Aktywne Zalesianki to nazwa stowarzyszenia, które niedawno zostało zawiązane. Jest to grupa niezwykłych kobiet, które nie od dziś są obecne w życiu wsi, ale doszły do wniosku, że łącząc siły i tworząc formalną strukturę będą mogły zdziałać jeszcze więcej. Kto więc jest odpowiedzialny za tę inicjatywę i czego można się spodziewać po Aktywnych Zalesiankach?
Póki co do stowarzyszenia należy 12 kobiet, ale ta liczba ma w przyszłości rosnąć. Ponoć już kilka kolejnych osób zadeklarowało chęć przystąpienia do grupy, a jeszcze inne na razie się przyglądają.
Co ciekawe, wszystkie jesteśmy z zewnątrz
– Marzena Tryzubiak zwraca uwagę, że kobiety tworzące Aktywne Zalesianki wcześniej mieszkały w innych miejscowościach.
Myśmy się nie znały wcześniej, poznałyśmy się dopiero w Zalesiu. Myślę, że klucz jest tu taki, że siła jest w ludziach, a tych mamy wyjątkowych. To ważne, że jest tutaj sporo osób, które chcą się spotykać. Informatyzacja wsi zbliżyła wieś do świata, ale nie zdołała zaspokoić potrzeby współdziałania i dbania o to, co nasze
– dodaje stojąca na czele stowarzyszenia Zuzanna Ślifierz, która, choć urodziła się i wychowała w Złotowie, do Zalesia przeniosła się z Warszawy. Jako spiritus movens całego zamieszania wskazuje natomiast Alicję Bulawę. To właśnie sołtys mobilizowała je do działania, często po prostu pukając do drzwi i rozmawiając w cztery oczy zachęcała do tego, aby wyjść poza własne podwórko. Ona też dążyła do tego, żeby założyć formalną grupę, która będzie mogła m.in. starać się pozyskiwać pieniądze na swoją działalność.
Mam wrażenie, że to co jest fajne w Zalesiu to to, że spotyka się tu ludzi w różnym wieku, zajmujących się różnymi rzeczami, z różnych dziedzin. U nas w stowarzyszeniu nieskromnie powiem, że mamy bardzo uzdolnione dziewczyny. Kapitał jest nietuzinkowy
– tak członkinie grupy opisuje sołtys wsi, która dodaje, że tym co je łączy jest aktywność. Nie jest też tak, że dopiero teraz, z chwilą założenia stowarzyszenia aktywność ta się objawi, gdyż kobiety nie raz już współdziałały. Czy to przy festynach wiejskich, organizowaniu zabaw, przygotowywaniu palmy wielkanocnej lub wieńca dożynkowego. Chcą jednak więcej i liczą, że pod szyldem Aktywnych Zalesianek uda im się zrealizować pomysły, jakie chodzą po ich głowach.
Dzisiaj się spotkałyśmy, bo jako Aktywne Zalesianki zostałyśmy jutro zaproszone do Czernic na spotkanie środowisk wiejskich, w trakcie którego odbędzie się promocja książki kulinarnej „Dziedzictwo kulinarne Krajny Złotowskiej”
– wprawdzie przepisy z Zalesia się w niej nie znalazły, gdyż podczas spotkań, na których wybierano dania do książki, panie z Zalesia występowały jedynie nieformalnie. Teraz to się zmieni i kobiety mają nadzieję, że w następnym wydaniu już zaznaczą swoją obecność. Już do Czernic pojechały z dwoma odkrytymi na nowo starymi przepisami, przekazywanymi z pokolenia na pokolenie w rodzinnych domach. Były to dwa różne wydania kapusty: kapusta z fasolą babci Wandzi i groch z kapustą babci Marysi. Przepis na jedną z pysznych potraw znajdziecie Państwo w naszym kąciku kulinarnym. A że po takich smakołykach nachodzi ochota na coś słodkiego, to zalesianki przygotowały jeszcze rurki z kremem oraz likier kawowy. Występ w Czernicach to dopiero początek ich kulinarnej działalności. Zamierzają odkrywać i przygotowywać kolejne dania, słodkości i likiery. Już przygotowały zresztą specjalne przepiśniki, które zamierzają wypełnić smakowitymi recepturami.
Będzie to arcyciekawe. Znajdą się tam nowe przepisy, ale też te bardzo stare. Będą tu także zdjęcia naszych babć, żeby je uhonorować. Ponieważ wszystko co gotujemy to jemy, więc naszych zdjęć nie będzie
– śmieje się Zuza Ślifierz, która dodaje:
Trzeba pamiętać, że kuchnia lokalna to kuchnia naszych domów, to nie zawsze jest kuchnia, którą się gotowało tu od dawna, ale jest to też kuchnia, która tu przyjechała wraz z naszymi rodzicami i dziadkami po wojnie. Oni też są historią tego miejsca, przeżyli tu całe życie. To jest czas, żeby się tym zacząć szczycić i mówić o nich. To jest ogromna wartość, że mamy dzięki nim różnorodność.
Reklama
Żeby nie było, Aktywne Zalesianki nie zamierzają jedynie spotykać się w kuchni i przy stole popijać likiery.
Nie jesteśmy tylko Kołem Gospodyń Wiejskich. Każda jest spełnioną kobietą i spotykamy się nie dlatego, że musimy skubać pióra, tylko dlatego, że mamy ochotę wymieniać się tym, co u nas wartościowe, doświadczeniami i razem działać aktywnie. Pomysłów jest kilka, ale dopiero zaczynamy
– mówi prezes stowarzyszenia. Każda z nich ma jakieś uzdolnienia – jedna przepysznie gotuje, inna ma zdolności artystyczne, a jeszcze inna odnajduje się w sprawach organizacyjnych, ale zawsze działają razem. Tak było chociażby przy przygotowywaniu palmy wielkanocnej na zeszłoroczne spotkanie sołtysów w Tarnówce. Bez starszych i bardziej doświadczonych gospodyń te młodsze by sobie pewnie tak dobrze nie poradziły. W tym roku także zamierzają podjąć się tego zadania, a biorąc pod uwagę, że w konkursie wieńców dożynkowych w ubiegłym roku stanęły na podium w województwie, można się spodziewać pięknego efektu.
Jeszcze przed świętami zorganizują także akcję „Uwolnij łacha, czyli wiosenne ekowietrzenie szafy”. To pomysł podpatrzony przez Zuzannę Ślifierz w Warszawie, która zachęca do tego, aby 24 marca pojawić się na sali wiejskiej w Zalesiu, przynieść ze sobą ubrania, książki lub zabawki, których się nie używa lub chce się pozbyć. W zamian za to będzie można polować na skarby przyniesione przez innych, a jeśli samemu nic się nie przyniesie, to i tak będzie można wejść, choć wtedy już za drobną opłatą. Niewymienione ubrania i przedmioty zostaną natomiast przekazane potrzebującym.
Choć Aktywne Zalesianki, jak sama nazwa wskazuje, to stowarzyszenie kobiece, to jednak panie nie zamykają się na współpracę z mężczyznami. Najczęściej zresztą spotykają się w sali wiejskiej, a w tym samym budynku mieści się przecież remiza Ochotniczej Straży Pożarnej. I choć relacje damsko–męskie bywają trudne i zawiłe to w tym przypadku obie grupy mogą na siebie liczyć.
Strażacy nas inspirowali, popchnęli do działania. Duża część z nas na ich prośbę brała udział w zawodach w Radawnicy i w hełmach biegała po boisku z prądownicą w myśl zasady „wszystkie ręce na pokład”. To była jedna z imprez, która nas połączyła. Zawsze będziemy chętnie zapraszać ich na jedzenie
– zapewniają kobiety. Zalesie zresztą zawsze pokazywało, że potrafi współdziałać, a oprócz dwóch wymienionych organizacji należy wspomnieć także prowadzoną przez stowarzyszenie szkołę podstawową, której dyrektor zresztą przystąpiła do Aktywnych Zalesianek.
Czeka nas dużo roboty, a my się cieszymy, że możemy się zebrać i pracować. A ja jestem zadowolona, że ta wyremontowana sala działa
– sołtys Alicja Bulawa jak zwykle jest pełna energii i optymizmu, którymi z powodzeniem zaraża innych.
***
Aktywne Zalesianki: Sylwia Staszewska, Marta Bryja, Weronika Ścibisz, Urszula Duda, Wioletta Ramiączek, Zuzanna Ślifierz, Wioletta Truskawa, Alicja Bulawa, Marzena Tryzubiak, Jadwiga Michta, Sylwia Wrzeszcz, Barbara Kopeć–Banach.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do Mieszkaniec.. Co z Ciebie za mieszkaniec, skoro nie jesteś na bieżąco, gdyż w naszej wsi sklepu dawno już nie ma.
Super dziewczyny! Trzymam za was kciuki!
Sklep w zalesiu Mogby coś zasponsorowac
Do Mieszkaniec.. Co z Ciebie za mieszkaniec, skoro nie jesteś na bieżąco, gdyż w naszej wsi sklepu dawno już nie ma.
Super dziewczyny! Trzymam za was kciuki!
Sklep w zalesiu Mogby coś zasponsorowac