Matematyka i historia to królowe, które pokierowały życiem Jana Widawskiego. Wpadł w ich objęcia przez przypadek – po prostu wykorzystał nadarzające się okoliczności.
Wszystko w życiu dzieje się przez przypadek, ale każdy jest kowalem swojego losu. Ważne, czy będziesz jednak potrafił wykorzystać to co ci los przynosi
– zauważa pan Jan. To dzięki sprzyjającym okolicznościom zaraz po studium nauczycielskim trafił do szkoły w Głubczynie, gdzie uczył matematyki.
Moja mama w jakiejś niezobowiązującej rozmowie pochwaliła się, że jej syn niedawno skończył studia. Przypadek – akurat brakowało w Głubczynie matematyka
Reklama
– wspomina nasz rozmówca. Tym sposobem młody nauczyciel trafił pod skrzydła ówczesnego dyrektora Wiktora Penkały – nauczyciela z krwi i kości, który, jak się później okazało, zaraził go pasją do historii Krajny. W ten oto sposób pan Jan połknął bakcyla regionalizmu. Życie co jakiś czas rzucało go na różne ścieżki, o których sam by nie pomyślał, jak chociażby nauczanie wychowania–fizycznego. Największym zrządzeniem losu z pewnością jest jednak decyzja o pójściu na studia magisterskie. Pan Widawski chciał bowiem dokończyć ukochaną matematykę, niestety jego pracodawca, już wtedy dyrektor Zbiorczej Szkoły Gminnej w Krajence, nie wyraził na to zgody: nauczycieli matematyki było wtedy pod dostatkiem, ale brakowało historyków. Sprzyjające okoliczności pan Jan wykorzystał i tym sposobem na lata zapisał się w pamięci wielu mieszkańców gminy jako historyk. Pracował do roku 2005. Od tamtego momentu przebywa na emeryturze, nadal poświęcając się swoim największym pasjom: historii i regionalizmowi. Jest aktywnym przewodnikiem turystycznym i pilotem wycieczek. O tych pasjach przypomniał podczas konkursu, który zorganizował Krajeński Ośrodek Kultury. Na Facebooku KOK ukazywały się „Pytania Pana Jana”. Ta zabawa była swoistym preludium nadchodzącego jubileuszu 600–lecia nadania prawa miejskich Krajence, a przy okazji również małą lekcją regionalizmu. Pytania dotyczyły bowiem przede wszystkim wydarzeń związanych z historią gminy i okolic. Odzew był całkiem spory, co bardzo ucieszyło naszego rozmówcę, bo jego zdaniem najpierw trzeba poznać siebie i otoczenie, w którym się żyje, a dopiero potem wyruszać w nieznane. Laureaci konkursu w nagrodę byli razem z panem Janem w skansenie w Osieku.
Historia uczy, jak nie popełniać błędów.
Po to powinniśmy ją znać. To najważniejsza lekcja
– mówi pan Jan, przy czym podkreśla, że zawsze trzeba patrzeć też na okoliczności i realia, w jakich osadzone było wydarzenie.
Dziś rozliczamy tych, którzy podczas rozbiorów, okupacji, za komuny podpisali jakieś papiery. Ale czemu oni to zrobili? Mało kto się nad tym zastanawia. Może strategia walki, może troska o bliskich, a może po prostu zwykły strach?
– zauważa nasz rozmówca.
Dziś ludzie chcą wojny, a co ona dobrego przyniosła?
Pamiętam jak mój dziadek mawiał, że co 20–30 lat powinna być wojna. Dzięki temu oczyszczałaby społeczeństwa z takich zadziornych, narwanych ludzi. A po wszystkim, na zgliszczach ludzie się jednoczyli, aby pokonać trudy
Reklama
– mówi pan Widawski.
Ostatnio jest taka moda, że wielu młodych chce się bić. A wystarczy cofnąć się o 70 lat ... I co ta wojna przyniosła ludziom?
Historia się nie zmienia. Są jednak tacy, którzy udawali, udają, że coś się nie wydarzyło.
Prawdę o Katyniu można było tak przekazać, aby każdy myślący uczeń do niej dotarł. Ja mówiłem uczniom: skoro nie Rosjanie a Niemcy popełnili tę zbrodnię, to dlaczego nie stawiamy pomników i nie palimy zniczy? I tu już ktoś mógł się domyślać...
– zauważa historyk. Młodzież też, tak jak historia, się nie zmienia. Zmieniają się jednak okoliczności, w których żyją. Konflikt pokoleń był, jest i będzie.
Daty nie są ważne. Ważni są ludzie i ich losy.
Kiedyś byli tacy nauczyciele, którzy kazali się uczyć lat panowania poszczególnych władców. Z historii trzeba natomiast wiedzieć, co stało się ze słynnym wynalazcą, który wynalazł silnik parowy i musiał z kraju uciekać. Postępu się nie zatrzyma, ludzie zawsze będą ułatwiać sobie życie. Ludzkie historie są najważniejsze, trzeba przełożyć je na dzień dzisiejszy. To wszystko uczy logicznego myślenia, wybiegania w przyszłość i przede wszystkim niepopełniania tych samych błędów co nasi poprzednicy
Reklama
– mówi pan Jan.
Historia rozwija wyobraźnię. Dziś, zdaniem pana Jana, ludzie są zapatrzeni w obrazki, nie czytają już tak dużo. Współczesna szkoła nie sprzeciwia się jednak temu jednoznacznie. Owszem, dobrze jest zerknąć na ekran, to też uczy, aby jednak rozwijać wyobraźnię trzeba pobudzić umysł do myślenia. Najlepiej to zrobić czytaniem.
Opisany zamek w „Panu Tadeuszu” uczeń musiał sobie wyobrazić. Zastanawiał się, jaki mógł być on wysoki, szeroki, itp. Kiedyś ta wyobraźnia działała. Żeby czegoś się dowiedzieć trzeba było poczytać w różnych źródłach, a teraz pokażą „obrazek” w TV, który często bywa zmanipulowany, a człowiek przyjmuje go jako prawdę. Bardzo duży procent społeczeństwa staje się coraz bardziej niemyślący
Reklama
– stwierdza nauczyciel.
Bohaterowie są, i to bezdyskusyjnie. Wielu ludzi, szczególnie polityków, wykorzystuje jednak ich do swoich rozgrywek. Gdy jakiś bohater jest potrzebny, to nagle się go wygrzebuje, a potem znowu zapomina i tak w kółko. Wikłanie historii w politykę? Tego być nie powinno. Historia w końcu jest jaka jest, jej się nie zmieni. Wykorzystywanie, przekręcanie, naginanie dla swoich interesów to skandal.
Poznaj siebie i swoją okolicę. Warto wiedzieć, kim jestem, dlaczego tu jestem, kim byli moi przodkowie, z czego słynie mój region? Dzięki temu człowiek kształtuje swoją tożsamość. Uodparnia się na demagogię, nie wierzy w puste słowa płynące z telewizora. Wie, że jest tutaj po coś i że musi o to dbać.
Dziś jest już coraz mniej takich ludzi, którzy naprawdę dbają o swój kraj, którym naprawdę, szczerze zależy na dobru ojczyzny
– zauważa Jan Widawski.
Wykształcenie jest konieczne, ułatwia „żyć”. Pomaga dokonać lepszych wyborów. Jednak tytuły naukowe nie czynią człowieka. Chłopak po zawodówce, będący dobrym rzemieślnikiem, szanowany przez ludzi, w niczym nie jest gorszy od „pana magistra”. Wykształcenie nie sprawia, że człowiek będzie lepszy, a już na pewno mądrzejszy. Mądrość życiowa nie ma nic wspólnego z ukończeniem studiów. Szacunku nie zyskuje się zatem razem z dyplomem. Trzeba na niego zapracować.
Życiem rządzi przypadek, ale każdy jest kowalem swego losu.
Akurat trafisz w odpowiedni czas, na odpowiednich ludzi, ale co z tego, jeśli nic z tym nie zrobisz? Szczęściu trzeba pomóc. Gdy nadarzy się okazja, trzeba z niej skorzystać
– zaznacza pan Jan.
Żyj tak jak chcesz, ale nigdy nie krzywdź innych.
Wyruszamy z Krajenki. Jedziemy przez Augustowo – wieś, która powstała dla osadników niemieckich sprowadzonych z Rosji. W Głubczynie warto zatrzymać się przy kościele. Tutaj znajdują się groby księży Polachowskiego i Grochowskiego. Ten pierwszy przy świątyni ustawił kolumnę, na której widnieje rok 1883. W ołtarzu głównym znajduje się herb Bojanowskich (te obiekty uwzględniały konkursowe pytania „Pana Jana”). Dalej jedziemy nad jezioro do Maryńca, gdzie przebiegała dawna granica polsko–niemiecka. A Maryniec to część rozparcelowanego majątku Orlandów. Powstało około 10 parceli, na których pobudowano tzw. zagrody Poniatówki (od nazwiska ministra Poniatowskiego), było to w 1937 roku. Do tego nadal stoi tam pałac letni byłych właścicieli. Potem jedziemy do Starego, a tam zobaczymy siedzibę rodową Orlandów i nasyp po byłej kolejce wąskotorowej. Dalej przez Gmurowo i Bądecz do Podróżnej z polską szkołą, zabytkowym spichlerzem, domem rodzinnym dr. Brzezińskiego i pałacem, który został zaadaptowany na kaplicę. Przy drodze wojewódzkiej nr 190, na wzniesieniu, położona jest była placówka przedwojennej Straży Granicznej. Nieopodal stoi budynek z portykiem o dwóch kolumnach – jest to dawny urząd celny. Z Podróżnej przez Leśnik jedziemy do Wąsosza. Znajdują się tam pozostałości młyna i papierni, w której w XIX wieku produkowano papier czerpany, który już dziś jest rzadkością. Stamtąd wracamy do Krajenki, po drodze zaglądając do słynnej „wojewodówki”, wybudowanej za czasów PRL–u dla wojewody Śliwińskiego. Wycieczkę kończymy w Krajence, w której, jeśli starczy nam jeszcze sił, również nie brakuje skarbów do odkrycia. Trasa ma około 70 km.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z powodu Katynia i 17 września pamiętnego roku - o względach ideologicznych nie wspomnę - do PZPR-u nie wstąpiłam. Mogę więc każdego ranka spokojnie spojrzeć w lustro. Chociaż materialnie nie jest mi lekko.
Ogromny szacunek Panie Janie! Chcialoby sie powiedziec profesorze! Dzieki takim nauczycielom jak Pan I Pana starsi koledzy po fachu,my ,uczniowie krajenskiej podstawowki jestesmy tu,gdzie jestesmy! Kazdy z nauczycieli nieco starszego pokolenia zostawil gleboki slad,ryse /w pozytywnym tego slowa znaczeniu/ w naszym zyciu! Jestesmy pelni szacunku,dla ludzi,ktorzy mieli wplyw na nasze wychowanie! Ja dziekuje w swoim imieniu,ze mialam to szczescie przez osiem lat byc pod opieka ludzi z pasja i pelnym zaangazowaniem do tego co robia! Panie Janie,dziekuje!
Ogromny szacunek Panie Janie! Chcialoby sie powiedziec profesorze! Dzieki takim nauczycielom jak Pan I Pana starsi koledzy po fachu,my ,uczniowie krajenskiej podstawowki jestesmy tu,gdzie jestesmy! Kazdy z nauczycieli nieco starszego pokolenia zostawil gleboki slad,ryse /w pozytywnym tego slowa znaczeniu/ w naszym zyciu! Jestesmy pelni szacunku,dla ludzi,ktorzy mieli wplyw na nasze wychowanie! Ja dziekuje w swoim imieniu,ze mialam to szczescie przez osiem lat byc pod opieka ludzi z pasja i pelnym zaangazowaniem do tego co robia! Panie Janie,dziekuje!
myśl ta została sformułowana w dostatecznie jasny sposób, aby każdy, kto potrafi patrzeć historycznie i posiada wyobraźnię, dokonał oceny jak wyżej.
Wyraźnie nie zrozumiałeś myśli, co dowodzi prawdy lekcji 5.
No cóż... szczególnie w pierwszych punktach, piękne lekcje konformizmu. Przykre
Ty pisząc ten tekst zbyt trzeźwy pewnie też nie byłeś.
Lekcja 5 . Bardzo cenna.
Lekcja 5 . Bardzo cenna.
Najbardziej pozytywna postać z czasów dzieciństwa. Lekcje historii z "widelcem" zapamięta się jeszcze ma długo długo... :) Pozdrowienia Panie Janie od uczniów krakeńskiej podstawówki
a ty sie nie odzywaj stara pijaczko, ledwo co ohp skończyła i już wielka pani profesor rehabilitowana, wstyd jak tak można to już byle menel z pks-u by tak nie upominał.
Nadarzające pisze się przez "rz"
Z powodu Katynia i 17 września pamiętnego roku - o względach ideologicznych nie wspomnę - do PZPR-u nie wstąpiłam. Mogę więc każdego ranka spokojnie spojrzeć w lustro. Chociaż materialnie nie jest mi lekko.
Ogromny szacunek Panie Janie! Chcialoby sie powiedziec profesorze! Dzieki takim nauczycielom jak Pan I Pana starsi koledzy po fachu,my ,uczniowie krajenskiej podstawowki jestesmy tu,gdzie jestesmy! Kazdy z nauczycieli nieco starszego pokolenia zostawil gleboki slad,ryse /w pozytywnym tego slowa znaczeniu/ w naszym zyciu! Jestesmy pelni szacunku,dla ludzi,ktorzy mieli wplyw na nasze wychowanie! Ja dziekuje w swoim imieniu,ze mialam to szczescie przez osiem lat byc pod opieka ludzi z pasja i pelnym zaangazowaniem do tego co robia! Panie Janie,dziekuje!
Ogromny szacunek Panie Janie! Chcialoby sie powiedziec profesorze! Dzieki takim nauczycielom jak Pan I Pana starsi koledzy po fachu,my ,uczniowie krajenskiej podstawowki jestesmy tu,gdzie jestesmy! Kazdy z nauczycieli nieco starszego pokolenia zostawil gleboki slad,ryse /w pozytywnym tego slowa znaczeniu/ w naszym zyciu! Jestesmy pelni szacunku,dla ludzi,ktorzy mieli wplyw na nasze wychowanie! Ja dziekuje w swoim imieniu,ze mialam to szczescie przez osiem lat byc pod opieka ludzi z pasja i pelnym zaangazowaniem do tego co robia! Panie Janie,dziekuje!