Naprzeciw potrzebom
W przyszłorocznym projekcie budżetu znalazła się propozycja, by sfinansować opracowanie dokumentacji kolumbarium, czyli miejsca, gdzie znajdowałyby się urny z ludzkimi prochami. Pomysł z kolumbarium już wiele lat temu zgłaszał Jacek Fertikowski, prezes Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Złotowie, spółki, która zarządza cmentarzem. Jego zdaniem kremacja zmarłych staje się coraz bardziej popularna w naszym kraju i prędzej czy później zwyczaj ten trafi do Złotowa. Miasto miało jednak inne, ważniejsze wydatki i niespecjalnie chciało się tym tematem zająć. Aż do teraz. Jakie były powody, by wpisać pomysł do projektu budżetu? - Od kilku lat był stawiany postulat budowy kolumbarium. Aby jednak do tego się właściwie przygotować potrzebna jest dokumentacja techniczna, która da nam odpowiedź na pytanie, ile będzie ono kosztowało – mówi Jerzy Kołodziejczyk, zastępca burmistrza. O to, jak popularna jest kremacja zapytaliśmy Bożenę Brewkę z zakładu pogrzebowego, który prowadzi spółka MZUK. Okazuje się, że w ciągu roku występuje tylko 4-5 przypadków kremacji zwłok. To ułamek procenta w porównaniu z liczbą wszystkich zmarłych. Zdaniem B. Brewki cena za kremację jest podobna do tradycyjnego pochówku i mieści się w granicach około 4 tysięcy złotych, czyli tyle ile wynosi zasiłek pogrzebowy. Problemem nie są jednak pieniądze, a względy organizacyjne ceremonii pogrzebowej. Oto bowiem w połowie listopada Episkopat postanowił, że nabożeństwo pogrzebowe musi odbyć się w kościele przed kremacją zwłok, a nie jak do tej pory po. Oznacza to, że zmarłego trzeba i tak wprowadzić do kościoła w trumnie, a dopiero później przewieźć do miasta, gdzie znajduje się krematorium.
[[reklama]]
Kościół przeciw modzie
Decydując się na takie rozwiązanie Kościół dał wyraźny znak, że kremacja zwłok koliduje z chrześcijańskim obrządkiem, który nakazuje grzebanie ciała w ziemi. Uroczyste pożegnanie ma odbyć się przede wszystkim w kościele. Na cmentarzu urnę może pochować osoba duchowna lub inna upoważniona. Oczywiście, Kościół dopuszcza wyjątki od tej reguły - na przykład gdy urna z prochami sprowadzona jest z zagranicy albo w sytuacji, kiedy rodzina zmarłego przybywa z daleka, wtedy faktycznie w kościele może być urna.
Kolumbarium w dużym stopniu rozwiązałoby problem: co z urną po kremacji? Kościół krytykuje praktyki rozsypywania prochów albo dzielenia ich po członkach rodziny, jak to czasami ma miejsce. Kolumbarium pozwalałoby z godnością czcić pamięć po zmarłych, co bardzo mocno akcentują władze kościelne. Pozostaje pytanie, czy zwyczaj kremacji dzięki temu się rozpowszechni? I Jacek Fertikowski, i Bożena Brewka twierdzą, że tak, że wiele osób po śmierci chce być skremowanych. Zresztą, jak pokazują badania i statystyki, z roku na rok przybywa zwolenników tej formy pochówku. Olbrzymią rolę odgrywają koszty. W dużych miastach po obniżeniu zasiłku pogrzebowego liczba kremacji wzrosła o 20 procent, bo jej koszt wynosi około 700 złotych. Dziś bowiem pogrzeb to spory wydatek, szczególnie jeśli ma być okazały, ze stypą. Obecnie bliscy zmarłej osoby decydują się na gorszej jakości trumny, które są tańsze, oszczędzają na kwiatach i we wszystkim co dotyczy pogrzebu. - Taką tendencję obserwujemy od jakiegoś czasu – twierdzi Jacek Fertikowski.
Drogo, ale i tak taniej
W dużych miastach dochodzi jeszcze kwestia: wykupienia miejsca na grób. W małych miastach ten problem jest obcy, niemniej w Złotowie problem rozbudowy lub nowej lokalizacji cmentarza prędzej czy później stanie się bardzo pilnym do rozwiązania. – Z informacji przekazanych nam przez MZUK wynika, że miejsca na cmentarz przy ulicy Chojnickiej, przy założeniu, że pochówek będzie odbywał się w tradycyjnej formie, wystarczy na około 20 lat – twierdzi J. Kołodziejczyk. Prawdopodobnie jeśli kolumbarium powstanie, cena za miejsce będzie wysoka. W Szczecinie opłata za 20 lat wynosi 4 tysiące złotych. To i tak taniej aniżeli okazały pomnik. W Polsce działa obecnie 13 krematoriów, dziesięć kolejnych ma wkrótce powstać. Po spaleniu ciała w rozgrzanym do około 1000 stopni Celsjusza powietrzu pozostaje około 3 kilogramów prochów, które po rozdrobnieniu umieszcza się w urnie. Ta, w myśl polskiego prawa, może być usytuowana w kolumbarium, w grobie ziemnym lub murowanym. Z danych wynika, że najwięcej kremacji przeprowadza się w Poznaniu – 23 procent wszystkich zmarłych jest kremowanych. Dodajmy, że ludzie decydują się na kremację również ze względów higienicznych, nie chcąc, by ciało ulegało powolnemu procesowi rozkładu.
Mariusz Leszczyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze