Kontrolowane wybuchy w życiu Tomasza nie pojawiły się od razu. Jako pierwsze zafascynowały go minerały. - Zacząłem je zbierać w wieku 12-13 lat. Były to specjalne zeszyty z opisami i wzorami chemicznymi, które objaśniały, w jaki sposób dany minerał powstał – mówi. Tak też zaczęło się zafascynowanie chemią, które rozkwitło w gimnazjum. - Zapisałem się do kółka chemicznego, które prowadziła Barbara Posmyk. Tam po raz pierwszy zobaczyłem, że odpowiednio łączone ze sobą substancje chemiczne potrafią wytwarzać niesamowite rzeczy. Zmiana koloru, wydzielanie się dymu i pierwsze, niewielkie eksplozje polegające na wyrzuceniu w powietrze kilku iskierek. Zwłaszcza te gwałtowne reakcje bardzo mi się spodobały – wspomina Tomasz. Inspirował go też film Stephen’a Hopkins’a „Eksplozja”, gdzie saper starał się pokonać umiejętnościami terrorystę, co rzecz jasna mu się udało. - Próby na podwórku też robiłem. Na początek klasycznie - z użyciem karbidu. Kraterami w ziemi to się nie kończyło, ale wypalona trawa, spalone brwi czy poparzona ręka - to się zdarzało. Z zabawą w chemię nie ma żartów, bo źle dobrane proporcje któregoś ze składników mogą powodować, że mieszanina stanie się niestabilna, a skutki jej działania trudne do przewidzenia, dlatego chciałem zgłębiać tę wiedzę. To nauczyło mnie też, po co są okulary, rękawice czy ubrania ochronne – dodaje. Zamiłowanie do pracy pośród szkła laboratoryjnego postanowił kontynuować na kolejnych szczeblach nauki. Najpierw w Technikum Przemysłu Spożywczego w Krajence, gdzie kończył klasę ukierunkowaną na ochronę środowiska i większość czasu spędzał w laboratorium, prowadząc analizy. Później na studiach, choć nie od razu.
- Studia nie były mi po drodze. Chciałem iść do wojska, by zostać pirotechnikiem – mówi Tomasz. Plan był taki, by najpierw dostać się do ekipy saperów, a później zdobywać dalsze szlify w odpowiedniej jednostce, by nie tylko rozbrajać, ale i tworzyć oraz instalować ładunki. - Mój zapał nieco ostudziły rozmowy w Wojskowej Komendzie Uzupełnień w Pile, gdzie jasno dano mi do zrozumienia, że w kwestii przydziału do jednostki będę miał najmniej do powiedzenia i niekoniecznie trafię do saperów. Zadecyduje dowódca – mówi Tomasz. Próbował też na Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie, w wydziale zajmującym się materiałami wybuchowymi - bezskutecznie. To sprawiło, że młody mieszkaniec Krajenki wybrał ostatecznie Politechnikę Poznańską i wydział technologii chemicznej i technologii ochrony środowiska. - Zwykło się twierdzić, że studenci chemii to nudziarze. Powiem tylko, że w moim akademiku też często dochodziło do mniejszych lub większych wybuchów. Ciekawostką jest też, że nasz akademik był chyba jedynym, w którym nie sposób było znaleźć w kuchniach kuchenek gazowych. Wszystko było na prąd – śmieje się Tomek, który nie złożył jeszcze broni w walce o swe pirotechniczne marzenia. - Szansą na taką pracę jest Policja, gdzie również próbuję. W tym celu zrobiłem m.in. kurs instruktora karate, dbam też o kondycję. Można także skończyć kurs pirotechniki cywilnej i pracować np. przy filmach czy pokazach batalistycznych, ale tam bez odpowiedniego poparcia trudno się dostać – mówi Tomasz, który obecnie pracuje w złotowskim Metalplaście, zajmując się m.in. cynkowaniem i kąpielami chemicznymi.
Mimo to od czerwca Tomek stara się, zwłaszcza wśród najmłodszych, prezentować, że chemia może być ciekawa, jeśli w ciekawy sposób się ją pokaże. - Wszystko co robię jest bezpieczne, stworzone z bezpiecznych, legalnych materiałów i sprawdzone wcześniej. Tak to powinno wyglądać – mówimy, co łączymy z czym, to można też poprzeć zapisaniem równania chemicznego, a na końcu widać efekt - często wybuchowy – mówi. Pierwsze chemiczne „show” przeprowadził w ramach Euro Eco Festivalu, drugie na rodzinnym festynie w Samborsku. Już 24 lipca Tomasz Gierlach przygotuje swój trzeci pokaz, występując tym razem przed własną publicznością. - Wcielę się w rolę „Alchemika księżnej Anny”, który będzie robił małe zamieszanie w okolicach kościoła św. Anny w Krajence, w piątkowy wieczór, kilka minut po godzinie 22:00. Pokaz podzielony będzie najpewniej na dwie części, bo w podziemiach kościoła nie da się zrobić eksplozji, te zrobię na zewnątrz – mówi Tomasz, nie chcąc zdradzać większej ilości szczegółów swego show, na które już wszystkich zaprasza.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze