Reklama

Zostałem oszukany?

24/11/2012 00:00
-Otrzymałem telefoniczne zapewnienie, iż zakupiony przeze mnie komplet książek zostanie wręczony biednemu dziecku ze złotowskiej szkoły nr 2. Oczywiście na taki cel nie odmawia się pomocy, ale teraz zastanawiam się czy to nie kolejni oszuści dorabiający się na biednych dzieciach! ? mail, który otrzymaliśmy to pokłosie artykułu ?Pomoc dla szkoły czy kłoda pod nogi?

W ubiegłym tygodniu opisywaliśmy przypadek jastrowskiego przedsiębiorcy, który telefonicznie został poproszony o wsparcie jastrowskiego Zespołu Szkół Technicznych kwotą 150 zł – pieniądze miały zostać przeznaczone na zakup książek. Mężczyzna, w ramach lokalnego patriotyzmu, postanowił dofinansować przedsięwzięcie. Po jakimś czasie dotarła do niego faktura pro forma, na której widniały dane firmy mieszczącej się w Rudzie Śląskiej, co zaniepokoiło potencjalnego płatnika – postanowił więc sprawę wyjaśnić i podzielił się nią z redakcją AL. Cóż się okazało? Otóż dyrektor ZST o zbiórce nie miał pojęcia, nie dał też podmiotowi o którym mowa przyzwolenia na zbiórkę funduszy w imieniu placówki, którą kieruje. Opisana historia wzbudziła czujność jednego ze złotowskich przedsiębiorców. -Jestem właścicielem firmy, który również zgodził się na pomoc w zbieraniu funduszy – mężczyzna naświetla sprawę. -Otrzymałem telefoniczne zapewnienie, iż zakupiony przeze mnie komplet książek zostanie wręczony biednemu dziecku ze złotowskiej szkoły nr 2. Oczywiście na taki cel nie odmawia się pomocy, ale teraz zastanawiam się czy to nie kolejni oszuści dorabiający się na biednych dzieciach! - pisze mężczyzna, dodając, że w jego przypadku sprawy zaszły jednak nieco dalej. -Zapłaciłem i otrzymałem fakturę – wyjaśnia. Podobny problem zgłosiła nam żona innego złotowskiego przedsiębiorcy – jak opowiadała, mąż również otrzymał telefon z prośbą o wsparcie „dwójki”. Mężczyzna poprosił jednak o czas do namysłu, a wątpliwościami podzielił się z żoną. Obojgu sprawa wydała się podejrzana, zwłaszcza, że osoba telefonująca nie przedstawiła się z imienia i nazwiska. Małżonkowie podjęli zatem decyzję, że żadnych pieniędzy nie przekażą. Odmawiać jednak nie musieli, ponieważ póki co telefon się nie powtórzył.
[[reklama]]
Rezygnują

Chcąc wyjaśnić sytuację skontaktowaliśmy się z dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Złotowie. Mariola Mirr przyznała, że placówka rzeczywiście nawiązała współpracę z firmą o której mowa, i która już wcześniej w ramach akcji doposażania szkół przekazała placówce m.in. komplet książek do biblioteki – w tym roku trafić mają do niej słowniki językowe. Dyrektor zaniepokojona jednak doniesieniami prasowymi, postanowiła zrezygnować z „usług” firmy i o ewentualną finansową pomoc zwracać się wyłącznie bezpośrednio. M. Mirr, jak powiedziała, nie ma bowiem pewności, czy wszystkie środki, które pozyskuje się wykorzystując nazwę szkoły są na zakup książek czy pomocy dydaktycznych rzeczywiście wydatkowane.

Haczyk na biedne szkoły

Podobna działalność firm pośredniczących w pozyskiwaniu środków jest doskonale znana szefowi złotowskiego Zespołu Szkół Samorządowych nr 1. -Więcej w coś takiego nie wchodzę – zaznacza Stanisław Kucharski, dodając, że skusić dają się przede wszystkim szkoły o słabych funduszach. Nasz rozmówca raz „dał się nabrać” - wszedł w kontakt z firmą z południa Polski. W jego przypadku rzecz dotyczyła nie książek a map – które zresztą otrzymał – brak kontroli nad wielkością pozyskiwanych przez firmę pieniędzy skłonił go jednak do rezygnacji ze współpracy. -Mimo tego miałem informacje, że w następnych latach wciąż posługiwano się moim nazwiskiem zdobywając środki dla siebie – opowiada, wyjaśniając, że w chwili obecnej jeśli zwraca się o wsparcie finansowe, przychodzi osobiście, przedkłada oficjalną, opatrzoną stosownymi pieczątkami prośbę. Z „pomocy” pośredników nie korzysta. Nie korzysta z niej też Maria Monika Klein. Dyrektor złotowskiej szkoły podstawowej nr 1 przyznaje jednak, że i do niej firma z podobną ofertą się zwracała – bezskutecznie. -Mamy przyjaciół, sojuszników, którzy jeśli chcą nam pomóc, to robią to bezpośrednio. Nie potrzebni są żadni pośrednicy – takie jest jej stanowisko. Wsparcie? Owszem – najbezpieczniej jednak omówić je z szefem placówki, której chce się je zaoferować. Lepszej drogi do rozwiania wątpliwości nie ma.

Minus 7%

Szukając odpowiedzi na wątpliwości przedsiębiorcy, który wykazał się hojnością,skontaktowaliśmy się też z firmą z Sosnowca, w której fakturę na wspomniane 150 zł wystawiono. -Doposażamy szkoły w książki, słowniki, encyklopedie, pomoce dydaktyczne – wyjaśnił nam jej pracownik. -Dzwonimy z prośbą, do niczego nie zmuszamy – zaznaczyła kobieta, podkreślając, że telefony wykonuje się po uzyskaniu zgody dyrektora danej placówki i, że pomoce przekazywane są regularnie. Czy całość pozyskiwanych pieniędzy przeznaczana jest na zakup pomocy dla szkół? Okazuje się, że o bezinteresowności nie ma mowy – 7% wartości zestawu trafiającego do konkretnej szkoły zostaje w firmie. Na pytanie ile szkół z terenu powiatu złotowskiego współpracuje z tą konkretnie firmą nasza rozmówczyni nie potrafiła udzielić „od ręki” - obiecano nam z informacją zwrotną oddzwonić. Mimo ponownego kontaktu z naszej strony – telefon wciąż milczy.

***

Na co konkretnie przeznaczone zostały pieniądze naszego czytelnika – trudno dociec. Trudno dociec też ile podobnych, co ta z Sosnowca, firm prosi przedsiębiorców z naszego powiatu o finansowe wsparcie szkół i jakiego rzędu kwoty zasilają funkcjonowanie podobnych podmiotów. Czy spotkaliście się państwo z podobną praktyką? A może sami przekazaliście pieniądze? Zapraszamy do dyskusji na zlotowskie.pl
Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości