To historia trzech braci, którzy postanowili spełnić swoje marzenia. Ludzie w Krajence są z nich dumni a oni nigdy nie zapomnieli, gdzie cała przygoda się zaczęła.
Pradziadek był strażakiem, dziadek był strażakiem, tata był strażakiem... Nie, nie. Nie tak zaczyna się ta historia.
– Nie mamy, jeżeli chodzi o przynależność naszej rodziny do straży, większej tradycji. Można powiedzieć, że dopiero ją budujemy – rozpoczyna Krzysztof Stoupiec.
Dodaje, że gdyby koniecznie szukać nawiązania do rodzinnych koligacji, to w straży był kuzyn ich mamy, Stanisław Sajko. Na tym ich strażacka genealogia się kończy. Bracia podkreślają jednak, iż pomimo śmierci wujka, wciąż jest on dla nich autorytetem, prowadzącym przez zawodową ścieżkę.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!