Reklama

Cantanis Son

31/08/2011 00:00
Od jedenastu lat zajmują się hodowlą koni, ale największy sukces przyszedł rok temu. Monika i Marek Tadych wypuścili ze swojej stajni Mistrza Polski 4-latków. Cantanis Son to ich największa chluba

Sukces narodził się podczas Mistrzostw Polski Młodych Koni w skokach przez przeszkody, rokrocznie organizowanych w Łącku. To właśnie tam podczas ubiegłorocznej edycji Cantanis Son, wyhodowany przez Monikę i Marka Tadych, hodowców z Kruszek, zdobył mistrzostwo Polski koni 4-letnich. Sukces jest tym większy, że wśród 4-latków do finału zakwalifikowało się 37 koni hodowli polskiej i 29 zagranicznej. Tak o potomku holsztyńskiego og. Cantanis pisano w branżowym piśmie hodowców "Świat koni": "Wygrał potężny, harmonijne zbudowany, a przy tym urodziwy Cantanis Son, polski holsztyn, wyhodowany przez Monikę Tadych, którego bardzo dobrze pokazała Ewa Mazurowska. Skoki siwego ogiera robiły wielkie wrażenie, pokonywał przeszkody z dużym zapasem". W innym piśmie dla hodowców i miłośników koni "Konie i Rumaki" ogiera nazwano gimnastykiem nad przeszkodami, zauważając jego wielki talent oraz dobrą współpracę konia z jeźdźcem. Sędziowie również nie szczędzili pochwał: dobrze pokazany, rytmicznie i dynamicznie galopujący koń, skaczący z dużą łatwością - mówili o Cantanisie, który urodził w Kruszkach.
[[reklama]]
Zawsze kochałam konie

Pochlebne recenzje są jak miód wlany na serce hodowców. Monika i Marek Tadych nie kryją dumy z sukcesu Cantanisa. Dzisiaj zdjęcie ogiera można znaleźć na honorowym miejscu w salonie hodowców.

Monika i Marek Tadych hodowlą zajmują się od jedenastu lat, w Kruszkach od 2002 roku. W tym czasie przez stajnię w Kruszkach przewinęło się już kilkadziesiąt koni. Kiedy sprzedają kolejne zwierzęta starają się upewnić, gdzie trafią, czy będą tam miały dobrze. - Nie mamy na razie odpowiednich warunków, żeby przygotowywać konie na zawody, dlatego często sprzedajemy je do takich stajni, w których konie mają możliwość dalszego rozwoju - mówi pani Monika. Tak był z Cantanisem. Ogier urodził się 11 kwietnia 2006 roku. Jego rodzice są maści siwej, prawdopodobieństwo siwego potomka było więc duże. - Ale źrebak urodził się czarny - opowiada właścicielka hodowli. - Tylko wokół oczu miał białe „okulary”, bardzo szybko jego maść zmieniała się na siwą. Był najspokojniejszy z trzech ogierków, które urodziły się tego roku. Już od pierwszych dni zapowiadał się dobrze, bardzo dobry ruch, piękna głowa - chwali swojego wychowanka. Obecnym właścicielem konia jest Dariusz Michalak, stajnia Vertus Łódź.

Dzisiaj w hodowli państwa Tadych jest 7 dorosłych koni, 2 źrebaki i pięcioro młodzieży w wieku od 1,5 roku do 3 lat. A wszystko zaczęło się od klaczy Karia – rasy wielkopolskiej. Dziś dwudziestolatka, jak mówi o niej pani Monika, babcia Karia, ma miejsce w ich stajni do ostatnich dni. - Pierwszy źrebak od tej klaczy urodził się w 1999 roku, była to klacz Karatina. Później dokupiliśmy kilka koni... i tak się zaczęło - wspomina początki hodowli. Pani Monika od zawsze kochała konie. - Mąż z czasem złapał bakcyla - przyznaje kobieta. Hodowla nastawiona jest przede wszystkim na konie, które uczestniczą w konkurencji skoków przez przeszkody, skupiają się więc na tym, aby ich konie miały dobry ruch, były silne. - Ważną cechą jest też charakter – powinny być spokojne, ale chętne do pracy, ambitne, odważne - wyliczają hodowcy. - Dlatego do rozrodu używamy koni rasy holsztyńskiej, które na światowych parkurach odnoszą największe sukcesy na zawodach. Naszym hodowlanym doradcą jest pan Zenon Farysej, właściciel kilkunastu holsztyńskich ogierów. U niego kryjemy nasze klacze - ujawnia pani Monika. Konie sprzedają zazwyczaj rozsiewając wici o jakimś koniu wśród znajomych „koniarzy” lub dając ogłoszenie do branżowych gazet.



Kosztowne i nie zawsze rentowne

Hodowla koni to czasami wielka loteria i łut szczęścia. Hodowcy z Kruszek przyznają, że w tym zajęciu trzeba być przygotowanym na rozczarowania i porażki. - Rodzi się źrebię po bardzo dobrych rodzicach, bardzo dobrze się rozwija, pokładamy w nim wielkie nadzieje sportowe i nagle okazuje się, że np. konie się pokopały na pastwisku – kontuzja okazuje się na tyle poważna, że wszystkie nasze plany co do tego konia legną w gruzach, a jego wartość spada nawet o kilkadziesiąt tysięcy - zdradza pani Monika. - Problemem hodowców jest mimo wszystko także rynek - przyznają zgodnie. - Każdy chciałby kupić jak najlepszego konia za jak najmniejsze pieniądze, a przy tak wysokich nakładach – krycie, utrzymanie najpierw matki, potem źrebaka – nie licząc pracy własnej – często staje się nierentowne - dodaje.

Rośnie i rozwija się

Wszystkie niepowodzenia w hodowli są w stanie zrekompensować narodziny źrebaka. - To są wspaniałe chwile, gdy jesteśmy świadkami jego przyjścia na świat, a potem oglądamy, jak rośnie i rozwija się. Cieszymy się też z mniejszych i większych sukcesów naszych wychowanków na zawodach - mówią zgodnie małżonkowie. Dwa tygodnie temu 15-letnia amazonka, która jeździ w stajni w Kruszkach – Mirosława Gdaniec – brała udział w Jeździeckich Mistrzostwach Polski Amatorów w Toruniu, zdobywając 9 miejsce, co przy dość wysokim poziomie zawodów dało bardzo dobry wynik.

Największym sukcesem i chlubą stajni w Kruszkach jest jednak piękny Cantanis Son. Kto wiem, może za kilka lat właśnie w Kruszkach urodziny się kolejny champion.

A. Głyżewska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama