Reklama

Zniszczono altany bezdomnych

22/11/2017 17:00
MOPS oferuje im pomoc, ale jak dotychczas mężczyźni z niej nie skorzystali. Mają żal o zniszczenie „ich dobytku”

Przed kilkoma dniami jeden ze złotowian zamieścił emocjonalny wpis na swoim facebookowym profilu. Odniósł się do faktu, że w sąsiedztwie ulicy Królowej Jadwigi, na terenie oddalonych kilkadziesiąt metrów od ulicy działkach zniszczono altany, w których mieszkali bezdomni.

„To jest kur… nieludzkie. Złotów, chu… jesteś miastem skoro traktujesz tak ludzi. Gdzie się kończy człowieczeństwo?”

– pisze mężczyzna odnosząc się do faktu pozbawienia ich dachu nad głową przed nadchodzącą zimą. Od wielu miesięcy przychodzi w to miejsce dokarmiać bezpańskie koty, tak poznał koczujących w pobliżu mężczyzn – dwóch, ojciec z synem, pochodzą z gminy Zakrzewo, jeden z gminy Tarnówka. Wie, że mają alkoholowy problem.

Reklama

Są bezdomni, choć pewnie bardziej z wyboru. Mogliby przebywać np. w noclegowni, ale nie chcą

– przyznaje złotowianin.

Zachowują się w porządku. To nie są goście, którzy by chodzili, brali jakiś socjal od państwa i spijali trunki na działkach. Z tego co wiem, nikomu tutaj nie przeszkadzali

– opisuje, że jeden z nich sam zamieszkiwał jedną z altan, w kolejnej, oddalonej o kilkadziesiąt metrów, mieszkali ojciec z synem.

Życie na śmietnikach

Ten Andrzej wszystko miał w tej szopce naprawdę wzorowo zorganizowane: sztućce, naczynia, garnki, wszystko było poukładane. Łącznie z radyjkiem, miał nawet obrazek Maryjki

Reklama

– nie może pogodzić się z tym, że zdecydowano się zniszczyć ich „dobytek”. [[pay]]

Fakt, jak się wchodziło było czuć alkohol czy nawet zapach moczu. Ale żyli tam od dłuższego czasu, nikomu nie wadzili. Mieli zorganizowane miejsce na ognisko – do teraz przychodzą w ciągu dnia, nawet po zwaleniu tych altan i chyba coś na nim gotują. Na noc gdzieś się pewnie ewakuują. Biedni, nic nie mają, a jeszcze potrafili dokarmiać przychodzące w to miejsce bezpańskie koty

– podkreśla. – Pytam tego Andrzeja: jak dajesz radę w okresie zimy? Ta altana to były przecież tylko jakieś dechy, chyba drzwiczki były czymś dodatkowo obite. Powiedział, że spokojnie, będzie ok, że z pomocą innych da sobie radę. Wspominał, że pomaga mu m.in. ta organizacja Strzelec, której członkowie przynoszą mu jedzenie, kurtki i buty. Ja właściwie niewiele wspólnego mam z tymi ludźmi, ale jak tak spotykasz ich przez kilkanaście miesięcy, jednak jakoś się zapoznajesz, oni zaczynają opowiadać historie o tym, jak żyją, z czego, a prawda jest taka, że żyją w taki sposób, iż cały dzień grzebią po śmietnikach i z tego coś sobie organizują.

Reklama

W maju spłonęła ta altana. O zniszczeniu tych przy Królowej Jadwigi zdecydowano w obawie przed podobnym scenariuszem

Przetrwałem dwie zimy

Andrzej N. jest z Tarnówki. W altanie przy Królowej Jadwigi mieszkał od trzech lat. Łącznie w taki sposób żyje od pięciu. Zanim trafił do Złotowa przebywał głównie na terenie swojej gminy.

Wcześniej przez lata mieszkałem z matką i ojcem na rodzinnej gospodarce. Zmarli. Byłbym tam pewnie dalej, ale przepisali gospodarkę na zięcia.

Altany przy „Królówce” nie budował, gdy tutaj trafił już stała. Nie wie, do kogo należała, czyje są okoliczne działki. W to miejsce dość trudno trafić, nie wiedząc o nim, znajduje się w zarośniętym terenie.

Reklama

Teraz można tam wejść bez problemu, wiosną i latem, jak wszystko kwitnie, jest dużo trudniej

– podkreśla autor wspomnianego facebookowego wpisu, który przyprowadził nas w to miejsce.

Przez trzy lata nikt mi tutaj nie przeszkadzał, nikt mnie nie przeganiał

– mówi Andrzej N.

Przyszli i dali jeden dzień na wyprowadzkę

– mówi o spotkaniu sprzed kilku dni z mężczyznami, którzy przyszli rozwalić altany. Bezdomny przyznaje, że spożywa alkohol, że to główna przeszkoda tego, aby mógł przebywać w noclegowni. Choć swego czasu w niej mieszkał. Gdzie spędził ostatnie noce?

Reklama

Jest jeszcze jedno miejsce, gdzie można przekimać

– mówi ze śmiechem. Zapewnia, że w najbliższych dniach trafi do ośrodka, ale nie w swojej gminie czy w Złotowie, a w Pile. Wspomina coś o placówce MONAR–u, choć wolałby zostać w „swojej” altanie. Gdyby stała.

Przetrwałem tutaj dwie zimy, kolejną też bym dał radę

– przekonuje.

Dyspozycja komendanta

Nie było nam tu źle, ale może i dobrze, że będziemy w Pile. Zawsze będzie to jednak dach nad głową. Tutaj nikt się nami nie interesuje

– mówi Rafał K., lokator drugiej ze zniszczonych altan.

Reklama

Tata też jest chyba zadowolony. Idzie zima. Mamy spać jak pod gołym niebem?

– przyznaje, że wraz z ojcem Tadeuszem w altanie przebywali od kilku miesięcy i nie mieli jeszcze okazji spędzać w niej zimy.

Chociaż prawda jest taka, że jakby dalej stała, pewnie byśmy tutaj zostali

– mężczyzna ma jednak żal za zniszczenie altany. Wspólnie z ojcem koczują w taki sposób od trzech lat, ostatni czas mieszkańcy gminy Zakrzewo spędzili w Złotowie.
Komendant Straży Miejskiej w Złotowie Ryszard Macanko przyznał, że altany zniszczono na jego dyspozycję, ale wcześniej ich „lokatorzy” zostali uprzedzeni o rozbiórce.

Reklama

Tutaj chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo. Nie chcemy, żeby doszło do tragicznej sytuacji, kiedy moglibyśmy znaleźć tych panów w zgliszczach po pożarze. To mógłby być moment nieuwagi i na przykład z powodu zapalonej świeczki altana mogłaby stanąć w płomieniach

– komendant przypomina zdarzenie z początku maja, kiedy na terenie Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Wielatowo”, znajdującego się przy ulicach Witosa i Wielatowskiej, doszło do takiego pożaru. W płomieniach stanął tam jeden z pustostanów. Ofiar na szczęście nie było.

Reklama

Podobne zdarzenia miały miejsce również w poprzednich latach

– podkreśla komendant.

To pozostałość po altanie, którą zamieszkiwali ojciec z synem

Na pewno trafią?

Mężczyzna, który nagłośnił sprawę na facebooku, mimo zniszczonych altan w kolejnych dniach spotykał tam trójkę mężczyzn. Najczęściej przychodzili w okolicach południa. Palili ognisko, coś gotowali, mieli pić alkohol. Złotowianin przyznaje, że jest tam bałagan.

Robią tam tego syfu, to fakt. Nie sprzątają wszystkiego po sobie. Dostali ponoć ostrzeżenie, że wlepią im mandaty za zaśmiecanie, co tylko ich rozśmieszyło, bo niby z czego mieliby je płacić

Reklama

– rozumie uwagi o zaśmiecaniu, zgadza się też z obawami o bezpieczeństwo, ale nie może pogodzić się z faktem, że tak ich potraktowano.

Najpierw trzeba im o tym powiedzieć, znaleźć miejsce, a wtedy niszczyć. A nie wejść, rozpieprzyć altany i stawiać ich w jeszcze gorszej sytuacji

– mężczyzna twierdzi, że kilka dni po tym, jak sprawą zainteresowała się prasa, u mężczyzn pojawił się nagle ktoś z pomocy społecznej, której pracowników wcześniej w tym miejscu nie widział.

Kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej zapewnia, że nie jest prawdą, iż pracownicy socjalni wcześniej nie mieli kontaktu z bezdomnymi.

Reklama

Odwiedzali ich, podobnie dzielnicowi

– mówi Piotr Brewka. Policja od jakiegoś czasu publikuje komunikaty dotyczące bezpieczeństwa w okresie zimy osób bezdomnych czy często spożywających alkohol.

Ci panowie przebywają na terenie miasta, choć formalnie nie są naszymi bezdomnymi. Wiedzą jednak, gdzie mogliby się zgłosić, żeby ich odpowiednio pokierować po pomoc

– Piotr Brewka przyznaje, że kiedyś przebywali w noclegowni, ale znając panujące tam zasady, głównie dotyczące zakazu spożywania alkoholu, nie chcieli dłużej w niej przebywać. Podkreśla, że taki sposób życia to ich wybór i nie do końca daje wiarę, że mężczyźni, zgodnie z tym co mówili podczas naszych rozmów, trafią do jakiegokolwiek ośrodka.

My ich namawiamy

– zapewnia Piotr Brewka.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Pigułka - niezalogowany 2017-11-25 14:50:13

    Dzieci przepiły?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lol - niezalogowany 2017-11-24 23:23:28

    Bo przepili to nie było....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pigułka - niezalogowany 2017-11-24 19:53:48

    A co jak i tartej bułki nie było?Bo tam nie było.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości