Jacek Wrzeszcz od wielu lat jest prezesem Piasta Zalesie, klubu, który 27 czerwca będzie obchodził 75–lecie swojego istnienia. – To zawsze był klub, który jednoczył wieś. Szkoda, że tak niewiele takich klubów już zostało. Zabiły je biurokracja i brak chętnych do grania – mówi, dodając, że Piast nadal istnieje i ma się dobrze.
Klub z Zalesia od samego początku nosił nazwę Piast.
– Większość klubów na naszym terenie nosiła taką nazwę. Miała ona podkreślać, że zawsze tu była Polska. Powojenna władza tak chciała, to był warunek, żeby klub można było założyć – mówi, opierając się na historii przekazanej mu przez starszych mieszkańców. Po kilku latach klub jednak przestał istnieć. Miejscowi nauczyciele reaktywowali go, ale nazwali Syrenka Zalesie.
– Nie mam pojęcia, skąd ta Syrenka. Czy od warszawskiej syrenki, czy od marki samochodu – mówi z uśmiechem.
Po kilku latach powrócono do nazwy Piast. Widocznie mieszkańcy nie mogli przyzwyczaić się do Syrenki. I tak już zostało do dziś.
Jacek Wrzeszcz ma 54 lata. Od 40 lat gra w Piaście.
– Zacząłem wtedy grać w seniorach, bo nie miał kto grać. Grałem do ubiegłego roku – mówi z dumą. Piast stawiał nie tylko na piłkę nożną, ale także na siatkówkę.
– Było tylu chętnych do grania w siatkę, że...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 82% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze