Kilka dni po publikacji naszego artykułu zgłosił się właściwy Kazimierz Wiebskowski. Ten ze Złotowa ma nadzieję, że przestanie być nękany.
Nękany przez firmę windykacyjną, która przejęła dług od firmy ubezpieczeniowej. Przez dziewięć lat Wiebskowski był upominany o zapłatę kilkuset złotych. Tylko dlatego, że omyłkowo w jego ręce trafiła korespondencja, która miała trafić do jego imiennika z innej miejscowości powiatu. Bezskutecznie zabiegał o zaprzestanie działań, najpierw przez firmę ubezpieczeniową, a później windykacyjną. Nie pomógł fakt, że złotowianin miał potwierdzenie prokuratury, że jest upominany bezpodstawnie.
Artykuł na ten temat opublikowaliśmy przed miesiącem. Pięć dni później do złotowianina zadzwonił Kazimierz Wiebskowski, który przyznał, że najprawdopodobniej to on jest tą osobą, która powinna zapłacić pieniądze.
– Ktoś z bliskich czy znajomych przekazał mu informację o artykule. Prawdopodobnie w internecie znalazł moje dane, łącznie ze służbowym telefonem. Zadzwonił z zagranicy – jak mówi złotowianin, mężczyzna od lat mieszka poza Polską.
– Stwierdził, że przez wszystkie te lata ani on, ani jego małżonka, ani teść, a więc żadna z osób, które widniały na dokumencie jako współwłaściciele pojazdu, nigdy nie dostali z firmy ubezpieczeniowej, a później windykacyjnej jakiejkolwiek informacji czy upomnienia. Nawet po tym, jak postanowieniem prokuratury wskazano prawidłowego właściciela polisy. Zapewnił, że nie miał żadnej wiedzy o tym, że z czymkolwiek zalega – relacjonuje rozmowę pan Kazimierz.
– Mam jego telefon komórkowy, adres mailowy, jesteśmy w kontakcie. Przekazałem mu wszystkie numery telefonów, z których dzwoniono do mnie w tej sprawie. Zadeklarował, że skontaktuje się z firmą. Wysłałem mu również skan pisma, jakie trafiło do mnie jesienią, a które otrzymałem od firmy windykacyjnej, w którym widniała kwota, jaką zalega. Poprosiłem, żeby konkretnie dowiedział się, jaką ma zapłacić sumę, żeby za jakiś czas nie okazało się, że przelano złotówkę za mało i ponownie on albo ja będziemy o coś upominani – relacjonuje te ustalenia nasz rozmówca.
– Na dzień dzisiejszy jest cisza w temacie – pan Kazimierz przyznaje, że już od chwili naszego kontaktu z firmą windykacyjną i próbą wyjaśnienia sytuacji uporczywe telefony się skończyły. A było ich nawet po kilka dziennie – Na razie nie mam potwierdzenia, czy zostało to już uregulowane, natomiast mój pełnomocnik wysłał dodatkowe pismo do firmy windykacyjnej z informacją, że właściwy Kazimierz Wiebskowski przebywa poza granicami Polski i że pod wskazanym adresem mailowym i numerem telefonicznym firma może próbować uzyskać tę kwotę, jeśli w jakimś czasie do nich nie wpłynie – wyjaśnia.
Oczywistym wydaje się, że po trwającym tyle lat zamieszaniu przydałyby się przynajmniej jakieś przeprosiny od firmy dla pana Kazimierza.
– Takich metod ta firma raczej nie stosuje – stwierdza pół żartem, pół serio.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dopiero dwa lata temu spotkałem osobę (spoza rodziny), o takim samym nazwisku jak moje. A i to jest jeszcze niewielka różnica w znaku diakrytycznym. Widzę, ze mam... szczęście! Swoją drogą ciekawe, ile takich pomyłem jest wśród Nowaków czy Kowalskich?
Takie rzeczy tylko w naszym chorym kraju nie ważne że nie zgadza się adres pesel i data urodzenia ważne że imię i nazwisko takich ludzi to powinni wieszać za jaja co nawet nie potrafią dobrze przeczytać a tym bardziej wysłać pod wskazany adres
Tyle zamieszania o przedawniony dlug? Wystarczy wniesc zarzut przedawnienia i po sprawie, nikt juz nie musi tego regulowac, nawet wlasciwy dluznik.
Dopiero dwa lata temu spotkałem osobę (spoza rodziny), o takim samym nazwisku jak moje. A i to jest jeszcze niewielka różnica w znaku diakrytycznym. Widzę, ze mam... szczęście! Swoją drogą ciekawe, ile takich pomyłem jest wśród Nowaków czy Kowalskich?
Takie rzeczy tylko w naszym chorym kraju nie ważne że nie zgadza się adres pesel i data urodzenia ważne że imię i nazwisko takich ludzi to powinni wieszać za jaja co nawet nie potrafią dobrze przeczytać a tym bardziej wysłać pod wskazany adres
Tyle zamieszania o przedawniony dlug? Wystarczy wniesc zarzut przedawnienia i po sprawie, nikt juz nie musi tego regulowac, nawet wlasciwy dluznik.