Jechał razem ze swoją mamą samochodem, który dachował. Kobieta straciła przytomność, a jej syn zachował się jak mały bohater!

Do zdarzenia doszło pod koniec października. Mieszkanka Jastrowia wracała z 7-letnim synem z Wałcza do domu, kiedy w pobliżu Ostrowca doszło do wypadku. Samochód, którym się poruszali, wypadł z drogi i dachował.
Policjanci z wałeckiej drogówki udali się na miejsce zdarzenia, gdzie przy drodze za barierkami ochronnymi zauważyli małego chłopca i kobietę. Mł. asp. Magdalena Kucal podeszła do przerażonej kobiety, która chwilę wcześniej prowadziła pojazd, jednak to jej 7-letni syn zaczął odpowiadać dzielnie na pytania policjantki.
Jak relacjonuje oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wałczu, st. asp. Beata Budzyń:
- Chłopiec wcale nie płakał i trzeźwo opowiadał o zaistniałym zdarzeniu. Jak wstępnie ustalili policjanci, kierująca na łuku drogi straciła panowanie nad pojazdem, po czym auto wypadło z drogi i dachowało – mówi.
Jasiu od razu wystawił do funkcjonariuszki dłoń, w której trzymał kluczyki zarówno od pojazdu, jak i od domu. Chłopiec mówił, że nic mu się nie stało, bo miał zapięte pasy. Troszczył się bardzo o zdrowie swojej mamy.

Mama chłopca niewiele pamięta z tego zdarzenia. Nie jest pewna tego, co działo się tuż przed wypadkiem oraz zaraz po tym, jak odzyskała przytomność. Nie pamięta również zatrzymywania samochodów i przyjazdu policji. Szczegóły zapamiętał za to jej syn Jasiu. Jak przekonuje 7-latek cała sytuacja nie była dla niego specjalnie stresująca. Był jedynie zaskoczony faktem, że samochód koziołkował i wydawało mu się, że mama po prostu śpi.
Jak opowiada 7-latek, najpierw udało mu się samemu odpiąć pasy, a następnie od razu wyciągnął kluczyki ze stacyjki. Pytany o to, dlaczego tak postąpił, mówi, że nawet nie wie. Wiedział tylko, że to ważne i że tak trzeba zrobić. Chłopiec następie próbował obudzić nieprzytomną mamę. Zaczął ją mocno szarpać i krzyczeć, żeby się obudziła. Kobieta w końcu odzyskała przytomność, a syn oswobodził ją z pasów.
Poszkodowani wysiedli z auta i stanęli przy drodze, aby zatrzymać inny samochód, który mógłby wezwać pomoc. Niestety, kilku kierowców w ogóle nie zareagowało na mamę z małym dzieckiem stojących przy jezdni! Dopiero któryś z kolei pojazd zatrzymał się.
Obojgu na szczęście nic się nie stało i po badaniu lekarskim w wałeckim szpitalu mogli wrócić do domu. Chłopiec wyszedł ze zdarzenia bez szwanku, a jego mama z kilkoma siniakami.
O tym, że mały chłopiec zachował się jak bohater, nie mieli wątpliwości policjanci i strażacy. Komenda Powiatowa w Wałczu przekazała mu Misia Ratowisia oraz laurkę z podziękowaniami za jego dzielną postawę, a także drobne niespodzianki. Pluszaka wręczyli również chłopcu strażacy. Policjantka, która rozmawiała z chłopcem, pogratulowała mamie dzielnego syna.

Dyrektor jastrowskiej Szkoły Podstawowej nr 2, Stanisław Nowicki, również docenił postawę swojego ucznia i pragnie go uhonorować. Jak mówi, jego postawa może być wzorem dla innych dzieci i świadczyć o tym, że lekcje pierwszej pomocy zostają w głowach dzieci. Wiele wskazuje też na to, że mały Jaś otrzyma gratulacje od władz miejskich na najbliższym posiedzeniu Rady Miasta.
Hubert Nowak

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!