W piątek 13 lipca przy ulicy Konopnickiej w Jastrowiu znaleziono martwego człowieka. Makabrycznego odkrycia dokonał pracownik Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Jego z kolei zaalarmowali sąsiedzi. Z powodu smrodu dochodzącego z mieszkania 69–latka. Sąsiad fetor rozkładających się zwłok wytrzymał kilka dni, bo „u niego zawsze śmierdziało”, jak mówi o panu Wojciechu.
Na miejsce wezwani zostali policjanci i prokurator – pracowali w maskach na twarzach. We wtorek 17 lipca biegły z Wałcza przeprowadził sekcję zwłok. Wykazała ona, że mieszkaniec Jastrowia zmarł z przyczyn naturalnych. Nadal jednak pozostała kwestia identyfikacji denata.
Ciało było w stanie rozkładu, takim, że trudno było rozpoznać twarz tego mężczyzny
Reklama
– mówi Sebastian Drewicz, prokurator rejonowy w Złotowie. Potwierdzić, że to Wojciech G., śledczym pomogła osoba z jego rodziny.
Pan Wojciech był znanym koneserem skrawków żyć innych ludzi. Od lat mieszkanie przy Konopnickiej stroił śmieciami. W stertach tych doskonale żyło się myszom, na co skarżyli się sąsiedzi – gryzonie próbowały zajmować także ich mieszkania. Jedna z kobiet mówi o myszach biegających po blatach w kuchni. I o trutkach, które wyłożyła w całym mieszkaniu.
Kiedyś gmina te skarby pana Wojciecha wywiozła, dwa kontenery tego były. Podobno znaleziono wówczas skrzynkę vistuli – podłej w smaku wódki produkowanej w latach 80–tych przez Polmos. Mimo czystki mężczyzna uparcie przyciągał na wózku kolejne zbędne rzeczy.
Był typem samotnika. Gdy sąsiad dzwonił do Zakładu Gospodarki Lokalami, ponaglał pracownika: a może on tam leży. Sam jednak za klamkę w mieszkaniu sąsiada nie złapał, nie zapukał, bo pan Wojciech mieszkanie traktował jak swoją twierdzę. Nawet pracownicom ośrodka pomocy społecznej otwierać nie chciał.
Żył sam i sam odszedł. Smutna to śmierć
– mówią sąsiedzi.
Po zabraniu zwłok mieszkanie zostało zdezynfekowane. Po opróżnieniu i remoncie czekać będzie na nowych lokatorów. Że nadejdą świadczy choćby wizytówka wsunięta w szparę drzwi. Firma proponuje nowe okna, parapety, rolety, dachy i posadzki, na raty i bez zaliczek. Widać życie nie znosi pustki...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To co Pan napisał w swoim poście (11:47:11) rozumiem, zgadzam się, popieram, jest OK. Szanując Pana artykuły mam jednak prośbę, by unikał Pan w artykułach zwrotów typu " Podobno" (Podobno znaleziono wówczas skrzynkę vistuli ). Gdybym chciał dowiedzieć się, co zdarzyło się podobno, czy prawdopodobnie, czytałbym Pudelka, a nie złotowskie.pl. Albo znaleziono, albo nie. Nie ma innej opcji. Poza tym, vistula nie była wcale taka be, dało się ją pić. Ale to już temat nie na to forum.
Może masz dzisiaj kiepski dzień, ale "nieporadność piszącego" p. Opłatkowi zarzucić nie można, właśnie jego artykuły czyta się bardzo dobrze, w odróżnieniu... nie będę wskazywał złośliwym palcem, bo też nie jestem idealny. Krótko: jedynym reanimowanym trupem w tej swojej wypowiedzi jesteś TY osobiście.
To Twoje przewrażliwienie. Przecież redaktor nie ujawnił danych denata. A takie informacje mogą dać ludziom do myślenia.
Słusznie. Wiadomo, że ten człowiek mieszkał pewnie w lokalu komunalnym, o niskim standardzie.
Nie ma reguły, która zabrania zaczynać zdanie spójnikiem, co innego jeśli chodzi o pisownię tytułów czasopism.
Po co ktoś już układał się do zdjęcia? Na ładnych podłogach. Z wiadomych przyczyn nie mogli zrobić denatowi ale po co robić scenki aby smutny artykuł miał obrazek? Nie wystarczyło napisać..
"Dziennikarz" zaczyna zdanie od "że" ?! Wprawdzie nie ma reguły, która zabrania zacząć zdanie od spójnika ale taki sposób konstruowania wypowiedzi świadczy o nieporadności piszącego. Cały ten artykuł czyta się co najmniej ciężko... Pora zadbać o warsztat i rzetelność dziennikarzy aktualności... chociaż to i tak jak reanimowanie trupa.
Dzień dobry. Problemem nie jest sama śmierć, wszystkich nas ona czeka, ale sposób w jaki zmarł ten Człowiek. Oburzać się trzeba na okoliczności, na to, że Jego ciało było w stanie zaawansowanego rozkładu, a nikt nie zareagował. To jest dramat. I takie oburzenie rozumiem. Na taki świat. Proszę więc nie mieć do mnie pretensji za to, że ten świat opisuję. Tylko tyle.
Na wsi nie do pomyślenia. Tam sąsiad sąsiadowi bratem.
Zdjęcie straszne! Szkoda pana Wojtka, nie robił nikomu krzywdy chociaż był uciążliwym sąsiadem ale nie złośliwie
Hieny "dziennikarskie" !!!!! Gdybym byl rodzina pozwalbym tego szmatlawca do sadu !
Pan chorował na patologiczne zbieractwo - kompulsywne gromadzenie śmieci, lub przedmiotów bezwartościowych.
Super Redaktorku, sensacja ze śmierci człowieka.
Na konopnickiej to same menele i patusy mieszkają
To co Pan napisał w swoim poście (11:47:11) rozumiem, zgadzam się, popieram, jest OK. Szanując Pana artykuły mam jednak prośbę, by unikał Pan w artykułach zwrotów typu " Podobno" (Podobno znaleziono wówczas skrzynkę vistuli ). Gdybym chciał dowiedzieć się, co zdarzyło się podobno, czy prawdopodobnie, czytałbym Pudelka, a nie złotowskie.pl. Albo znaleziono, albo nie. Nie ma innej opcji. Poza tym, vistula nie była wcale taka be, dało się ją pić. Ale to już temat nie na to forum.
Może masz dzisiaj kiepski dzień, ale "nieporadność piszącego" p. Opłatkowi zarzucić nie można, właśnie jego artykuły czyta się bardzo dobrze, w odróżnieniu... nie będę wskazywał złośliwym palcem, bo też nie jestem idealny. Krótko: jedynym reanimowanym trupem w tej swojej wypowiedzi jesteś TY osobiście.
To Twoje przewrażliwienie. Przecież redaktor nie ujawnił danych denata. A takie informacje mogą dać ludziom do myślenia.