Problem zaczął się zimą, gdy zmarznięta ziemia odcięła zwierzynę od naturalnego pożywienia. Sarny, szukając ratunku, trafiły na cmentarz przy Chojnickiej i odkryły tam prawdziwy raj – świeże kwiaty na grobach. Choć mamy już ciepły kwiecień, zwierzęta wcale nie zamierzają wracać do lasu. Przyzwyczaiły się do darmowej stołówki i obecności ludzi, których niemal zupełnie przestały się bać
Podczas obchodu całego terenu gołym okiem widać, gdzie leży przyczyna. Choć od frontu cmentarz zdobi wysokie i nowoczesne ogrodzenie, to od strony pól i lasu sytuacja wygląda fatalnie. Stara, niska siatka nie jest dla sarny żadną przeszkodą. Nawet jeśli odwiedzający stosowaliby się do kartek z prośbą o zamykanie furtek, to i tak na niewiele się to zda. Pierwsza furtka przy głównym wejściu jest po prostu popsuta i nie domyka się, co sprawia, że...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może to nasi bliscy w kolejnych wcieleniach:-). Temat do przemyślenia.
Kochamy zwierzęta bardziej niż ludzi, ale nad tą miłością słabo panujemy.
A niech się najedza bratków które i tak szybko usychają a takie suche im smakują to mniej śmieci w pojemnikach.
W lesie strzelają juz na taka.skale i ganiają psami, ze.tez byście mieszkali na cmentarzu. Taki lans, polowac nalezy, a w miescie petardy nie wolno, bo piesek sie wystraszy.
Tak to jest jak analfabeci nie umieją czytać co jest napisane na kartce wywieszonej na bramie. Pewnie u mieszczuchów w domu zamiast drzwi wisi snopek słomy na gumce.
Stopem jesteś ty , czytaj z rozumieniem
Do powyzej. Dlaczego tak agresywnie . Panie
Yoy to następny co nie umie czytać ze zrozumieniem.
Przecież to nowy sposób programowy KO na ratowanie i odtwarzanie natury do 2050 itd. Brak miejsca i pożywienia dla saren to nie wina mieszkańców a całej gospodarki lasami przez Nadleśnictwa, które coraz bardziej zezwalaja na wchodzenie z budową domów jednorodzinnych w lasy, jeziora jak i inne cieki wodne. Przecież to co się dzieje nie ma nic wspólnego z odnową środowiska naturalnego, to jego niszczenie a sarny od lat duktem byłych kolejowych ogródków ul za Dworcem, wędrują w kierunku ulicy Ogrodowej. Nikogo to nie obchodziło a teraz zdziwienie że dziki wchodzą do miast a sarny, króliki na cmentarz! To wina władz i Nadleśnictwa do której oni przyznać się nie chcą a mieszkańcy nie mają takiej możliwości by temu zapobiec!.
Może to nasi bliscy w kolejnych wcieleniach:-). Temat do przemyślenia.
Kochamy zwierzęta bardziej niż ludzi, ale nad tą miłością słabo panujemy.
A niech się najedza bratków które i tak szybko usychają a takie suche im smakują to mniej śmieci w pojemnikach.