Reklama

Wakunter – piękne miejsce pod Głubczynem

04/09/2016 10:00
Tak Niemcy nazywali Jezioro Wapieńskie, przez które w okresie międzywojennym przebiegała granica polsko-niemiecka. Dziś przyciąga ono miłośników wypoczynku w pięknych i spokojnych okolicznościach przyrody

Jezioro Wapieńskie, zwane także Wapińskim, Okonte lub Wakunterem, to polodowcowe jezioro rynnowe. Położone w pobliżu Maryńca na terenie sołectwa Głubczyn rozciąga się na długości

4,5 km, osiągając średnią szerokość nieco ponad 200 m. Maksymalna głębokość wynosi z kolei 12 m. Położone z dala od głównych dróg i większych miejscowości jezioro posiada czystą wodę i otoczone jest w większości zalesionymi brzegami. Wędkarze mogą tu liczyć na udany połów lina, suma, sandacza, karasia czy szczupaka. Jak podaje portal Wiadomości Wędkarskie, który nazywa jezioro „prawdziwą perłą ziemi złotowskiej”, ten ostatni gatunek osiąga tu wagę do 10 kg.

Reklama

Granica polsko-niemiecka

W okresie międzywojennym przez jezioro przebiegała granica pomiędzy odrodzoną Polską a pokonanymi w I wojnie światowej Niemcami. Pani Smolarz z Głubczyna pamięta, że jej tata wraz z innymi członkami rodziny pływali tam na ryby, ale też przywozili z drugiego brzegu polskie gazety i książki. Podejrzewa, że właśnie za to w okresie wojennym trafili do obozów i więzień. Z tamtych czasów pochodzi też niemiecka nazwa jeziora, Wakunter, która wszakże jeszcze dzisiaj bywa w użyciu. W latach powojennych jezioro służyło głównie miejscowej ludności, choć z czasem do tzw. „pałacu” w Maryńcu zaczęły przyjeżdżać na wakacje kolonie. Pani Smolarz wspomina, że koloniści korzystali chętnie także z należących do jej rodziny pobliskich jezior Głubczyn Wielki i Głubczyn Mały. Zresztą jeziora te do dziś pozostają w rękach rodziny i przyciągają wielu wędkarzy. Z czasem kolonie przestały przyjeżdżać, a „pałac” zaczął podupadać. Dziś stoi opustoszały i niszczeje. W latach 80-tych zaczęły za to powstawać nad brzegiem Jeziora Wapieńskiego domki letniskowe.

Reklama

Cisza, spokój i piękno natury - czego więcej potrzeba

Miejsce wypoczynku

Pani Smolarz pamięta, że miejscowi dziwili się rodzinie, która kupiła piaszczyste przecież grunty nad jeziorem, które rolniczo przedstawiały niską wartość. Dziś w tym miejscu istnieje całe osiedle domków: od małych obiektów letniskowych po prawdziwe wille. Niektóre są na wynajem, inne na sprzedaż, możliwe jest także kupno działek. Z domków korzystają przede wszystkim mieszkańcy Piły, ale przed posesjami można zaobserwować także samochody o rejestracjach z dalszych zakątków Polski. Przyjeżdżają tu głównie na wypoczynek, ale niektórych to miejsce tak zauroczyło, że mieszkają tu praktycznie na stałe. Mają tu do dyspozycji zadbane kąpielisko, na które przyjeżdża wiele osób z okolicznych miejscowości, a także z Piły i Krajenki, choć niektórzy, jak pani Magda z Krajenki, ze względu na małe dzieci wybierają jednak strzeżone kąpieliska nad innymi jeziorami. Dzięki środkom unijnym przy plaży powstał także obiekt, z którego mogą korzystać osoby przyjeżdżające tu na biwak. Wiata i sanitariaty są im udostępniane za darmo, więc nierzadko można tu spotkać mniejsze lub większe obozowiska namiotów. Nawet teraz, mimo znaczącego spadku temperatury i jesiennej pogody, znaleźli się śmiałkowie, którzy kąpali się w jeziorze, a na plaży spotkałem panią Renatę z Piły, spacerującą ze swoim synkiem. Czasami przyjeżdżają tu się kąpać, a teraz doglądają domku znajomych, gdyż przyroda jest zawsze piękna, ale natura ludzka ma różne oblicza.

Reklama

Przechytrzony diabeł

Z jeziorem związana jest legenda. Żyjący dawno temu we wsi Zelgniewo dziedzic zatrudniał na swoim folwarku ludzi ze Skórki. Ci jednak ciągle się spóźniali, musieli bowiem obchodzić dookoła znajdującego się tam Jeziora Wapieńskiego. Dziedzic zawarł więc pakt z czartem, który w zamian za duszę miał usypać groblę w ciągu jednej nocy, zanim zapieje kogut. Dziedzic jednak wystraszył się i opowiedział o umowie swemu zarządcy. Zarządca miał koguta, który piał na klaśnięcie w dłonie. Zarządca klasnął, kogut zapiał, a diabeł upuścił płachtę z piaskiem do jeziora. Taka jest historia powstania „Diablej Góry” na jeziorze zwanym potocznie Wakunter.
Mimo diabelskiej góry piękno natury nad Jeziorem Wapieńskim raczej kojarzy się z rajem.

Krajobrazy mamy tu piękne. Są to szczególnie atrakcyjne tereny dla rowerzystów

Reklama

– potwierdza sołtys Głubczyna Ewa Chromiec. Choć urok i czar tego miejsca zostały już odkryte, to nadal zachowało ono swój dziki charakter i wciąż można tu skutecznie odpocząć od wszelkiego zgiełku życia codziennego.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    a - niezalogowany 2016-09-05 08:57:24

    Woda jest bardzo czysta, bardzo daleko widac dno

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ona - niezalogowany 2016-09-04 20:20:47

    jeździłam jako dziecko,tam nauczyłam się pływać :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama