Reklama

Zostaliśmy oszukani

01/10/2012 00:00
W Sławianowie rozwiązał się worek z problemami. Utrzymanie "Krajny" Sławianowo, kwestia powstającego etapami chodnika, braki w oświetleniu, zły stan pomostu - zażaleń przybywało z każdą minutą

W środowy wieczór w gminie Złotów – tym razem w Sławianowie – odbyło się kolejne z cyklu spotkań dotyczących uchwalenia funduszu sołeckiego oraz konsultacji zmian w zakresie okręgów wyborczych. Druga kwestia nikogo chyba jednak nie interesowała. Poza wójtem, który mówił o powodach i konsekwencjach zmian, nikt nie zdecydował się zabrać głosu. Zebranie miało jednak tylko pozory spokojnego, już w drugim punkcie rozpętała się bowiem burzliwa dyskusja. Przyczynkiem do jej zawiązania okazały się wypracowane przez uczestników wcześniejszego spotkania ustalenia dotyczące wydatkowania pieniędzy pochodzących z funduszu sołeckiego – prowadząca zebranie sołtys wsi Alicja Szewczuk zaproponowała, by całość środków (blisko 17 tys. zł) przeznaczyć na dokończenie istniejącego już częściowo chodnika. Słowo „chodnik” podziałało na obecnych elektryzująco. – Jeśli chodzi o fundusz sołecki i podział pieniążków, chciałabym powiedzieć o tym, o czym ludzie nie wiedzą, a co dotyczy wsi i ośrodka – powiedziała jedna z obecnych na sali pań, po czym oddała głos koledze. Mężczyzna od 22 lat mieszkający w ośrodku, który – jak mówił – czuje się mieszkańcem Sławianowa, postanowił sięgnąć do lat wcześniejszych i pomówić o pieniądzach, które jego zdaniem zostały mieszkańcom wsi po prostu ukradzione. Jak opowiadał, kiedy w 97` gmina sprzedawała grunty w ośrodku, na zebraniu, w którym uczestniczył ówczesny wójt, miano obecnych zapewniać, że pieniądze pozyskane wskutek sprzedaży zostaną wydatkowane na potrzeby wsi i samego ośrodka, tj. na drogę główną, wykonanie oświetlenia, pomostów, a w razie gdyby pieniędzy zostało – na budowę chodników. Inwestycje nie zostały jednak zrealizowane, ponieważ, jak mówił będący przy głosie uczestnik zebrania, w latach późniejszych, kiedy kończono budowę szkoły, na którą zabrakło pieniędzy, poproszono mieszkańców by na rok, maksymalnie dwa, przeznaczyć wspomniane pieniądze właśnie na tę placówkę. – Myśmy się zgodzili. 17 lat minęło i cicho sza, pieniędzy nie ma. Zostaliśmy okradzeni, mieszkańcy wsi i my, z ośrodka – mężczyzna zakończył pierwszą ze swoich opowieści, jak się okazało jednak chwilę potem, miał w zanadrzu następną. - 2 sprawa - też zostaliśmy oszukani – zaznaczył na wstępie, wyjaśniając później, że tym razem chodzi o wycinkę topól. Otóż pierwotnie pozyskane drewno miało zostać przeznaczone na budowę pomostów, jednak jako że się do tego nie nadawało, nabywca miał dostarczyć do Sławianowa inne drewno. - Niestety, rozmyło się. Właściciel zabrał drzewa, pieniędzy nie ma. Jesteśmy drugi raz oszukani – wyjaśnił mężczyzna, kończąc apelem skierowanym do wójta, by ten zajrzał w protokóły sprzed lat.
[[reklama]]
– Jakie były kulisy tych spraw, nie wiem – zaznaczył na wstępie Piotr Lach, który – jak wiadomo – funkcję wójta pełni dopiero pierwszą kadencję, nie mógł więc mieć w sprawach, o których mówił mężczyzna, żadnego udziału. Niemniej, wyjaśniając, że nie sądzi, by ówczesny wójt podejmował decyzje będące niekorzystnymi dla mieszkańców, zabrał głos. M.in. wyjaśnił, że pieniądze pozyskiwane w ramach działań prowadzonych na składnikach mienia gminy w jakiejkolwiek miejscowości są po prostu gminne i wykorzystuje się je na potrzeby wszystkich mieszkańców, a nie konkretnej wsi. - Co do wypowiedzianych słów, uważam, że są zbyt mocne i mam nadzieję, że nie wywołają konsekwencji prawnych – podsumował P. Lach.

Spora lista

Uczestnicy zebrania domagali się oświetlenia ośrodka, jak powiedział wójt – jesienią lampy zostaną zamontowane. W kwestii pomostu, którego stan daleki jest od właściwego, po tym jak P. Lach wyjaśnił, że dopóki jezioro ma swojego dzierżawcę, samorząd nie może podjąć żadnych prac za jego plecami, ponieważ jest to zwyczajnie nielegalne, mieszkańcy ośrodka poprosili o postawienie znaku zakazującego poruszania się po nim. Jako że akwen jest dzierżawiony, plaża należy do agencji, a droga dojazdowa jest gminna, sugerowano, by to właśnie na jej końcu ustawić wspomniany znak.

Kolejnym punktem spornym okazała się być brama wjazdowa do ośrodka. Jego mieszkańcy, głównie ze względów bezpieczeństwa, wnioskowali, by była ona zamknięta. – Przez furtkę matka z dzieckiem w wózku może spokojnie przejechać – tłumaczyła jedna z pań, wójt pozostawał jednak na stanowisku, że możliwość dotarcia do plaży nie powinna być ograniczana, a zgodę na zamknięcie bramy wyrazi tylko wówczas, gdy opowiedzą się za tym wszyscy mieszkańcy Sławianowa. Jak można jednak wnioskować po zebraniu – w tej kwestii jednomyślności nie będzie. – Na ośrodek wejście ma każdy – dało się słyszeć z sali. - Gdyby doszło do sytuacji, że wykupicie drogę – o wspomnianej wcześniej, biegnącej przez ośrodek drodze gminnej mówiła jedna z pań – to z biegiem czasu dojdzie do sytuacji, że nas nie wpuścicie. Jak coś wam będzie przeszkadzało, to zamkniecie bramę i nie będziecie chcieli nas wpuścić. – To może od razu zamknąć drogę koło kościoła i nikogo do Sławianowa nie wpuszczać, to będziemy mieć ciszę i spokój – na argumenty, że mieszkańcy ośrodka chcą czuć się bezpiecznie i pozostawać w ciszy, odpowiedziała inna z kobiet. Mieszkańcy wsi byli zdania, że zamknięcie bramy nic nie zmieni, ponieważ jeśli młodzież będzie chciała dojść do plaży – zwyczajnie przez przeszkodę przeskoczy.
[[nowa_strona]]
Na pierwszy plan następnie wysunęła się „Krajna” Sławianowo. Na utrzymanie klubu gmina rokrocznie przeznacza ok. 50 tys. zł. By mieć poczucie słuszności wydatkowania tych pieniędzy, wójt poprosił mieszkańców o wypowiedzenie się, czy i jak bardzo czują się z nim związani. – Jeśli dla Państwa istnienie klubu jest ważne, jest to element historii, to może fundusz sołecki powinniście przeznaczyć na niego, a nie na chodnik? – zastanawiał się. Nie wszyscy jednak zrozumieli intencje P. Lacha, niektórzy jego słowa odebrali jako zamach na „Krajnę”. Już po tym, jak prezes klubu Adam Duraj wyjaśnił, w jaki sposób wydatkowane są pieniądze (m.in. 1500 zł trenerskiej pensji razy 11 miesięcy) oraz zwróceniu uwagi na to, że klub działa profesjonalnie (chłopaki trenują 2-3 razy w tygodniu plus wyjazdy na mecze), głos zabrał jeden z uczestników zebrania. - Chłopcy mają wziąć flaszki i chodzić po chodniku, bo się klub rozpadł, bo na nic nie ma pieniędzy? – pytał pełen pretensji. Na słowa prezesa Duraja, który zwrócił wcześniej uwagę, że innym klubom mieszkańcy wsi pomagają, w Sławianowie natomiast prócz niego i zawodników angażują się tylko dwie osoby, reakcja była różna. Po pytaniu, w jaki sposób ludzie mogliby się zaangażować, a chodziło choćby o podrzucenie kilku pomysłów ułatwiających funkcjonowanie, znów zawrzała dyskusja. Jedni mówili, że pieniędzy nie będą dawać, inni do drobnej zbiórki się przychylali, jeszcze inni mówili, że sprzątać po młodzieży nie będą – rekcje były najróżniejsze. Ostatecznie uznano, że „Krajna” Sławianowo to kawał historii i chluba wsi, powinna więc istnieć. Tym samym udało się przejść do głosowania nad funduszem sołeckim. Po perturbacjach w liczeniu głosów sołtys ogłosiła rezultat: 26 „za” i 10 wstrzymujących się.
[[reklama]]
Do realizacji przyjęto kontynuację budowy chodnika. Inwestycja kosztować będzie ok. 24 tys. zł, jako że fundusz sołecki ma wielkość niecałych 17 tys. zł, różnicę dopłaci gmina.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości