Od jedenastu lat zajmują się hodowlą koni, ale największy sukces przyszedł rok temu. Monika i Marek Tadych wypuścili ze swojej stajni Mistrza Polski 4-latków. Cantanis Son to ich największa chluba
Sukces narodził się podczas Mistrzostw Polski Młodych Koni w skokach przez przeszkody, rokrocznie organizowanych w Łącku. To właśnie tam podczas ubiegłorocznej edycji Cantanis Son, wyhodowany przez Monikę i Marka Tadych, hodowców z Kruszek, zdobył mistrzostwo Polski koni 4-letnich. Sukces jest tym większy, że wśród 4-latków do finału zakwalifikowało się 37 koni hodowli polskiej i 29 zagranicznej. Tak o potomku holsztyńskiego og. Cantanis pisano w branżowym piśmie hodowców "Świat koni": "Wygrał potężny, harmonijne zbudowany, a przy tym urodziwy Cantanis Son, polski holsztyn, wyhodowany przez Monikę Tadych, którego bardzo dobrze pokazała Ewa Mazurowska. Skoki siwego ogiera robiły wielkie wrażenie, pokonywał przeszkody z dużym zapasem". W innym piśmie dla hodowców i miłośników koni "Konie i Rumaki" ogiera nazwano gimnastykiem nad przeszkodami, zauważając jego wielki talent oraz dobrą współpracę konia z jeźdźcem. Sędziowie również nie szczędzili pochwał: dobrze pokazany, rytmicznie i dynamicznie galopujący koń, skaczący z dużą łatwością - mówili o Cantanisie, który urodził w Kruszkach. [[reklama]] Zawsze kochałam konie
Pochlebne recenzje są jak miód wlany na serce hodowców. Monika i Marek Tadych nie kryją dumy z sukcesu Cantanisa. Dzisiaj zdjęcie ogiera można znaleźć na honorowym miejscu w salonie hodowców.
Monika i Marek Tadych hodowlą zajmują się od jedenastu lat, w Kruszkach od 2002 roku. W tym czasie przez stajnię w Kruszkach przewinęło się już kilkadziesiąt koni. Kiedy sprzedają kolejne zwierzęta starają się upewnić, gdzie trafią, czy będą tam miały dobrze. - Nie mamy na razie odpowiednich warunków, żeby przygotowywać konie na zawody, dlatego często sprzedajemy je do takich stajni, w których konie mają możliwość dalszego rozwoju - mówi pani Monika. Tak był z Cantanisem. Ogier urodził się 11 kwietnia 2006 roku. Jego rodzice są maści siwej, prawdopodobieństwo siwego potomka było więc duże. - Ale źrebak urodził się czarny - opowiada właścicielka hodowli. - Tylko wokół oczu miał białe „okulary”, bardzo szybko jego maść zmieniała się na siwą. Był najspokojniejszy z trzech ogierków, które urodziły się tego roku. Już od pierwszych dni zapowiadał się dobrze, bardzo dobry ruch, piękna głowa - chwali swojego wychowanka. Obecnym właścicielem konia jest Dariusz Michalak, stajnia Vertus Łódź.
Dzisiaj w hodowli państwa Tadych jest 7 dorosłych koni, 2 źrebaki i pięcioro młodzieży w wieku od 1,5 roku do 3 lat. A wszystko zaczęło się od klaczy Karia – rasy wielkopolskiej. Dziś dwudziestolatka, jak mówi o niej pani Monika, babcia Karia, ma miejsce w ich stajni do ostatnich dni. - Pierwszy źrebak od tej klaczy urodził się w 1999 roku, była to klacz Karatina. Później dokupiliśmy kilka koni... i tak się zaczęło - wspomina początki hodowli. Pani Monika od zawsze kochała konie. - Mąż z czasem złapał bakcyla - przyznaje kobieta. Hodowla nastawiona jest przede wszystkim na konie, które uczestniczą w konkurencji skoków przez przeszkody, skupiają się więc na tym, aby ich konie miały dobry ruch, były silne. - Ważną cechą jest też charakter – powinny być spokojne, ale chętne do pracy, ambitne, odważne - wyliczają hodowcy. - Dlatego do rozrodu używamy koni rasy holsztyńskiej, które na światowych parkurach odnoszą największe sukcesy na zawodach. Naszym hodowlanym doradcą jest pan Zenon Farysej, właściciel kilkunastu holsztyńskich ogierów. U niego kryjemy nasze klacze - ujawnia pani Monika. Konie sprzedają zazwyczaj rozsiewając wici o jakimś koniu wśród znajomych „koniarzy” lub dając ogłoszenie do branżowych gazet.
Kosztowne i nie zawsze rentowne
Hodowla koni to czasami wielka loteria i łut szczęścia. Hodowcy z Kruszek przyznają, że w tym zajęciu trzeba być przygotowanym na rozczarowania i porażki. - Rodzi się źrebię po bardzo dobrych rodzicach, bardzo dobrze się rozwija, pokładamy w nim wielkie nadzieje sportowe i nagle okazuje się, że np. konie się pokopały na pastwisku – kontuzja okazuje się na tyle poważna, że wszystkie nasze plany co do tego konia legną w gruzach, a jego wartość spada nawet o kilkadziesiąt tysięcy - zdradza pani Monika. - Problemem hodowców jest mimo wszystko także rynek - przyznają zgodnie. - Każdy chciałby kupić jak najlepszego konia za jak najmniejsze pieniądze, a przy tak wysokich nakładach – krycie, utrzymanie najpierw matki, potem źrebaka – nie licząc pracy własnej – często staje się nierentowne - dodaje.
Rośnie i rozwija się
Wszystkie niepowodzenia w hodowli są w stanie zrekompensować narodziny źrebaka. - To są wspaniałe chwile, gdy jesteśmy świadkami jego przyjścia na świat, a potem oglądamy, jak rośnie i rozwija się. Cieszymy się też z mniejszych i większych sukcesów naszych wychowanków na zawodach - mówią zgodnie małżonkowie. Dwa tygodnie temu 15-letnia amazonka, która jeździ w stajni w Kruszkach – Mirosława Gdaniec – brała udział w Jeździeckich Mistrzostwach Polski Amatorów w Toruniu, zdobywając 9 miejsce, co przy dość wysokim poziomie zawodów dało bardzo dobry wynik.
Największym sukcesem i chlubą stajni w Kruszkach jest jednak piękny Cantanis Son. Kto wiem, może za kilka lat właśnie w Kruszkach urodziny się kolejny champion.
A. Głyżewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze