Reklama

7-letni Jasiek uratował mamę po wypadku

09/11/2023 19:00

Jechał razem ze swoją mamą samochodem, który dachował. Kobieta straciła przytomność, a jej syn zachował się jak mały bohater!

Do zdarzenia doszło pod koniec października. Mieszkanka Jastrowia wracała z 7-letnim synem z Wałcza do domu, kiedy w pobliżu Ostrowca doszło do wypadku. Samochód, którym się poruszali, wypadł z drogi i dachował.

Zimna krew

Policjanci z wałeckiej drogówki udali się na miejsce zdarzenia, gdzie przy drodze za barierkami ochronnymi zauważyli małego chłopca i kobietę. Mł. asp. Magdalena Kucal podeszła do przerażonej kobiety, która chwilę wcześniej prowadziła pojazd, jednak to jej 7-letni syn zaczął odpowiadać dzielnie na pytania policjantki.

Reklama

Jak relacjonuje oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wałczu, st. asp. Beata Budzyń:

- Chłopiec wcale nie płakał i trzeźwo opowiadał o zaistniałym zdarzeniu. Jak wstępnie ustalili policjanci, kierująca na łuku drogi straciła panowanie nad pojazdem, po czym auto wypadło z drogi i dachowało – mówi.

Jasiu od razu wystawił do funkcjonariuszki dłoń, w której trzymał kluczyki zarówno od pojazdu, jak i od domu. Chłopiec mówił, że nic mu się nie stało, bo miał zapięte pasy. Troszczył się bardzo o zdrowie swojej mamy.

Reklama

Co właściwie się stało?

Mama chłopca niewiele pamięta z tego zdarzenia. Nie jest pewna tego, co działo się tuż przed wypadkiem oraz zaraz po tym, jak odzyskała przytomność. Nie pamięta również zatrzymywania samochodów i przyjazdu policji. Szczegóły zapamiętał za to jej syn Jasiu. Jak przekonuje 7-latek cała sytuacja nie była dla niego specjalnie stresująca. Był jedynie zaskoczony faktem, że samochód koziołkował i wydawało mu się, że mama po prostu śpi.

Jak opowiada 7-latek, najpierw udało mu się samemu odpiąć pasy, a następnie od razu wyciągnął kluczyki ze stacyjki. Pytany o to, dlaczego tak postąpił, mówi, że nawet nie wie. Wiedział tylko, że to ważne i że tak trzeba zrobić. Chłopiec następie próbował obudzić nieprzytomną mamę. Zaczął ją mocno szarpać i krzyczeć, żeby się obudziła. Kobieta w końcu odzyskała przytomność, a syn oswobodził ją z pasów.

Reklama

Poszkodowani wysiedli z auta i stanęli przy drodze, aby zatrzymać inny samochód, który mógłby wezwać pomoc. Niestety, kilku kierowców w ogóle nie zareagowało na mamę z małym dzieckiem stojących przy jezdni! Dopiero któryś z kolei pojazd zatrzymał się.

Obojgu na szczęście nic się nie stało i po badaniu lekarskim w wałeckim szpitalu mogli wrócić do domu. Chłopiec wyszedł ze zdarzenia bez szwanku, a jego mama z kilkoma siniakami.

O tym, że mały chłopiec zachował się jak bohater, nie mieli wątpliwości policjanci i strażacy. Komenda Powiatowa w Wałczu przekazała mu Misia Ratowisia oraz laurkę z podziękowaniami za jego dzielną postawę, a także drobne niespodzianki. Pluszaka wręczyli również chłopcu strażacy. Policjantka, która rozmawiała z chłopcem, pogratulowała mamie dzielnego syna.

Reklama

Dyrektor jastrowskiej Szkoły Podstawowej nr 2, Stanisław Nowicki, również docenił postawę swojego ucznia i pragnie go uhonorować. Jak mówi, jego postawa może być wzorem dla innych dzieci i świadczyć o tym, że lekcje pierwszej pomocy zostają w głowach dzieci. Wiele wskazuje też na to, że mały Jaś otrzyma gratulacje od władz miejskich na najbliższym posiedzeniu Rady Miasta.


Hubert Nowak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama