Reklama

Zwalczam leśne szkodnictwo

16/09/2018 18:30

Kierowcy quadów i motocykli łamią prawo i dobre obyczaje zakłócając wypoczynek innym. O rozsądek do nich apeluje Mirosław Łachut, komendant straży leśnej

Las jest dla wszystkich?

Las jest jednym z dóbr państwowych, ogólnodostępnych dla społeczeństwa. To nie jest relikt post-peerelowski, bo dobrze jest, gdy państwo ma dużo swojego majątku. To jest teren obejmujący 29% powierzchni kraju. To nasze bogactwo narodowe.

Jak z tego korzystać, by nie przeszkadzać innym i by tego bogactwa nie niszczyć?

W lesie można spacerować, biegać, jeździć na rowerze, kąpać się w jeziorach, opalać, robić zdjęcia, zbierać grzyby. Umożliwiamy także zrobienie grilla pod wiatą, ale to już po uzgodnieniu z nami – aby zachować bezpieczeństwo. Można więc w lesie niemal wszystko, wystarczy stosować się do obowiązującego prawa. Ważny jest zdrowy rozsądek.

Reklama

Są jednak miejsca wyłączone z ogólnego użytkowania takie jak  uprawy leśne, młodniki do 4 m wysokości, miejsca na których prowadzimy prace gospodarcze.

Także miejsca, w których zwalczane są szkodniki.

Tak, przestrzegamy przed wchodzeniem w takie miejsca, choć dziś już w lasach praktycznie nie stosuje się chemii. Stosujemy w większości czynniki biologiczne, dlatego jesteśmy jedną z najbardziej ekologicznych gospodarek leśnych na świecie.

Nadleśnictwo Jastrowie ma dobrze zagospodarowany las i oddaje mieszkańcom wiele ścieżek i miejsc wypoczynku, prawda?

Reklama

Jastrowie jest oplecione siecią szlaków pieszych i rowerowych, z których korzystają także ludzie z innych miejscowości np. ze Złotowa. Można do nas przyjechać rowerem przez las, a stąd pojechać do Bornego Sulinowa, Wałcza, czy Piły. To wszystko są ścieżki zaprojektowane i wykonane przez Lasy Państwowe. Naszym ostatnim osiągnięciem jest odtworzenie przedwojennego stanu wyspy na jeziorze Miejskim. Z jednej strony zrobiliśmy mostek, z drugiej groblę, dzięki czemu można objechać całe jezioro dookoła. Teraz myślimy co robić dalej.

Mieszkańcy Jastrowia i okolic korzystają z tych ścieżek?

Reklama

Nasze lasy są pełne ludzi, pojedziemy to zobaczyć. Ruch na tych ścieżkach wokół jastrowskich jezior trwa od 6:00 od 23:00. Ludzie biegają, spacerują, odpoczywają. Korzystają też z udostępnianych przez nas plaż.

Niestety zdarza się, że przed nosem plażowiczów przejedzie ktoś na motocyklu…

Oprócz ludzi, którzy cieszą się z tego co dla nich robimy są też tacy, którzy tego nadużywają. Ich zachowanie, jak przykład tego crossa, doskwiera użytkownikom lasów. Zbudowaliśmy np. drewnianą promenadę dla spacerowiczów, a od czasu do czasu przejedzie nią ktoś motorowerem, a nawet motocyklem. Pomimo że to ta kładka nie jest do tego przystosowana. Kierowcy ci stwarzają zagrożenie, więc ludzie dzwonią do nas w tej sprawie. Tyle, że ktoś taki przejedzie, mignie i ciężko go złapać na gorącym uczynku.

Reklama

Dlatego stawiacie w lesie fotopułapki?

Tak, ale spora grupa tych łamiących przepisy robi to świadomie na tyle, że zasłania tablice rejestracyjne w swoich pojazdach. Staram się takie przypadki rejestrować i ustalać tożsamość kierujących, ale tak, by nie naruszać prywatności innych osób. W końcu las jest miejscem publicznym, w większości dostępnym dla wszystkich.

Do lasu można wjechać pojazdem mechanicznym tylko drogą udostępnioną i oznakowaną niebieską tablicą z napisem „droga udostępniona dla ruchu kołowego”. Tak samo miejsca postoju oznaczone są odpowiednim znakiem. Niestety niektórzy kierowcy motocykli czy quadów pojawiają się w miejscach, w których absolutnie być ich nie powinno. Cały czas podkreślam słowo „niektórzy” ponieważ znakomita większość zachowuje się zgodnie z prawem, co bardzo mnie cieszy.

Reklama

Ten amator dzikiej jazdy po lesie zapłacił mandaty łącznej wysokości 1000 zł


Ci „źli” łamią nie tylko dobre obyczaje, ale i prawo.

Jest to wykroczenie zagrożone grzywną w postaci mandatu do 500 złotych. Egzekwujemy w taki sposób prawo, choć staramy się najpierw dawać pouczenia. Są jednak przypadki, w których należy ukarać finansowo, aby uzyskać efekt wychowawczy, gdy słowa do „delikwenta” nie docierają. Bywa tak, że ktoś popełnia dwa wykroczenia i dostaje łącznie 1000 zł mandatu. Tak było z kierowcą quada, który wjechał nielegalnie do lasu wielokrotnie i niszczył nam świeżo wyremontowane drogi. Pan był bohaterem kilku filmów, dzięki którym ustaliliśmy jego dane.

Reklama

Muszę tu zaznaczyć, że gmina Jastrowie jest raczej spokojna, ale czasami ludzie zgłaszają przypadki złamania prawa. Stąd te wspomniane fotopułapki, które stosujemy do przywoływania ludzi do porządku.

W jaki sposób ten wandal się tłumaczył?

Zwykle ludzie zasłaniają się niewiedzą. Bardzo często też kłamią w żywe oczy, bo uważają, że broniąc się przed karą mają do tego prawo. My z nimi nie dyskutujmy, tylko pokazujmy filmy i ustalamy adekwatność mandatu do czynu.

Nie mieliśmy do tej pory przypadku, by ktoś pisał na nas skargi, czy odwołania od naszej decyzji. Większość ludzi przyjmuje z pokorą tę karę, mając świadomość łamania prawa.

Reklama

Stracone pieniądze doskonale uczą właściwych zachowań?

Nie spotykamy się z przypadkami recydywy. Nie mogę na to narzekać. I choć policyjne statystyki mówią, że przestępczość w Jastrowiu jest dość wysoka, to jednak w lesie tego nie widać.

A co ze śmieciami? To także zmora leśników.

To problem związany z nasza kulturą życia i nawykami, pewnymi zaszłościami. Nie zawsze człowiek, który w domu ma idealny porządek zachowuje się należycie w lesie. Co prawda nie mamy wielkich hałd śmieci, ale zdarza się np. wyrzucenie przy DK 22 pięćdziesięciu opon.

Reklama

Teraz wdrażamy akcję „zabierz z lasu 5 śmieci” zapoczątkowaną w innych nadleśnictwach. Widzę jej efekty na razie w mediach społecznościowych, bo Polak ma to do siebie, że lubi się pochwalić czymś takim w sieci. Chwalę każdą taką osobę. Zawsze mówię też ludziom: jeżeli masz siłę, by przynieść do lasu dwie puszki napoju, to tym bardziej dasz radę wynieść je już puste. Podobnie jest z każdym innym opakowaniem.

Czuć, że odnajduje się Pan w tej pracy. Jest Pan trochę jak policjant, tyle że miejscem Pańskiego działania jest las.

Reklama

Na początku przygody z LP pracowałem jako podleśniczy i leśniczy. Zmieniłem stanowisko ze względów rodzinnych. Trafiłem do straży leśnej, bo lubię kontakt z ludźmi. Nie jestem napastliwy, choć zajmuję się zwalczaniem szkodnictwa leśnego. Poza tym prowadzę edukację leśną.

Szkodnictwo leśne?

Tak mówimy na czyny niedozwolone. W lesie jest mnóstwo ludzi i może zdarzyć się, że podczas zbierania grzybów czy jagód ktoś wyjdzie zza drzewa i zostanie potrącony przez rozpędzonego kierowcę quada czy motocykla. Bywają takie przypadki. Chodzi mi nade wszystko o bezpieczeństwo ludzi.

Reklama

Sam Pan jednak podkreśla, że w Nadleśnictwie Jastrowie nie jest aż tak niebezpiecznie, by bić na alarm.

Nie chodzi o to, że się skarżę. Mam tylko prośbę do tzw. „normalnych użytkowników” naszych lasów, by, jeżeli będą zaskakiwani pojawieniem się kogoś na quadzie czy motorze crossowym, zgłaszali nam to. Nie można tego nazwać donoszeniem, a raczej dbaniem o bezpieczeństwo swoje i innych. Bo ci kierowcy często zachowują się totalnie nieodpowiedzialnie. W lesie czują się bezkarni, a wcale tacy nie są. A tak na koniec – zapraszam wszystkich do lasu!

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości