– To prawda, żłobek Motylek w kwietniu był nieczynny. Pracownicy jednak nie stracili pracy, czynsz należało zapłacić – mówi Dorota Ludewicz, która nie może zrozumieć, dlaczego władze Jastrowia nie chcą wypłacić jej dotacji
Przepisy związane z koronawirusem do pierwszych dni maja zabraniały funkcjonowania żłobków. W Jastrowiu funkcjonuje jeden żłobek, niepubliczny, którego właścicielką jest Dorota Ludewicz. Podobne placówki prowadzi w Zakrzewie i w Złotowie.
– W Zakrzewie placówkę prowadzimy w ramach unijnego projektu, w Złotowie natomiast na takich samych zasadach jak w Jastrowiu, czyli część pieniędzy płacą rodzice, a część dopłaca miasto Złotów – mówi Dorota Ludewicz. Miesięczna opłata rodziców wynosi 680 złotych od dziecka. Gmina Jastrowie dopłaca natomiast do dziecka 300 złotych – w sumie miesięcznie jest to kwota 9600 złotych za 32 dzieci, które mają opiekę w Motylku.
Na ostatniej sesji Rady Miasta w Jastrowiu burmistrz Piotr Wojtiuk sygnalizował, że będzie problem z wypłaceniem dotacji, gdyż według niego żłobek w kwietniu nie pracował. Pismem z dnia 8 maja właścicielka żłobka została poinformowana, że nie ma podstaw prawnych do wypłacenia dotacji za kwiecień. Burmistrz wskazał jednocześnie, że skoro żłobek jest zamknięty, to koszty stałe jego funkcjonowania nie są ponoszone przez właścicieli żłobka, tym samym przyznanie dotacji trudno uznać za zasadne.
Z takim uzasadnieniem trudno jednak pogodzić się Dorocie Ludewicz, która wskazuje, że mimo iż żłobek był zamknięty w związku z decyzjami podjętymi przez rząd, ona musi ponieść koszty wynajmu lokalu oraz opłacić pensje czterech pracowników.
– Podjęliśmy również decyzję, że rodzice nie zapłacą pełnej sumy za dziecko, lecz 270 złotych, rozumiejąc ich trudną sytuację, w jakiej się znaleźli – mówi właścicielka Motylka. Jej zdaniem decyzja władz Jastrowia jest tym bardziej zaskakująca, ponieważ spełniony został cel dotacji, tj. pomniejszona została opłata ponoszona przez rodziców. Dodajmy, że w Złotowie kobieta otrzymała pełne wsparcie finansowe od samorządu, mimo że i tu żłobek w kwietniu był zamknięty. Dorota Ludewicz kilka dni temu złożyła odwołanie od decyzji burmistrza. Nie wie, czy otrzyma odpowiedź.
W chwili obecnej żłobek Motylek funkcjonuje. Dzieci jest zdecydowanie mniej aniżeli w okresie przed koronawirusem, jednak podopiecznych systematycznie przybywa.
– To efekt głównie tego, że rodzice wykorzystują zasiłek opiekuńczy, który im będzie przysługiwał prawdopodobnie do połowy czerwca. Potem trudno określić, jak się sprawy potoczą, albowiem obostrzenia dla takich placówek jak nasze są bardzo rygorystyczne. Wystarczy powiedzieć, że do tej pory na każde dziecko musiało przypadać minimum 2,5 metra kwadratowego powierzchni, a teraz 4 metry – mówi.
– Wiem natomiast, że bardzo chciałabym utrzymać tę kadrę, tak by od września móc pracować na pełnych obrotach – podkreśla.
Dorota Ludewicz mówi o jeszcze jednej rzeczy: – Zwróciłam się o umorzenie czynszu za wynajmowaną nieruchomość, w której prowadzę niepubliczne przedszkole. Przykro to mówić, ale otrzymałam odmowną odpowiedź. Podjęłam decyzję, że więcej nie będę zwracać się o pomoc.
Burmistrz Piotr Wojtiuk przypomina, że cel dotacji jest taki, aby rodzice płacili mniej za pobyt ich dziecka w żłobku. Trudno mówić o realizacji tego celu, skoro w kwietniu żłobek był nieczynny i rodzice nie mogli korzystać z jego usług. W Polsce są samorządy, które wypłaciły dotację, ale są i takie, które od dotowania niepublicznych żłobków w czasie koronawirusa odstąpiły.
– Skoro dzieci nie były w żłobku, to dlaczego mamy za to płacić? – pyta, dodając, że za miesiąc marzec, mimo że żłobek Motylek był czynny do połowy marca, dotacja wpłynęła w całości, tj. w kwocie 9.600 zł. Burmistrz odrzuca również argument o kosztach związanych z utrzymaniem pracowników: – Rząd ogłosił Tarczę Antykryzysową i w ramach tego programu przedsiębiorcy mogli w kwietniu ubiegać o pomoc w dofinansowaniu wynagrodzenia, zwolnienia ze składek ZUS czy opłacaniu tak zwanego postojowego– mówi. W odniesieniu do odmownej decyzji w sprawie zwolnienia z czynszu za wynajem lokalu na niepubliczne przedszkole zaznacza, że przedszkole nie kwalifikuje się do zwolnienia głównie z tego powodu, że nie zostały spełnione warunki określone w Zarządzeniu nr 39/2020 z dnia 24 marca 2020 r. Burmistrza Gminy i Miasta Jastrowie” w sprawie szczegółowej formy udzielenia pomocy dla przedsiębiorców w związku z ogłoszonym na obszarze Rzeczpospolitej Polskiej stanu epidemii” Jednocześnie wskazuje, że gmina i miasto Jastrowie na Niepubliczne Przedszkole „Motylek” wypłaciło dotację w całości za miesiące marzec i kwiecień, czyli kwotę 36 tys. zł, więc pieniądze na utrzymanie przedszkola właścicielka Motylka otrzymała.
– Pani Ludewicz odwołała się od mojej decyzji w sprawie żłobka. Przygotowujemy szczegółową odpowiedź, w której wyjaśnimy podstawę prawną tej decyzji.
Mariusz Leszczyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!