Nie używam tego wyrażenia. Nie lubię go, bo jest dziwne. Po prostu nie ma go w moim słowniku. Gdy ktoś pyta „ile”, odpowiadam: na ile panią stać.
W żadnej z parafii, w której dotąd pracowałem, nie spotkałem się z cennikiem. Być może są regiony naszego kraju, gdzie one obowiązują i ludzi to nie zdumiewa. Ja jednak obracam się w tym towarzystwie dwadzieścia lat i nigdy się z czymś takim nie spotkałem. To częściej ludzie mają cenniki. Wystarczy wejść do internetu, wpisać „ile ksiądz bierze za pogrzeb”. Ludzie biorą te informacje od siebie. Ile dałeś za pogrzeb? Tyle. To ja dam tyle.
Reklama
Papież mówił do całego świata. Być może są parafie, w których księża używają cenników. Może są parafie, gdzie wierni są do ustalonych cen przyzwyczajeni.
Jest to na pewno jakaś forma przyzwyczajenia, tyle że ja nie mam pensji. Żyję z tego, co dają mi ludzie mający nadzieję, że pieniądze te przeznaczę na utrzymanie swoje i kościoła.
Młodzi kiedyś też będą starsi.
Często, gdy mówię ludziom „na ile państwa stać” oni nalegają, dopytując: a ile dają? Nigdy nie ulegam takim sugestiom, datki to dobra wola parafian. A jeżeli ksiądz mówi wprost, ile trzeba mu zapłacić za sakrament? Nie chcę tego komentować. Ja bym tego nie zrobił, bo to nie leży w mojej naturze. Nie powinno tak być.
Reklama
Słyszałem, że w niektórych regionach Polski na pogrzebie ludzie życzą sobie określoną ilość świeczek przy katafalku. Dają ofiarę w zależności od tej ilości. To utarty zwyczaj. Po świecach ludzie wiedzą mniej więcej, ile kosztował pogrzeb. Ale to jest inicjatywa ludzi. U nas każdy pogrzeb czy wesele wygląda tak samo. Nikogo nie wyróżniam.
To jest lepsze rozwiązanie, bo unikam negatywnych komentarzy. A zdarzało się, że gdy na ślubie pojawiło się lepsze kazanie, to ludzie pytali: ciekawe, ile mu zapłacili, że tak ładnie o nich powiedział... Unikam tego. Jeżeli ktoś uważa, że jestem godzien jego ofiary, to złoży ją po ceremonii.
Reklama
Bo to raz? Trudno. Tłumaczę to sobie, że są ludzie, których na to nie stać.
Trzeba pamiętać, że parafia ma zobowiązania wobec kurii. Sposób finansowania jest często określany przez statuty diecezjalne lub przepisy ustalane przez biskupa. Być może ksiądz je naruszył. My z parafii musimy „odstawić” pewną sumę pieniędzy choćby na utrzymanie seminarium duchownego, domu emerytów czy ubezpieczenia. Są bogate parafie, które sobie z tym radzą i są biedne, które mają z tym kłopot. A co do tego księdza, to z jednej strony jego postawa jest godna naśladowania.
Reklama
Bo jest pewnego rodzaju niejasność w polityce finansowej Kościoła i ludzie wyobrażają sobie, że za tymi kwotami, które ofiarowują, kryją się łącznie potężne sumy. Wiedzą, że płacą, ale nie wiedzą, na co. A jeśli zauważają, że parafia pięknieje, to czują, że ich pieniądze nie są marnowane.
Dlatego na koniec roku zawsze dziękuję parafianom za ofiarność i mówię, że jestem na ich utrzymaniu. Dzięki nim żyję.
Nauczyłem się tego od moich proboszczów, u których byłem na parafiach. Dzięki temu panuje finansowa jasność, choć rodzi to też niebezpieczeństwo. Ostatnio, mówiąc o potrzebie budowy nowej plebanii, powiedziałem, że co roku moglibyśmy zaoszczędzić w parafii około 70 tys. złotych na tę inwestycję. Od razu pojawiły się głosy oburzonych, że mam aż 70 tys. zł dochodu. A ja mówiłem o pieniądzach parafialnych, nie swoich. Chciałem być uczciwy i powiedzieć, na ile nas stać, a niektórzy to opacznie zrozumieli.
Reklama
Jedni kapłani mają problem z mówieniem o pieniądzach, inni nie. Często księża mają rady parafialne czy duszpasterskie i tam jest jasność co do finansów. Szczególnie gdy chodzi o budowę plebanii czy kościoła. W mojej poprzedniej parafii był utworzony fundusz remontowy i ludzie sami zbierali na ten cel pieniądze. Oni rozliczali się przede mną z zebranych kwot, a ja przed nimi z tych, które wydałem.
Z jednej strony sytuacja finansowa byłaby jasna. Na przykład w USA, gdzie pracowali moi koledzy, ksiądz przyjeżdża do parafii, a tam mu mówią: tyle będziemy ci płacić, tyle masz na paliwo, tyle na dentystę i koniec. U nas podejmowano dyskusje na temat pensji księży, ale na razie nic się nie zmienia. Trzeba by było wówczas zmodyfikować cały system wynagradzania.
Reklama
...i wszystkie pieniądze spływają do kurii, słyszałem. To jest eksperyment. Nie wiem, jak to funkcjonuje obecnie, ale to są kwestie do dyskusji. Pieniądze w Kościele to zawsze lotny temat, który wywołuje różne emocje.
Jest wiele przyczyn, dla których ludzie odchodzą z Kościoła. Myślę, że pieniądze nie są na pierwszym miejscu, jednak ksiądz powinien być dla ludzi wzorem uczciwości.
Państwo pomaga w remontach zabytkowych kościołów, bo poczuwa się do ochrony naszego dziedzictwa narodowego. Nauka religii może budzić sprzeciw pewnych osób, ale one mogą chodzić na etykę. Tylko gdy robimy listę chętnych do nauki religii, to gros ludzi chce tych zajęć dla swoich dzieci.
ReklamaCo do podatków, to ja też je płacę, a cześć z nich jest wykorzystywana na cele, których nie chciałbym wspierać.
Każdy może mieć swoje zdanie. Ja nie uważam, że ta ingerencja Kościoła w sprawy państwa jest zbyt wielka. Przeciwnie, to czasami przedstawiciele władz używają Kościoła do osiągnięcia jakichś korzyści. Czasem w sposób wyrachowany, a to może budzić wśród ludzi słuszny sprzeciw.
Było to dyskutowane podczas rozmów między episkopatem a rządem. Chodziło o wielkość odpisu podatkowego, ale debata stanęła w martwym punkcie.
ReklamaMoim zdaniem podatek wprowadziłby klarowność majątkową Kościoła, choć dzisiaj ludzie korzystający z mojej posługi utrzymują mnie i nie widzę powodu, dla którego miałoby się to zmienić. Obecne rozwiązanie jest jak demokracja. Nie jest najlepsze, ale lepszego jeszcze nie wymyśliliśmy.
Jest takie ryzyko, choć wówczas, jak w Niemczech, nie byłoby udawania. Krótka piłka – należysz do parafii, płacisz podatek, ksiądz dostaje pensję i jest w porządku. Ale czy to działa w 100%? Dzisiaj Polacy przebywający w Niemczech, gdy mają się zdeklarować do płacenia, to piszą, że są bezwyznaniowi.
ReklamaA jak to jest u nas? Zrobiliśmy w tym roku eksperyment: zapowiedzieliśmy, że po kolędzie odwiedzimy tylko tych, którzy nas zaproszą. Żeby nie było, że się wpraszamy. Ludzie mieli przyjść i wpisać się na listę. Wtedy pojawiły się pretensje, że idziemy do tych wybranych. Zgłosili się wszyscy i wszystkich odwiedziliśmy.
Nigdy nie musiałem się drapać po głowie, by za coś zapłacić. W pierwszej kolejności muszę utrzymać kościół i plebanię. I zapłacić ludziom, którzy przy kościele pracują. A wszystko inne jest ponad, może się uda… Na razie, dzięki ofiarności parafian, nie mam na co narzekać. Nie stać nas na luksusy, ale długów nie mamy.
Reklama
To tak jakby pan zapytał dyrektora, dlaczego nie chciał pozostać szeregowym pracownikiem. Przychodzi w życiu człowieka czas, żeby podjąć nowe wyzwania. Zresztą dziś jestem tu, a jutro?
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak się składa, że prawie każdy ksiądz musi wpłacać określoną sumę na biskupa. taki "podatek" bym powiedział
Powinno być już tak od dawien dawna Pan Jezus nie brał pieniędzy za sakramenty A tu trzeba płacić i nikt się nie liczy z tym ze czasy są ciężkie .Co do naszego proboszcza to jestem pełna podziwu sam w sobie skromny człowiek nie wy wyższa się i potrafi zrozumieć innych.
Zobacz czym jeżdżą samorządowcy czy lekarze. Też mają nas za nic? Pozdrawiam
Nie znam tego księdza ale znam wielu innych. Miłych i pazernych. Potrafią (większość ) umiejętnie wyciągnąć pieniądze jak nikt. Żyją w wielkim dostatku. Za część "zarobionych" pieniędzy utrzymują biskupów - tych nierobów w pałacach, którzy maja nas za nic. Wystarczy zobaczyć jakimi samochodami jeżdżą. No cóż, ile im się daje na tyle sobie pozwalają. Wychowywali owieczki przez ponad 1000 lat i zbierają kokosy. Tylko pogratulować.
Znam te parafie. Mieszkam w niej i ludzie płacą bo inaczej ksiądz nie pozwoli postawić pomnika. A co do cenników wiem ze są. Ksiądz w zlotowie podszedł do młodej pary i powiedział ze nie udzieli ślubu bo jest za mało w kopercie i maja dozbierać od rodziny jak przy sobie nie mają.
Nasz były Proboszcz z Radawnicy złoty człowiek coraz mniej takich ludzi jak on z tym proboszczem można konie kraść .....
Proboszcz ogólnie spoko
Łomatko! Okazuje się że księża wszystkie posługi kapłańskie zaczęli robić za darmo, zamiast brać rozdają. Gdzie to zapisać?
Napisz w jakiej miejscowości jest ten ksiądz!Nie wierzę że w tych czasach tak może być.
Znam tego księdza proboszcza wspaniały człowiek , często jak rozmawiamy o kościele wspominam o księdzu dobrym słowem, nigdy nie odmówił pomocy nigdy nie mówił ile co za ile , a udzielał mi wiele sakramentów tzn. Ślub , chrzesty, pogrzeb i pierwszą Komunię. Życzę jak najlepiej dla niego i jego parafii.
Wiesz co, nie pieprz już bredni. Chrzciłem dziecko 2 lata temu i z żadnym cennikiem się nie spotkałem, pogrzeb też nie miał cennika. Właśnie u tego proboszcza. Więc nie pieprz.
Poprzedni proboszcz Tarnówki miał cenik i tak liczył i dodawał,że przeliczył się jak mało kto , a od Misjonarzy w parafii WNMP w Złotowie na pytanie ile?usłyszałam nic nie trzeba i to już kilka razy.
Tak jak ten ksiadz mowi o sobie to tez tak faktycznie jest bo sama tego doswiadczylam chcac ochrzcic synka i przez tego ksiedza zostal ochrzszczony.
Hmmm ciekawe czy proboszcz czyta komentarze, choć na jego miejscu gdybym rozpalił to ognisko chętnie ogrzałbym się przy nim :) Podoba mi się stwierdzenie "Młodzi kiedyś też będą starsi." - rzeczywiście więcej pokory i szacunku dla starszych. Jako katolik (nadal), zadałbym jednak kilka dodatkowych pytań: Jaki jest stosunek proboszcza do bardzo upolitycznionego kazania innego księdza sprzed kilku tygodni ? Pomijając kwestę "srebrników", komu proboszcz odmówiłby pochówku ?
Niedaleko Zlotowa jest miejscowosc,w ktorej ksiadz zada od nowego pomnika 10%.czyli pochowales kogos tobie bliskiegi,postawiles pomnik za 4 tys.,to 400zl. nalezy sie ksiedzu.tak on uwaza i ludzir placa.ciemnota.
To sie nazywa ksiadz z powolania. Takich malo niestety...
Jeden z niewielu...
Tak się składa, że prawie każdy ksiądz musi wpłacać określoną sumę na biskupa. taki "podatek" bym powiedział
Powinno być już tak od dawien dawna Pan Jezus nie brał pieniędzy za sakramenty A tu trzeba płacić i nikt się nie liczy z tym ze czasy są ciężkie .Co do naszego proboszcza to jestem pełna podziwu sam w sobie skromny człowiek nie wy wyższa się i potrafi zrozumieć innych.
Zobacz czym jeżdżą samorządowcy czy lekarze. Też mają nas za nic? Pozdrawiam