z ust gości dopiero sami mieszkańcy dostrzegli, w jak pięknej okolicy mieszkają. Tak mieszkańcom jak i gościom służy sala wiejska. Był to pierwszy tego typu budynek wybudowany z dofinansowaniem z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013 w gminie Złotów. Potem przy sali powstały jeszcze siłownia zewnętrzna oraz plac zabaw. Dzięki temu stworzono miejsce spotkań, które dało dodatkowy bodziec do aktywności. Było m.in. gdzie zorganizować zlot czarownic i czarowników. Czary i magia w Krzywej Wsi obecne są za sprawą legendy o czarownicy, która została spalona na szczycie Brzuchowej Góry. Należy też przypomnieć, że do promocji wsi przyczynia się także Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Brzuchowa Góra 208”. Maria Szymańska, która funkcję sołtysa pełni od 2004 r., a we wsi mieszka od 30 lat dodaje także, że sygnałem do działania było zawiązanie stowarzyszenia na rzecz rozwoju wsi. Skromnie komentuje jednak, że z zaangażowaniem ludzi w działalność jest pewnie podobnie jak w innych wsiach. Podkreśla natomiast, że na plus poczytuje to, iż nawet jeśli jakieś osoby nie darzą jej sympatią to poproszone nie odmawiają pomocy.
Za to też jestem wdzięczna, bo nie raz takie osoby, co się nie udzielają, potrafią dodatkowo zepsuć same chęci nawet do pracy. Tutaj nie ma czegoś takiego
Reklama
– mówi o atmosferze współpracy.
Wizje i plany oraz życie codzienne to jedno, ale w sołectwie starają się także pamiętać o przeszłości. Przykładem niech będzie cmentarz ewangelicki. Dwa lata temu doszło do bulwersującej kradzieży żeliwnych krzyży oraz nagrobków. Na szczęście policji udało się złapać złodziei oraz odzyskać ich łup.
Najsmutniejsze, że to nasi mieszkańcy. Myślę, że krzyże nie zginęły tylko dlatego, że nikt nie chciał ich kupić
– ze smutkiem stwierdza sołtys. Naprawić wyrządzone szkody, a przy okazji zrehabilitować dobre imię wsi pomógł po sąsiedzku Andrzej Porożyński z Grodna. Nie wahał się wydać własnych pieniędzy na odnowienie i naprawę skradzionych rzeczy oraz przywrócenie ich na ich miejsce na cmentarzu. Dzięki temu obok cmentarza parafialnego można teraz zobaczyć zadbane miejsce pochówku dawnych mieszkańców wyznania protestanckiego. W planach jest jeszcze postawienie tablicy informującej o historii cmentarza i ludziach tam spoczywających.
W Krzywej Wsi są osoby, które nie pozwolą, aby ich miejscowość została zapomniana. Strategia kreśli ciekawą wizję, która, choć dla niektórych może wydawać się nieco abstrakcyjna, to przecież opiera się na wykorzystaniu jak najbardziej realnego atutu w postaci ukształtowania terenu.
Jeśli ktoś patrzy trochę do przodu, to są tutaj możliwości
– sołtys nie boi się myśleć perspektywicznie. Realizacja tych zamierzeń bez wątpienia przyczyniłaby się do promocji i rozwoju wsi, ale pamiętać też trzeba o podstawowych potrzebach mieszkańców. W tej chwili najbardziej zależy im na budowie kanalizacji i zadbaniu o stan dróg.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chodzi o oznaczenie, jakikolwiek kierunkowskaz..osobie spoza okolicy trudno odnaleźć to miejsce/ górę
Nie ma zimy nie ma nart
Mało masz tam dróg
Zanim powstanie to wszystko, o czym mowa w art., może należałoby w pierwszej kolejności oznaczyć dojazd/dojście na Brzuchową Górę...brak tego..
Chodzi o oznaczenie, jakikolwiek kierunkowskaz..osobie spoza okolicy trudno odnaleźć to miejsce/ górę
Nie ma zimy nie ma nart
Mało masz tam dróg